Wpisy archiwalne w kategorii
do czytania
| Dystans całkowity: | 96832.03 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 4314:10 |
| Średnia prędkość: | 22.38 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 4401.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 164904 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 194 (100 %) |
| Maks. tętno średnie: | 169 (87 %) |
| Suma kalorii: | 202907 kcal |
| Liczba aktywności: | 1948 |
| Średnio na aktywność: | 49.73 km i 2h 13m |
| Więcej statystyk | |
Poniedziałek, 12 września 2011
Kategoria do czytania, transport
Rozdziewiczył mnie samochód
A w sumie Hipcia już dwa razy pod samochodem leżała, więc wypadało w końcu odważyć się na ten krok i przejść swój Pierwszy Raz z samochodem.
A było to tak: jadę sobie ja radośnie Bitwy Warszawskiej, dojeżdżam do skrzyżowania ze Szczęśliwicką. Tam już czeka auto po lewoskręcie - skręciło z Bitwy i puszcza rowerzystów. Puścił jednego, drugiego i nadal czeka. Myślę sobie ja - na mnie też poczeka. Poczekał... żeby dobrze przycelować.
Ruszył, przejechał półtora metra i się przytuliliśmy. Oberwałem w tył, położyłem się na ziemi, wstałem. Zjechał potulnie na bok, od razu obok zatrzymał się inny kierowca - jako świadek. Mi się nic nie stało, rowerowi nic. Facet od razu przeprosił, wina jego - bezsprzeczna, sprawdziłem tylko, czy wszystko gra ze mną i z rowerem, spisaliśmy oświadczenie o zdarzeniu (ten drugi facet mi to podpowiedział) i się rozjechaliśmy.
Zły jestem na siebie, bo chociaż winy mojej nie było - miałem zielone światło, był przejazd dla rowerzystów, to jadąc wiedziałem, jakie jest ryzyko. Niestety - spieszyłem się do pracy, a pół minuty stracone miało dla mnie znaczenie. A całkiem niedawno śmiałem się z idiotów, którzy na takie sytuacje się narażają - zresztą dobrze wiedząc, że w jakimś zakresie piszę o sobie. Zresztą - śmiałem się, śmieję i będę się śmiał. Dziś miałem co prawda na liczniku 25km/h (jechałem 28 i zwolniłem trochę, gdy zastanawiałem się, czy facet puszcza również mnie), ale trzeba było zupełnie zwolnić i puścić.
Jazda defensywna, ustąp idiocie, zwłaszcza, gdy on ma metalową puszkę, a Ty masz tylko czerwoną, obcisłą koszulkę. I zwykle tak jeżdżę, a akurat dziś musiałem się spieszyć. Bardzo spieszyć.
I się, kruca, spóźniłem.
A było to tak: jadę sobie ja radośnie Bitwy Warszawskiej, dojeżdżam do skrzyżowania ze Szczęśliwicką. Tam już czeka auto po lewoskręcie - skręciło z Bitwy i puszcza rowerzystów. Puścił jednego, drugiego i nadal czeka. Myślę sobie ja - na mnie też poczeka. Poczekał... żeby dobrze przycelować.
Ruszył, przejechał półtora metra i się przytuliliśmy. Oberwałem w tył, położyłem się na ziemi, wstałem. Zjechał potulnie na bok, od razu obok zatrzymał się inny kierowca - jako świadek. Mi się nic nie stało, rowerowi nic. Facet od razu przeprosił, wina jego - bezsprzeczna, sprawdziłem tylko, czy wszystko gra ze mną i z rowerem, spisaliśmy oświadczenie o zdarzeniu (ten drugi facet mi to podpowiedział) i się rozjechaliśmy.
Zły jestem na siebie, bo chociaż winy mojej nie było - miałem zielone światło, był przejazd dla rowerzystów, to jadąc wiedziałem, jakie jest ryzyko. Niestety - spieszyłem się do pracy, a pół minuty stracone miało dla mnie znaczenie. A całkiem niedawno śmiałem się z idiotów, którzy na takie sytuacje się narażają - zresztą dobrze wiedząc, że w jakimś zakresie piszę o sobie. Zresztą - śmiałem się, śmieję i będę się śmiał. Dziś miałem co prawda na liczniku 25km/h (jechałem 28 i zwolniłem trochę, gdy zastanawiałem się, czy facet puszcza również mnie), ale trzeba było zupełnie zwolnić i puścić.
Jazda defensywna, ustąp idiocie, zwłaszcza, gdy on ma metalową puszkę, a Ty masz tylko czerwoną, obcisłą koszulkę. I zwykle tak jeżdżę, a akurat dziś musiałem się spieszyć. Bardzo spieszyć.
I się, kruca, spóźniłem.
- DST 13.69km
- Czas 00:38
- VAVG 21.62km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Niedziela, 11 września 2011
Kategoria do czytania, waypointgame, > 50 km
Jezioro Czerniakowskie i Wilanów
Zaczęliśmy od wyprawy na Okęcie, do Archiwum i kapliczki. Stamtąd pojechaliśmy nad Jeziorko Czerniakowskie, gdzie po długim czasie w większości przyjemnego wypoczywania w słońcu (jeden minus: słońce!... - chociaż Hipcia była zadowolona) i krótkiej kąpieli w jeziorku (z widokiem na PKiN), ustawiamy punkt tuż przy pomoście wędkarskim, przy którym się kąpaliśmy.
Stamtąd ruszamy w kierunku Wilanowa, po drodze gubimy skrzyżowanie, ale znajdujemy komin.
A dalej to już poszło: Jeziorko Powsinkowskie, Jezioro pod Morgami. Nie pojechaliśmy dalej do Bielawy, bo chcieliśmy wrócić na mecz... i wrócilismy - żeby przeczytać wynik końcowy.
A, przetestowałem lemondkę. Użyteczny stwór, ale nie na miasto. Chociaż przydawał się przy doganianiu Hipci. Chyba czas założyć silnik do roweru :)
Stamtąd ruszamy w kierunku Wilanowa, po drodze gubimy skrzyżowanie, ale znajdujemy komin.
A dalej to już poszło: Jeziorko Powsinkowskie, Jezioro pod Morgami. Nie pojechaliśmy dalej do Bielawy, bo chcieliśmy wrócić na mecz... i wrócilismy - żeby przeczytać wynik końcowy.
A, przetestowałem lemondkę. Użyteczny stwór, ale nie na miasto. Chociaż przydawał się przy doganianiu Hipci. Chyba czas założyć silnik do roweru :)
- DST 63.74km
- Czas 03:15
- VAVG 19.61km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Sobota, 10 września 2011
Kategoria waypointgame, do czytania, < 50km
Park leśny Bemowo
Pierwotny plan zakładał jazdę na zachód, przez Stare Babice, Laski i dalej Kampinosem. W Babicach jednak zawróciliśmy i skoczyliśmy do Parku leśnego Bemowo. Tam posiedzieliśmy chwilę, ustawiliśmy dwa waypointy: Katastrofa motoszybowca oraz Opuszczony teren wojskowy.
Wracając do domu na końcowkę meczu, zostawiliśmy jeszcze vlepkę przy kościele na Boernerowie.
Wracając do domu na końcowkę meczu, zostawiliśmy jeszcze vlepkę przy kościele na Boernerowie.
- DST 29.70km
- Czas 01:54
- VAVG 15.63km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Czwartek, 8 września 2011
Kategoria transport, do czytania
No i się Hipek zepsuł
A było tak pięknie. Wczoraj, gdy wracałem, tak kapitalnie padał deszcz. Na ścieżkach, wracając do domu, minąłem jakoś trzech rowerzystów. A w nocy... W nocy poczułem TO w plecach. Rano okazało się, że postrzyknęło obie łopatki. Pierwszą myśl, o jeździe rano odrzuciłem. Słusznie. Z roweru pewnie bym spadł na pierwszym dołku.
Musiałem zatem do pracy dostać się zbiorkomem. Wsiadłem w tramwaj i pojechałem. Pierwsze pół godziny grałem na telefonie i rozmawiałem na GTalku. Potem zaczął mnie trafiać coraz większy szlag. W końcu, po ponad godzinnej podróży wysiadłem.
Rowerem jadę od startu do mety - 40 minut. Tramwajem zajęło mi to minut 80.
Musiałem zatem do pracy dostać się zbiorkomem. Wsiadłem w tramwaj i pojechałem. Pierwsze pół godziny grałem na telefonie i rozmawiałem na GTalku. Potem zaczął mnie trafiać coraz większy szlag. W końcu, po ponad godzinnej podróży wysiadłem.
Rowerem jadę od startu do mety - 40 minut. Tramwajem zajęło mi to minut 80.
- DST 15.26km
- Czas 00:42
- VAVG 21.80km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Czwartek, 8 września 2011
Kategoria do czytania, transport, waypointgame
Waypointowy plan zrealizowany... trochę
Na kurs - w deszczu. Dobrze, że nie wpadłem na pomysł smarowania łańcuchów i montowania lemondki. Na kursie mieliśmy nietypowe zajęcia i przez pierwszą godzinę musiałem samemu się poruszać, zamiast chodzić i pokrzykiwać. Po kursie już nam nie chciało się ruszać kuprów na Boernerowo.
Ale, ale... rano, jadąc do pracy, skręciliśmy sobie z Górczewskiej w prawo, do pewnego parku, dobyliśmy kleju ("Płynny gwóźdź") i...pierwszy waypoint podklejony i opublikowany.
Na zdjęciu zgodnie z tradycją WPG umieściłem rower... i Hipcia nie może mi wybaczyć, że na zdjęciu jest tylko mój rower, a jej roweru - nie ma.
Ale, ale... rano, jadąc do pracy, skręciliśmy sobie z Górczewskiej w prawo, do pewnego parku, dobyliśmy kleju ("Płynny gwóźdź") i...pierwszy waypoint podklejony i opublikowany.
Na zdjęciu zgodnie z tradycją WPG umieściłem rower... i Hipcia nie może mi wybaczyć, że na zdjęciu jest tylko mój rower, a jej roweru - nie ma.
- DST 46.99km
- Czas 02:10
- VAVG 21.69km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Środa, 7 września 2011
Kategoria do czytania, transport, waypointgame
Rowerzyści pozdrawiają stojących w korkach
...nie ma to jak poranne ominięcie korka w drodze do pracy. Od razu człowiekowi lepiej na sercu się robi, że inni mają gorzej. :D
Na serwisie odkręcono ten pechowy pedał. W domu podmieniłem platformy na SPD oraz zmieniłem ogumienie: Smart Samy poszły w kąt, ich miejsce zajęły cienkie (1.5) Schwalbe Marathon Racery. Rower Hipci wygląda mniej MTBowo, ale skoro większość jeździmy po asfalcie i utwardzonym, to nie ma co bujać sie na balonach 2.10...
Do tego w paczce z prezentami przyszła lemondka. Tak o, na próbę. Nie wiem, czy na miasto się cokolwiek przyda, chociaż są fragmenty przy Wołoskiej, Banacha i Bitwy, które można "przelemondkować".
Wieczorem mieliśmy jechać zavlepiać Bemowo, jako że jest to waypointowa czarna dziura. Tego... przygotowałem już vlepki poprzez ich oklejenie taśmą klejącą. Może dziś po kursie się uda; trzeba się spieszyć, bo taki jeden zaraz może wykombinować akcję "Oklej Bemowo" :D
Z rana test - Hipcia na cienkich oponach i w SPD. Bezproblemowo. Zadowolona.
Na serwisie odkręcono ten pechowy pedał. W domu podmieniłem platformy na SPD oraz zmieniłem ogumienie: Smart Samy poszły w kąt, ich miejsce zajęły cienkie (1.5) Schwalbe Marathon Racery. Rower Hipci wygląda mniej MTBowo, ale skoro większość jeździmy po asfalcie i utwardzonym, to nie ma co bujać sie na balonach 2.10...
Do tego w paczce z prezentami przyszła lemondka. Tak o, na próbę. Nie wiem, czy na miasto się cokolwiek przyda, chociaż są fragmenty przy Wołoskiej, Banacha i Bitwy, które można "przelemondkować".
Wieczorem mieliśmy jechać zavlepiać Bemowo, jako że jest to waypointowa czarna dziura. Tego... przygotowałem już vlepki poprzez ich oklejenie taśmą klejącą. Może dziś po kursie się uda; trzeba się spieszyć, bo taki jeden zaraz może wykombinować akcję "Oklej Bemowo" :D
Z rana test - Hipcia na cienkich oponach i w SPD. Bezproblemowo. Zadowolona.
- DST 29.09km
- Czas 01:18
- VAVG 22.38km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Wtorek, 6 września 2011
Kategoria do czytania, transport
Nieznajomemu serwisantowi
Wczoraj popełniłem wiersz. Chciałem go poświęcić serwisantowi, który skręcał rower Hipci.
Nieznanemu serwisantowi
Drogi pajacu
Obyś do konca życia
Naprawiał rowery z supermarketów
W oryginale wiersz był nieco dłuższy i składał się w większości z wyrazów powszechnie uznawanych za nieprzyzwoite.
A było to tak: dzwoni do mnie Hipcia, że zajechała do domu i pękł jej pedał. Świetna sprawa, w końcu będzie okazja, żeby wkręcić SPD, teraz już nie ma wyjścia. Zachodzę do domu, biorę klucz i wykręcam uszkodzony pedał. Nie idzie. Biorę młotek. Poszło. Biorę na warsztat drugi pedał. Nie idzie. Biorę młotek. Nie idzie.
Zniszczyłem dwa klucze. Ani drgnęło.
Uprzedzam pytania: kręciłem w dobrą stronę.
Nie wiem, co to za pomysł, żeby tak na chama skręcić, nawet mnie uczono, że jeśli coś ma być wymienialne w warunkach domowych, to nie dokręca się tego na maksa, żeby potem taki Hipek mógł sobie samodzielnie wykręcić.
Bez niszczenia narzędzi.
I poszła się gonić wczorajsza wyprawa na kurs, wczorajszy wieczorny wyjazd na naklejanie vlepek waypointowych. Dobrze, że ten jeden pedał wymieniłem, to Hipcia sobie chociaż pojechała do pracy.
Nieznanemu serwisantowi
Drogi pajacu
Obyś do konca życia
Naprawiał rowery z supermarketów
W oryginale wiersz był nieco dłuższy i składał się w większości z wyrazów powszechnie uznawanych za nieprzyzwoite.
A było to tak: dzwoni do mnie Hipcia, że zajechała do domu i pękł jej pedał. Świetna sprawa, w końcu będzie okazja, żeby wkręcić SPD, teraz już nie ma wyjścia. Zachodzę do domu, biorę klucz i wykręcam uszkodzony pedał. Nie idzie. Biorę młotek. Poszło. Biorę na warsztat drugi pedał. Nie idzie. Biorę młotek. Nie idzie.
Zniszczyłem dwa klucze. Ani drgnęło.
Uprzedzam pytania: kręciłem w dobrą stronę.
Nie wiem, co to za pomysł, żeby tak na chama skręcić, nawet mnie uczono, że jeśli coś ma być wymienialne w warunkach domowych, to nie dokręca się tego na maksa, żeby potem taki Hipek mógł sobie samodzielnie wykręcić.
Bez niszczenia narzędzi.
I poszła się gonić wczorajsza wyprawa na kurs, wczorajszy wieczorny wyjazd na naklejanie vlepek waypointowych. Dobrze, że ten jeden pedał wymieniłem, to Hipcia sobie chociaż pojechała do pracy.
- DST 27.86km
- Czas 01:07
- VAVG 24.95km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Poniedziałek, 5 września 2011
Kategoria do czytania, transport, waypointgame
Do pracy
Pojechaliśmy trochę wcześniej, żeby dokończyć to, czego nie skończyliśmy w sobotę. Udało się, na szczęście trwała msza i pod kościołem żadnych moherów nie było.
- DST 15.08km
- Czas 00:41
- VAVG 22.07km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Niedziela, 4 września 2011
Kategoria do czytania, waypointgame, < 50km
Niedziela
Piwko na Forcie Bielany > Centrum > Waypointy > dom.
W domu padłem na pysk i nie było komu wpisać kodów, wprowadziłem dopiero dziś rano. I całe szczęście, że wprowadziłem.
W domu padłem na pysk i nie było komu wpisać kodów, wprowadziłem dopiero dziś rano. I całe szczęście, że wprowadziłem.
- DST 30.25km
- Czas 01:45
- VAVG 17.29km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Sobota, 3 września 2011
Kategoria do czytania, geocaching, waypointgame, < 25km
Fort Wawrzyszew zdobyty
Cel wyprawy był prosty - posiedzieć sobie gdzieś w lesie. Po drodze jednak pojawił się Fort Wawrzyszew.
Cel ciekawy, bo, jak było widać po komentarzach, ciężko zdobywalny. Atakujemy zatem od boku. Mijamy osiedle przy ul. Kalinowej Łąki, wchodzimy w krzaki i jedziemy wzdłuż fosy. Tak jak pisał Mishaty - pierwsza furtka - cała odrutowana drutem kolczastym. Może i otwarta, kto wie? Nie chciałem ryzykować skradania się po spróchniałych balach.
Jedziemy dalej, droga wzdłuż fosy nagle odbija w lewo. Można zejść wtedy w prawo, podejść 50m wzdłuż fosy i próbować przejść po nałożonych na fosę gałęziach. Gałęzie robią hałas jak cholera, a buty pewnie zaraz zmokną No i z rowerem nie da się przejść. Wracamy. Jedziemy dalej drogą, odbijamy się od zamkniętej furtki. Przy niej spotykamy faceta, który walczy od kilku lat o otworzenie Fortu Wawrzyszew dla zwiedzających, robi nam na miejscu krótki wykład o forcie. Wracamy, próbujemy przebić się krzakami od strony Kalinowej łąki, ale robi się ciasno... Hipcia ponownie sugeruje wejście od frontu. W sumie, racja, spróbujmy. W zeszłym roku ochrona nas nie wpuściła (moja wina, bo najpierw zapytałem, czy wolno). W tym...
Podjeżdżamy od frontu, jedziemy i wjeżdżamy jak do siebie. Nikt nie zatrzymuje. Cały czas prosto... i wyjeżdżamy prawie na sam budynek będący celem. Tu pojawia się problem - kod jest odrobinkę zamazany. Idzie odczytać pierwszą literę i cztery cyfry. Siedzimy w chmarze komarów z telefonem i wklepujemy. Nic, nic... już chcę oznaczać "Bez kodu", aż w końcu... w końcu się udaje zgadnąć. I punkty zaliczone. :) (Ja bym już dawno się poddał, ale Hipcia to uparty zwierzak i trzeba było próbować do skutku ;) ).
Wracamy zahaczając coś w Lasku na Bemowie, przy okazji znajdując dwa fajne miejsca na nowe WP.
Nowych WP mamy w glowie już z 10. I nie ma komu założyć kodu i opisać...
---
Wieczorem atakujemy Tesco (samochodem). Przy okazji kasujemy kesza i w przypływie fantazji postanawiamy jechać na Okęcie, zdobyć WP przy kościele. A tu niespodzianka - kościół zamknięty. Żeby zamykać bramę o północy? Chamstwo.
Cel ciekawy, bo, jak było widać po komentarzach, ciężko zdobywalny. Atakujemy zatem od boku. Mijamy osiedle przy ul. Kalinowej Łąki, wchodzimy w krzaki i jedziemy wzdłuż fosy. Tak jak pisał Mishaty - pierwsza furtka - cała odrutowana drutem kolczastym. Może i otwarta, kto wie? Nie chciałem ryzykować skradania się po spróchniałych balach.
Jedziemy dalej, droga wzdłuż fosy nagle odbija w lewo. Można zejść wtedy w prawo, podejść 50m wzdłuż fosy i próbować przejść po nałożonych na fosę gałęziach. Gałęzie robią hałas jak cholera, a buty pewnie zaraz zmokną No i z rowerem nie da się przejść. Wracamy. Jedziemy dalej drogą, odbijamy się od zamkniętej furtki. Przy niej spotykamy faceta, który walczy od kilku lat o otworzenie Fortu Wawrzyszew dla zwiedzających, robi nam na miejscu krótki wykład o forcie. Wracamy, próbujemy przebić się krzakami od strony Kalinowej łąki, ale robi się ciasno... Hipcia ponownie sugeruje wejście od frontu. W sumie, racja, spróbujmy. W zeszłym roku ochrona nas nie wpuściła (moja wina, bo najpierw zapytałem, czy wolno). W tym...
Podjeżdżamy od frontu, jedziemy i wjeżdżamy jak do siebie. Nikt nie zatrzymuje. Cały czas prosto... i wyjeżdżamy prawie na sam budynek będący celem. Tu pojawia się problem - kod jest odrobinkę zamazany. Idzie odczytać pierwszą literę i cztery cyfry. Siedzimy w chmarze komarów z telefonem i wklepujemy. Nic, nic... już chcę oznaczać "Bez kodu", aż w końcu... w końcu się udaje zgadnąć. I punkty zaliczone. :) (Ja bym już dawno się poddał, ale Hipcia to uparty zwierzak i trzeba było próbować do skutku ;) ).
Wracamy zahaczając coś w Lasku na Bemowie, przy okazji znajdując dwa fajne miejsca na nowe WP.
Nowych WP mamy w glowie już z 10. I nie ma komu założyć kodu i opisać...
---
Wieczorem atakujemy Tesco (samochodem). Przy okazji kasujemy kesza i w przypływie fantazji postanawiamy jechać na Okęcie, zdobyć WP przy kościele. A tu niespodzianka - kościół zamknięty. Żeby zamykać bramę o północy? Chamstwo.
- DST 22.12km
- Czas 01:27
- VAVG 15.26km/h
- Sprzęt Unibike Viper


















