Informacje

  • Łącznie przejechałem: 136654.57 km
  • Zajęło to: 259d 12h 39m
  • Średnia: 21.90 km/h

Warto zerknąć

Aktualnie

button stats bikestats.pl

Historycznie

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaliczając gminy

Moje rowery


Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Hipek.bikestats.pl

Archiwum

Kategorie

Wpisy archiwalne w kategorii

transport

Dystans całkowity:47847.78 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:2254:03
Średnia prędkość:21.21 km/h
Maksymalna prędkość:60.42 km/h
Suma podjazdów:704 m
Maks. tętno maksymalne:191 (98 %)
Maks. tętno średnie:152 (78 %)
Suma kalorii:6134 kcal
Liczba aktywności:2279
Średnio na aktywność:21.00 km i 0h 59m
Więcej statystyk
Wtorek, 21 maja 2013 Kategoria do czytania, transport

Piasek w zębach, kurs, miejscy rowerzyści, deszcz i poranne słońce

Zaczęło się od powrotu z pracy. Zepsuty błotnik został w domu, więc z gołym przednim kołem ruszyłem z pracy... na piechotę. Pierwsze kroki skierowałem do Airbike'a, gdzie odebrałem rower z wymienionym (29 zł) nowym suportem (30 zł). Dalej wskoczyłem już na szlak, po chwili zjechałem na jezdnię i pokryłem się zaschniętym błotem, czy cokolwiek tam było na dole i pryskało spod kół. Trochę było w tym piasku, bo chrupał w zębach. Nie rozumiem, po co ludzie bronią się przed błotnikami, to jakieś twardzielskie wyzwanie, mające "oddzielić chłopców od mężczyzn", że jestem mocny, bo przejadę w padającym deszczu bez błotników? Też mi wyzwanie...

Na kurs pomknąłem sam. Trasa standardowa, trochę tylko obawiałem się o przednią lampkę, bo dostała komplet nieco już sfatygowanych baterii (a drugi, równie sfatygowany miałem schowany na później). Jakoś dojechałem, w tę stronę zawsze jedzie się przyjemniej, bo nie licząc kilkuset metrów DDR pod moim blokiem, całość jadę ulicą. Z powrotem za to już DDRki i letnia plaga: miejscy rowerzyści i Veturilowcy. O tym, że nie potrafi toto trzymać linii prostej, musi jechac zygzakiem oraz inszych pomysłach, napisano już sporo. Ja zaobserwowałem dwie nowe, nieznane mi reakcje. Pierwsza opcja: laleczka zjeżdża sobie bez oglądania się do lewej strony DDR, zjeżdża na chodnik, po czym ogląda się za siebie przed skrętem w lewo (było skrzyżowanie dróg rowerowych). Na prawo nawet nie zerknęła. Drugi pomysł: doganiam dwie dziewczynki na Veturilkach. Wyprzedzam jedną z lewej (nie bez strachu), druga wali środkiem... i zjeżdża mi na lewą. I teraz bądź tu mądry: jechać prawą i liczyć na to, że ona sobie nie przypomni, że mamy ruch prawostronny? Już odetkałem jedno ucho, ale usłyszałem, że mówią do siebie po rosyjsku, więc nawet nie chciałem zwracać uwagi.

Pod blok zajechałem w pierwszych kroplach padającego deszczu... ale nie! Jeszcze nie do domu, musiałem skoczyć do apteki. Z apteki droga wypadła mi już w regularnej ulewie, a tak liczyłem na to, że uda mi się dojechać na styk.

Rano do pracy, dzisiaj udało się z Hipcią (chociaż było ciężko, jakoś nie mogłem się zwlec). Radośnie docięliśmy sobie do Towarowej, gdzie każde pojechało w swoją stronę. Jeszcze przed samą pracą bardzo brzydko pojechałem wyprzedzając pewną laleczkę, która jakoś nie potrafiła się trzymać prawej strony: przykleiłem się do lewej i nie drgnąłem, gdy próbowała zrobić sobie kolejny zygzak niemalże wjeżdżając mi w bok. Usłyszałem jakieś westchnięcie, więc zakładam, że wystraszenie się powiodło. Ciekawe, czy wnioski zostaną wyciągnięte.

A poza tym dziś drugi dzień po bulderowaniu na sekcji i zakwasy wyszły na wierzch. O ile te w przedramionach i na plecach mieć je mogę, już się przyzwyczaiłem, o tyle na brzuchu mieć ich nie znoszę. Nawet śmiać się za bardzo nie mogę.
  • DST 41.85km
  • Czas 01:50
  • VAVG 22.83km/h
  • Sprzęt Zenon
Poniedziałek, 20 maja 2013 Kategoria do czytania, transport

Do pracy

Trasa standardowa. Rower oddany do Airbike'a (odbiór po pracy), bo coś trzeszczy w okolicach suportu.

Hipcia dostała wczoraj wyprawowe opony, w weekend przyszedł tez bagażnik i wyprawowy błotnik.
  • DST 8.47km
  • Czas 00:22
  • VAVG 23.10km/h
  • Sprzęt Zenon
Piątek, 17 maja 2013 Kategoria do czytania, transport, ze zdjęciem

Na agrafkę

Pierwszy kurs do pracy: Decathlon. Potem sobie przypomniałem, że mam coś do załatwienia w Airbike'u przy Rondzie Zesłańców, wiec wróciłem. A stamtąd... z powrotem, przez ul. Śmigłowca do domu. I zebrał się ładny dystans.

A pod Airbike nie ma stojaków na rowery (dziwne), więc nie mogłem oprzeć się pokusie wykonania poniższego.

Niszcząc system. Babilon płonie! A co! © Hipek99
  • DST 17.39km
  • Czas 00:47
  • VAVG 22.20km/h
  • Sprzęt Zenon
Piątek, 17 maja 2013 Kategoria do czytania, transport

Pecha miał chłopak, dziecko wbiegło mu pod koła...

...obił się porządnie ale to zdarzenie miało i swoje pozytywne konsekwencje. Rozpoczęła się wielka dyskusja na temat dróg rowerowych i ich umieszczenia względem kierunku jazdy. I obowiązku jazdy po takowej, gdy ktoś umieścił DDR po lewej stronie. W skrócie opis interpretacji przepisów zamieszczono tutaj.

Dlaczego o tym piszę? Bo zawsze, gdy jadę na kurs, czy też jadę "szybko" do pracy (przez Prymasa), cieszę się, że w końcu mogę spokojnie sobie jechać jezdnią, zamiast kombinować, jak tu przez przejście dla pieszych dotrzeć na lewą stronę do DDRki. I nie muszę się takową kolebotać, tylko jadę jak człowiek, jezdnią. I przy każdym takim przejeździe orientuję się, jak spójna i sensowna jest powyższa interpretacja.

A rowerowo - standard: do domu i na szybko do pracy.
  • DST 20.84km
  • Czas 00:56
  • VAVG 22.33km/h
  • Sprzęt Zenon
Czwartek, 16 maja 2013 Kategoria do czytania, transport

Transportowo. Dużo transportowo.

Fajnie sobie ukręcić ponad pięćdziesiąt na czystym transporcie, bo wtedy człowiek wyraźnie widzi, ile zaoszczędza na pieniądzach (bilety lub paliwo) i czasie.

Jazda to: do domu, na kurs, do pracy i do dentysty. U dentysty wizyta darmowa: popatrzył, pomyślał, pogawędził i powiedział, że do naprawy to ja już niczego nie mam. To chyba dobrze.
  • DST 52.90km
  • Czas 02:20
  • VAVG 22.67km/h
  • Sprzęt Zenon
Środa, 15 maja 2013 Kategoria do czytania, transport

Szatkowana jazda

Na początek szybka wizyta u lekarza. W poczekalni zostałem zidentyfikowany jako rowerzysta, po butach, po czym pogawędziłem chwilę o rowerach ze starszą panią. Potem nadszedł czas na powrót do domu, zmieniłem trochę trasę i pojechałem fragmentem udostępnionej Nowolazurowej. Na szczęście nikt tam jeszcze nie zrobił DDRek, więc sunąłem sobie eleganckim, nowym asfaltem w tunelu z ekranów dźwiękoszczelnych. Rano miałem zostawić auto u mechanika i pojechać do pracy spod jaskini Goro, ale mechanik powiedział, że naprawa nie jest konieczna, więc zmarnowawszy godzinę (cholernie trudno trafić gdziekolwiek w tej warsztatowej wiosce) wróciłem do domu.

Ciekawa sytuacja miała miejsce na Połczyńskiej: stoję sobie za autobusem, czekając na światłach. Omija mnie rowerzysta, obrzucając spojrzeniem, które zidentyfikowałem jako "przecież możesz go ominąć i skoczyć do przodu ze 20 metrów". Po chwili w szybie wspomnianego autobusu zobaczyłem ponownie jego spojrzenie, tym razem zdziwione tym, że wyprzedzam go jadąc w okolicach 50 km/h.
  • DST 30.02km
  • Czas 01:13
  • VAVG 24.67km/h
  • Sprzęt Zenon
Wtorek, 14 maja 2013 Kategoria transport, do czytania

Praca

Robota + (nareszcie) kurs. Nic szczególnego. Wieczorem chłodno i przyjemnie.
  • DST 39.16km
  • Czas 01:45
  • VAVG 22.38km/h
  • Sprzęt Zenon
Poniedziałek, 13 maja 2013 Kategoria transport

Do pracy

  • DST 12.05km
  • Czas 00:32
  • VAVG 22.59km/h
  • Sprzęt Zenon
Piątek, 10 maja 2013 Kategoria do czytania, transport

Vetu-kiepsko-rilo

Hipcia się serwisuje, więc postanowiliśmy skorzystać z Veturilo. Wieczorem podeszliśmy sobie pod stację, wypożyczyliśmy na próbę i byliśmy gotowi na ranek. Rano zaszliśmy... i dupa. Stoi pięć, wszystkie serwisowane; Hipcia musiała jechać autobusem. Załatwiła co miała załatwić, poszła na Pl. Zawiszy... tam rowerów nie ma. Dziesięć złotych zapłaciłem, żeby zaoszczędzić na biletach, a okazało się, że i tak bilety trzeba było kupić. Trochę lipa.
  • DST 21.67km
  • Czas 00:57
  • VAVG 22.81km/h
  • Sprzęt Zenon
Piątek, 10 maja 2013 Kategoria do czytania, transport, szukając dziury w całym

Godzina... kwadrans dla roweru

Tak, jak napisałem wcześniej, miała sobie być godzina dla roweru. I akurat mi wypadła tam droga, bo miałem coś do załatwienia w okolicy Królewskiej. Oczywiście błądzić po Centrum przez dwie godziny raczej bym nie miał ochoty, ale gdyby się okazało, że w zasięgu wzroku jest peleton, to na kawałek mógłbym się podłączyć; zwłaszcza, że w przypadku akcji ogłoszonej dwa tygodnie wcześniej i to tylko na forum, na tłumy raczej liczyć nie można było.

Dojechałem standardowo, Grzybowską, po raz pierwszy chyba olewając buspas i jadąc zgodnie z prawem. Ucieszyli się z tego pewnie taksiarze, bo mieli wolną drogę... chociaż jeden upierał się mnie wyprzedzić nie buspasem i coś tam sobie narzekał przez okno.

Po załatwieniu wszystkiego przejechałem sobie na Krakowskie, którędy poleciałem w stronę Zamkowego. "Poleciałem" to trochę mocne słowo, bo wlokłem się 20 km/h za dwoma autami (w tym za Strażą Miejską), które nie mogły wyprzedzić jadącego przed nimi roweru. Na chodnikach tłumy ludzi, w końcu piątek, a między tymi ludźmi na chodnikach pomykają rowerzyści. Ludzie, naprawdę?! Chce wam się tak na granicy równowagi, zamiast spokojną, bezpieczną, szeroką jezdnią?

Minąłem Pl. Zamkowy, nie było tam nikogo, kto wyglądałby na "peleton"; skręciłem w Miodową, a potem wyjechałem na Solidarności, podziwiając kontrapas przy Kapucyńskiej. A dwa dni wcześniej przeczytałem, że on tam właśnie jest. Do domu dojechałem standardowo; potem, niestety, DDR przy Górczewskiej.

Więc tak sobie, jednoosobowo, przez kwadrans, robiłem tłok w umówionym miejscu.

Na następne okazje pewnie nie przyjadę, bo nadal nie rozumiem, jak blokowanie ulic (masa), paraliżowanie centrum (godzina dla roweru) ma wpływać na pozytywne stosunki między kierowcami a rowerzystami i na pozytywne podejście do rowerowych inicjatyw przez decydentów.
  • DST 17.03km
  • Czas 00:52
  • VAVG 19.65km/h
  • Sprzęt Zenon

stat4u Blogi rowerowe na www.bikestats.pl