Informacje

  • Łącznie przejechałem: 136325.94 km
  • Zajęło to: 259d 00h 15m
  • Średnia: 21.89 km/h

Warto zerknąć

Aktualnie

button stats bikestats.pl

Historycznie

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaliczając gminy

Moje rowery


Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Hipek.bikestats.pl

Archiwum

Kategorie

Sobota, 15 września 2012 Kategoria > 100km, zaliczając gminy

Wieczorne zamykanie powiatu

Tydzień temu zostawiliśmy na mapie zaliczonych gmin dwie dziury: Baranów i Wołomin. Łatanie dziur to, jak mówią, niewdzięczne zajęcie, lepiej szybciej niż później i tak dalej. Zaplanowaliśmy trasę i późnym popołudniem wyruszyliśmy.

Start i dojazd do Podkampinosu standardowo. Wiatr - niestandardowo, bo cały czas w twarz. 45 kilometrów rzeźbienia pod niego nie tyle dało się w kość, co zniechęcało do jazdy. Przy okazji mieliśmy motywację do dalszego praktykowania jazdy zmianowej. Brakuje dwóch rzeczy do polepszenia tejże: działającego licznika dla Hipci i podświetlenia (nocą już jechaliśmy na czuja).

W Podkampinosie przejechaliśmy przez nowiutki most na Utracie, a w Pawłowicach napotkaliśmy najpierw sklep, a potem stare, obskurne blokowisko, zupełnie niepasujące do okolicznych terenów rolniczych. Zaczęło robić się ciemno, a asfalt zaczął się psuć. W porównaniu z wycieczkami z zeszłego tygodnia, gmina Baranów należy do tych uboższych - z nawierzchnią kiepsko, wioski są raczej ciemne, jedna, dwie latarnie.

Wyjechaliśmy opodal Jaktorowa i po krótkim przystanku nad mapą ruszamy w kierunku Żabiej Woli. Tu pojawia się lepsza, nowiutka nawierzchnia. Przeskakujemy nad DK8 i meldujemy się w samej miejscowości, tym samym zamykając powiat grodziski. Przy jakiejś przychodni, na chodniku, rozkładamy mapę (która już trochę podarta postanowiła uczynić się dwuczęściową) i decydujemy, że zahaczymy sobie jeszcze o Tarczyn.

Zaczyna się trochę gorszy asfalt, przy wjeździe do Żelechowa ubieramy się trochę cieplej (po raz pierwszy od dłuższego czasu na tej wycieczce przydały się długie rękawiczki) i obserwujemy sztuczne ognie strzelające gdzieś w kierunku Grodziska. Potem jeszcze trochę kręcenia, w Janówku zanim zawrócimy, zahaczamy (na szerokość koła w poprzek) za tablicę "Tarczyn" i zawijamy w kierunku domu. Trochę wioskami, pięć kilometrów "ósemką" i już jesteśmy na znanej drodze z Nadarzyna.

Piątek, 14 września 2012 Kategoria transport

Z pracy

Piątek, 14 września 2012 Kategoria do czytania, transport

Licznik wziął i zdechł

Wczoraj licznik jeszcze działał, tj. liczył prędkość i dystans. Przyciski przestały działać. Trzeba kupić nowy. Na razie dystans wyliczony na postawie wczorajszego (z licznika) i dzisiejszego (z GPSa).

Wczoraj wieczorem przyjemnie i deszczowo.
Czwartek, 13 września 2012 Kategoria do czytania, transport

Praca i kurs na mokro

Wychodzę z pracy - strugi deszczu. Pakuję wszystko na rower i ruszam. Na dzień dobry dostaję fontanną wody w klatę (autobus+kałuża). Potem jest tylko lepiej, nie wiem, po co wziąłem się za Dźwigową, do domu przedzierałem się w kałużach. Na kurs na sucho, z kursu - w deszczu, do tego przestała działać moja przednia lampka, więc jechałem na batmana. Do pracy znowu w lekkiej mżawce.

Straciłem licznik. Powoli dosycha, ale jeszcze głupieje. Zobaczymy, jak po ośmiu godzinach. Dystans wpisany w większości na podstawie GM.
Środa, 12 września 2012 Kategoria transport

Do pracy

  • DST 27.23km
  • Czas 01:13
  • VAVG 22.38km/h
  • VMAX 39.24km/h
  • Sprzęt Unibike Viper
Wtorek, 11 września 2012 Kategoria do czytania, transport

Rzadko kiedy się zdarza ostatnio...

... żeby w dzień roboczy "niechcący" ukręcić 50 km. A tu proszę: wczoraj załatwianie spraw na mieście poszło zbyt sprawnie i zostało nam trochę czasu, rano znowu wyszliśmy wcześnie i mogłem z Panią moją przewieźć się kawałek w stronę centrum.

Fajne takie dni robocze, gdy można więcej pojeździć.
  • DST 51.59km
  • Czas 02:21
  • VAVG 21.95km/h
  • VMAX 40.03km/h
  • Sprzęt Unibike Viper
Poniedziałek, 10 września 2012 Kategoria do czytania, transport

Rornik po reorze

Dotarlim do pracy, to czas się odmóżdżyć na nadchodzący tydzień.

  • DST 9.85km
  • Czas 00:26
  • VAVG 22.73km/h
  • VMAX 39.24km/h
  • Sprzęt Unibike Viper
Niedziela, 9 września 2012 Kategoria > 100km, do czytania, zaliczając gminy

Na zachód!

Nigdzie nie chciałem jechać. Chciałem sobie posiedzieć spokojnie w domu. Ale nie!

Najpierw, rzucam, że możemy autem się zawieźć nad Bug, wysoko i tam kontynuować eksplorację wschodu. Nie. Bo późno i autem. No to może kołko przez Drugi Brzeg i powrót przez Górę Kalwarię? Też nie, bo przez miasto. Marnujemy kupę czasu na ustalanie trasy, ale w końcu się udaje. Co prawda ja proponowałem od drugiej strony, ale Hipcia mnie przegłosowała.

Startujemy: Stare Babice, Lipków, zielony rowerowy do Zaborowa. Tam odbijamy na drugą stronę drogi 580 i jedziemy dalej wioskami. Za Podkampinosem przejeżdżamy Utratę i bocznymi drogami, bardzo przyjemnie i bardzo spokojnie dojeżdżamy do Sochaczewa. Tam, dopiero tam, po 58 km jazdy napotkaliśmy światła na skrzyżowaniach (dwa pierwsze były w Warszawie, na dystansie 1,5 km od domu). Sochaczew ruchliwy, jak każde miasto, dlatego czym prędzej go opuszczamy, kierując się tuż za nim na wioski. Był plan, żeby jechać szerokim poboczem drogi 50, ale wybraliśmy spokój.

Powoli zachodziło słońce, my jechaliśmy przed siebie. Asfalt trochę kiepski, momentami paskudny, ale nie była to jakaś straszna męczarnia. W Feliksowie odbijamy się od ściany - przejazdu nad A2 brak; musimy nadłożyć trochę drogi i pojechać naokoło, kawałek drogą 50. Początek sympatyczny, ale w Żyrardowie wita nas standardowo bezsensowny zakaz dla rowerów. Na szczęście po chwili się kończy, a my możemy z ciągu tranzytowego zbić na 719. u ruch jest niewielki, jedzie się przyjemnie. Mijamy Grodzisk, w Milanówku znowu jakiś pacan wymyślił zakaz dla rowerów (mimo że droga zupełnie sie nie zmienia). Wbijamy chwilę na kostkę, ale stwierdzamy, ze to bez sensu i wracamy na asfalt. Na szczęście zaraz zakaz się kończy. W Pruszkowie akcja obławy na kierowców - dwa radiowozy polują na "ambitnych".

Do domu dojeżdżamy przez Piastów, jest 23:15, jeszcze zdążamy zamówić pizzę. Coś ostatnio szybko kończymy trasy - przed północą.

Zaliczonych gmin: 7

  • DST 141.85km
  • Czas 06:24
  • VAVG 22.16km/h
  • VMAX 35.74km/h
  • Sprzęt Unibike Viper
Sobota, 8 września 2012 Kategoria > 100km, do czytania, zaliczając gminy

Na wschód!

Pierwszy plan pod koniec tygodnia zakładał atak na Łódź. Ale Hipcia wzięła i się odrobinę przeziębiła, o rezygnacji z jazdy oczywiście nie ma mowy, można tylko modyfikować. Zatem modyfikujemy - jedziemy na wschód, tam nas jeszcze nie było. Akurat wiatr miał być pomyślny; jadąc na Łódź mielibyśmy caly czas go w twarz.

Startujemy, godzina 14:00. Na dzień dobry wita nas sobota w mieście, po raz stutysięczny przypominam sobie, dlaczego nie znoszę miasta w weekendy. Banda frajerów i inszych pajaców próbuje udowodnić nam, że wiedzą lepiej, jak się wyprzedza, omija, skręca... Do tego rodzinne wycieczki na DDRach. Mijamy Most Gdański, kończy się DDR przy Starzyńskiego i w końcu możemy wyjechać na asfalt, wcale nie robi się lepiej, bo teraz czeka nas Głębocka, która okazuje się być ciasna i nierówna. Wyskakujemy na obrzeża, kończy się jakiś objazd i nareszcie robi się spokój. Teraz już tylko trzeba przemknąć się boczkami, niewielkimi uliczkami i opuszczamy Warszawę. Cały czas jadąc wzdłuż Kanału Żerańskiego dojeżdżamy do Nieporętu, który zaraz opuszczamy, kierując się w stronę Wólki Radzymińskiej. Tam wjeżdżamy w las i drogą z płyt betonowych objeżdżamy Białobrzegi i Rynię.

Gdy wracamy w końcu na asfalt odbijamy w prawo. W końcu spokój. Jedzie się przyjemnie, słońce świeci, a my, niewielkimi wioskami zasuwamy wzdłuż Bugu. W jednej z wiosek przystajemy na zakupy, za chwilę wyłania się swojski obrazek - woźnica wiozący kupę ziemi, pijany tak, że nawet nie może się dogadać z kolegą. Ot, obraz polskiej wsi. Przy skręcie na Dąbrówkę Hipcia wymyśla, żeby nie odbijać na Tłuszcz, tylko rzucić się na wprost - na Niegów. Mapa mówi, że nawierzchnia będzie kiepska, ale asfalt jest raczej nowy i zasuwa się, aż miło. Dalej, minąwszy Zabrodzie, w Zazdrości odbijamy na Tłuszcz. Samą miejscowość jedynie odrobinę kąsamy, robiąc sobie postój przy przejeździe kolejowym. Dalej jedziemy główną na Warszawę, by po chwili odbić na wioski. Powoli zapada zmrok, asfalt ładny... Przystanek robimy na stacji benzynowej obok Zabrańca, dalej już Okuniew, Sulejówek i Wesoła, by wylądować na rondzie Ostrobramska. Tam kręcimy się ładne kilka minut, żeby znaleźć wylot na Most Siekierkowski. W końcu się udaje, dalej już standardowo do domu.

W domu okazuje się, ze nasze liczniki wskazują dokładnie ten sam dystans. To się nazywa jazda synchroniczna!

Zaliczonych gmin: 9

  • DST 156.53km
  • Czas 07:17
  • VAVG 21.49km/h
  • VMAX 38.12km/h
  • Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 7 września 2012 Kategoria transport

Z pracy w deszczu

  • DST 12.07km
  • Czas 00:38
  • VAVG 19.06km/h
  • VMAX 34.51km/h
  • Sprzęt Unibike Viper

stat4u Blogi rowerowe na www.bikestats.pl