Wpisy archiwalne w kategorii
do czytania
| Dystans całkowity: | 96832.03 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 4314:10 |
| Średnia prędkość: | 22.38 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 4401.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 164904 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 194 (100 %) |
| Maks. tętno średnie: | 169 (87 %) |
| Suma kalorii: | 202907 kcal |
| Liczba aktywności: | 1948 |
| Średnio na aktywność: | 49.73 km i 2h 13m |
| Więcej statystyk | |
Piątek, 22 lipca 2016
Kategoria > 100km, do czytania, transport
Składanka
Po pracy, korzystając z tego, że Hipcia miała pracować sporo dłużej, postanowiłem się przejechać naokoło. I tak jakoś wpadło pierwsze pięćdziesiąt kilometrów.
W domu zabawiłem kilka godzin i wyskoczyłem na wieczorną "ustawkę". W pracy zaproponowano, że może chcielibyśmy się przejechać wspólnie na rowerach (i to wieczorem) i jakoś tak przypadkiem zostałem wrobiony w tworzenie trasy i rolę p.o. organizatora.
Spotkaliśmy się w terenie, po czym, już po zmroku, ruszyliśmy przed siebie. Trasa wiodła głównie drogami rowerowymi i obliczona była na przejażdżkę, więc trzymaliśmy przelotową prędkość w okolicach niecałych 18 km/h. Trochę obawiałem sie o to, jak wyjdzie jazda w dziesięcioosobowej grupie, ale okazało się być wcale bezpiecznie. Jedyne niebezpieczeństwo stanowili nieoświetleni rowerzyści (głównie na Polu Mokotowskim), jeden koleżka, który zatrzymał się nagle, na samym środku drogi i... korzenie.
Zemknęliśmy na dół Spacerową, przejechaliśmy mostem Siekierkowskim, po długiej prostej wróciliśmy Świętokrzyskim i przepychając się między pijanymi ludźmi, wzdłuż Wisły dotarliśmy pod Agrykolę. Bohaterem tego podjazdu został kolega, który wciągnął to na Veturilo!
Podczas chwili przerwy na łapanie oddechu ustaliliśmy, że bierzemy na klatę opcję rozszerzoną, więc przejechawszy się Nowym Światem zlecieliśmy Tamką, a wlecieliśmy Karową. Dwa kultowe podjazdy na jednej wycieczce!
Powróciliśmy na miejsce zbiórki, pożegnaliśmy standardowym "musimy to kiedyś powtórzyć" i rozjechaliśmy w podgrupach. Skończyłem na 110 km tego dnia, w okolicach pierwszej w nocy.
A do tego dopisujemy, tradycyjnie, poranny dojazd do pracy. Tutaj bez zbędnych sensacji.
W domu zabawiłem kilka godzin i wyskoczyłem na wieczorną "ustawkę". W pracy zaproponowano, że może chcielibyśmy się przejechać wspólnie na rowerach (i to wieczorem) i jakoś tak przypadkiem zostałem wrobiony w tworzenie trasy i rolę p.o. organizatora.
Spotkaliśmy się w terenie, po czym, już po zmroku, ruszyliśmy przed siebie. Trasa wiodła głównie drogami rowerowymi i obliczona była na przejażdżkę, więc trzymaliśmy przelotową prędkość w okolicach niecałych 18 km/h. Trochę obawiałem sie o to, jak wyjdzie jazda w dziesięcioosobowej grupie, ale okazało się być wcale bezpiecznie. Jedyne niebezpieczeństwo stanowili nieoświetleni rowerzyści (głównie na Polu Mokotowskim), jeden koleżka, który zatrzymał się nagle, na samym środku drogi i... korzenie.
Zemknęliśmy na dół Spacerową, przejechaliśmy mostem Siekierkowskim, po długiej prostej wróciliśmy Świętokrzyskim i przepychając się między pijanymi ludźmi, wzdłuż Wisły dotarliśmy pod Agrykolę. Bohaterem tego podjazdu został kolega, który wciągnął to na Veturilo!
Podczas chwili przerwy na łapanie oddechu ustaliliśmy, że bierzemy na klatę opcję rozszerzoną, więc przejechawszy się Nowym Światem zlecieliśmy Tamką, a wlecieliśmy Karową. Dwa kultowe podjazdy na jednej wycieczce!
Powróciliśmy na miejsce zbiórki, pożegnaliśmy standardowym "musimy to kiedyś powtórzyć" i rozjechaliśmy w podgrupach. Skończyłem na 110 km tego dnia, w okolicach pierwszej w nocy.
A do tego dopisujemy, tradycyjnie, poranny dojazd do pracy. Tutaj bez zbędnych sensacji.
- DST 117.44km
- Czas 05:41
- VAVG 20.66km/h
- Sprzęt Zenon
Wtorek, 19 lipca 2016
Kategoria do czytania, transport
Warszawa
Tak jak zwykle, jechałem na dojazdach. Ale potem zupełnym przypadkiem byłem w Centrum, przy Nowogrodzkiej, zupełnie nie rowerowo. Przechodziłem w zasadzie tamtędy. Dawno już nie miałem okazji: stare budynki, ze starymi, zagrodzonymi podwórkami, pamiętającymi stare czasy... Ciemne, mimo jasnego dnia, ulice i ludzie, którzy robią się jacyś bardziej poważni.
Zapomniałem już, że tam panuje taki nastrój.
Zapomniałem już, że tam panuje taki nastrój.
- DST 18.66km
- Czas 00:58
- VAVG 19.30km/h
- Sprzęt Zenon
Poniedziałek, 18 lipca 2016
Kategoria do czytania, transport
Dość wcześnie
A wstałem sobie 4:50 i stwierdziłem, że pójdę już do pracy, co będę tak leżał w łóżku...
- DST 7.92km
- Czas 00:23
- VAVG 20.66km/h
- Sprzęt Zenon
Niedziela, 17 lipca 2016
Kategoria > 50 km, szypko, do czytania
Zgubiłem się
Dwa razy zmyliłem zakręt w okolicy Sowiej Woli. A wydawało mi się, że dobrze pamiętam.
- DST 79.05km
- Czas 02:33
- VAVG 31.00km/h
- Sprzęt Zenon
Sobota, 16 lipca 2016
Kategoria > 50 km, do czytania
Kręciek
Absolutnie nie było tu nic ciekawego.
- DST 56.95km
- Czas 02:00
- VAVG 28.48km/h
- Sprzęt Zenon
Piątek, 15 lipca 2016
Kategoria do czytania, transport
Transportowo
Transportowo i trochę okolica.
- DST 67.38km
- Czas 02:38
- VAVG 25.59km/h
- Sprzęt Zenon
Piątek, 15 lipca 2016
Kategoria < 50km, do czytania
Dziwny wieczór
Wyszedłem pod wieczór na rower - spokój.
Wróciłem do domu - zamach stanu w Turcji.
Wróciłem do domu - zamach stanu w Turcji.
- DST 41.56km
- Czas 01:29
- VAVG 28.02km/h
- Sprzęt Zenon
Czwartek, 14 lipca 2016
Kategoria do czytania, transport
Wyjątkowe dojazdy
A wyjątkowe dlatego, że wypadły w jeden dzień. Powrót do domu o 1:30, runda do pracy - kilka godzin później.
Już prawie nie padało.
A, i w środku nocy, tuż po zjeździe z Passo WKD Jerozolimskie, przed rowerem zauważyłem... dwa zające.
Już prawie nie padało.
A, i w środku nocy, tuż po zjeździe z Passo WKD Jerozolimskie, przed rowerem zauważyłem... dwa zające.
- DST 14.70km
- Czas 00:42
- VAVG 21.00km/h
- Sprzęt Zenon
Środa, 13 lipca 2016
Kategoria do czytania, transport
W deszczu
No, wreszcie chlapnęło konkretnie. Oczywiście, gdy podjeżdżałem pod budynek, to właśnie przestawało, ale cała trasa zrobiona uczciwie, w ulewie.
- DST 16.80km
- Czas 00:54
- VAVG 18.67km/h
- Sprzęt Zenon
Środa, 13 lipca 2016
Kategoria < 50km, do czytania
Z pracy do pracy, bez domu
Wykorzystałem chwilę przerwy w akcji "pracuj z nami, wieczorami, nocami" i wylazłem z roboty odświeżyć mózg.
Na znanym zakręcie przy al. 4 czerwca 1989, gdzie z parkingu ostrym zakrętem wjeżdża się na DDR, wyminąłem starszą panią, po czym wszedłem w zakręt... i w nim zostałem. Pierwszy (jeśli niczego nie pominąłem) kolorowy szlif od czterech lat i jedenastu dni.
Musiałem mieć pecha i trochę piasku, bo wchodziłem tam wolniej niż mi się już wielokrotnie zdarzało.
Gdy się już przytuliłem do gleby i poczułem, jak przesuwam pięścią ciekawy dystans po asfalcie, zastanawiałem się tylko nad jednym: co zobaczę, gdy odwrócę dłoń do góry. Nie było tak źle, jak mi się wydawało.
Poprzez wylizanie rany odkaziłem dłoń, poprzez zignorowanie odkaziłem kolano i stwierdziłem, że wcale nie ma co przerywać przejażdżki, która się tak dobrze rozpoczęła.
Na znanym zakręcie przy al. 4 czerwca 1989, gdzie z parkingu ostrym zakrętem wjeżdża się na DDR, wyminąłem starszą panią, po czym wszedłem w zakręt... i w nim zostałem. Pierwszy (jeśli niczego nie pominąłem) kolorowy szlif od czterech lat i jedenastu dni.
Musiałem mieć pecha i trochę piasku, bo wchodziłem tam wolniej niż mi się już wielokrotnie zdarzało.
Gdy się już przytuliłem do gleby i poczułem, jak przesuwam pięścią ciekawy dystans po asfalcie, zastanawiałem się tylko nad jednym: co zobaczę, gdy odwrócę dłoń do góry. Nie było tak źle, jak mi się wydawało.
Poprzez wylizanie rany odkaziłem dłoń, poprzez zignorowanie odkaziłem kolano i stwierdziłem, że wcale nie ma co przerywać przejażdżki, która się tak dobrze rozpoczęła.
- DST 41.67km
- Czas 01:30
- VAVG 27.78km/h
- Sprzęt Zenon


















