Informacje

  • Łącznie przejechałem: 136325.94 km
  • Zajęło to: 259d 00h 15m
  • Średnia: 21.89 km/h

Warto zerknąć

Aktualnie

button stats bikestats.pl

Historycznie

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaliczając gminy

Moje rowery


Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Hipek.bikestats.pl

Archiwum

Kategorie

Wtorek, 6 września 2011 Kategoria do czytania, transport

Nieznajomemu serwisantowi

Wczoraj popełniłem wiersz. Chciałem go poświęcić serwisantowi, który skręcał rower Hipci.

Nieznanemu serwisantowi

Drogi pajacu
Obyś do konca życia
Naprawiał rowery z supermarketów


W oryginale wiersz był nieco dłuższy i składał się w większości z wyrazów powszechnie uznawanych za nieprzyzwoite.

A było to tak: dzwoni do mnie Hipcia, że zajechała do domu i pękł jej pedał. Świetna sprawa, w końcu będzie okazja, żeby wkręcić SPD, teraz już nie ma wyjścia. Zachodzę do domu, biorę klucz i wykręcam uszkodzony pedał. Nie idzie. Biorę młotek. Poszło. Biorę na warsztat drugi pedał. Nie idzie. Biorę młotek. Nie idzie.

Zniszczyłem dwa klucze. Ani drgnęło.

Uprzedzam pytania: kręciłem w dobrą stronę.

Nie wiem, co to za pomysł, żeby tak na chama skręcić, nawet mnie uczono, że jeśli coś ma być wymienialne w warunkach domowych, to nie dokręca się tego na maksa, żeby potem taki Hipek mógł sobie samodzielnie wykręcić.

Bez niszczenia narzędzi.

I poszła się gonić wczorajsza wyprawa na kurs, wczorajszy wieczorny wyjazd na naklejanie vlepek waypointowych. Dobrze, że ten jeden pedał wymieniłem, to Hipcia sobie chociaż pojechała do pracy.
Poniedziałek, 5 września 2011 Kategoria do czytania, transport, waypointgame

Do pracy

Pojechaliśmy trochę wcześniej, żeby dokończyć to, czego nie skończyliśmy w sobotę. Udało się, na szczęście trwała msza i pod kościołem żadnych moherów nie było.
Niedziela, 4 września 2011 Kategoria do czytania, waypointgame, < 50km

Niedziela

Piwko na Forcie Bielany > Centrum > Waypointy > dom.

W domu padłem na pysk i nie było komu wpisać kodów, wprowadziłem dopiero dziś rano. I całe szczęście, że wprowadziłem.
Sobota, 3 września 2011 Kategoria do czytania, geocaching, waypointgame, < 25km

Fort Wawrzyszew zdobyty

Cel wyprawy był prosty - posiedzieć sobie gdzieś w lesie. Po drodze jednak pojawił się Fort Wawrzyszew.

Cel ciekawy, bo, jak było widać po komentarzach, ciężko zdobywalny. Atakujemy zatem od boku. Mijamy osiedle przy ul. Kalinowej Łąki, wchodzimy w krzaki i jedziemy wzdłuż fosy. Tak jak pisał Mishaty - pierwsza furtka - cała odrutowana drutem kolczastym. Może i otwarta, kto wie? Nie chciałem ryzykować skradania się po spróchniałych balach.

Jedziemy dalej, droga wzdłuż fosy nagle odbija w lewo. Można zejść wtedy w prawo, podejść 50m wzdłuż fosy i próbować przejść po nałożonych na fosę gałęziach. Gałęzie robią hałas jak cholera, a buty pewnie zaraz zmokną No i z rowerem nie da się przejść. Wracamy. Jedziemy dalej drogą, odbijamy się od zamkniętej furtki. Przy niej spotykamy faceta, który walczy od kilku lat o otworzenie Fortu Wawrzyszew dla zwiedzających, robi nam na miejscu krótki wykład o forcie. Wracamy, próbujemy przebić się krzakami od strony Kalinowej łąki, ale robi się ciasno... Hipcia ponownie sugeruje wejście od frontu. W sumie, racja, spróbujmy. W zeszłym roku ochrona nas nie wpuściła (moja wina, bo najpierw zapytałem, czy wolno). W tym...

Podjeżdżamy od frontu, jedziemy i wjeżdżamy jak do siebie. Nikt nie zatrzymuje. Cały czas prosto... i wyjeżdżamy prawie na sam budynek będący celem. Tu pojawia się problem - kod jest odrobinkę zamazany. Idzie odczytać pierwszą literę i cztery cyfry. Siedzimy w chmarze komarów z telefonem i wklepujemy. Nic, nic... już chcę oznaczać "Bez kodu", aż w końcu... w końcu się udaje zgadnąć. I punkty zaliczone. :) (Ja bym już dawno się poddał, ale Hipcia to uparty zwierzak i trzeba było próbować do skutku ;) ).

Wracamy zahaczając coś w Lasku na Bemowie, przy okazji znajdując dwa fajne miejsca na nowe WP.

Nowych WP mamy w glowie już z 10. I nie ma komu założyć kodu i opisać...

---

Wieczorem atakujemy Tesco (samochodem). Przy okazji kasujemy kesza i w przypływie fantazji postanawiamy jechać na Okęcie, zdobyć WP przy kościele. A tu niespodzianka - kościół zamknięty. Żeby zamykać bramę o północy? Chamstwo.
Piątek, 2 września 2011 Kategoria transport

Z pracy

Piątek, 2 września 2011 Kategoria > 50 km, waypointgame, transport, do czytania

No to plan mnie zaskoczył

Rozumiem, że proste plany się zesrywają. Tak to już jest. Prosty plan ma już szablonowo, drobnym druczkiem wpisane "Zesrać się". Jeśli jakimś cudem plan taki się nie zesra, znaczy to, że już to zrobił, ale my tego jeszcze nie widzimy.

Inaczej jest z planami ambitnymi. Te mają to do siebie, ze zwykle się zesrywają, ale tylko po jednym boku. Jakąś część założeń zawsze udaje się zrealizować.

Najlepiej powinno być z planami beznadziejnymi. Tak głupimi, że po prostu muszą się... No, już wiecie co. I przez to, że muszą, zwykle jakimś niewiarygodnym cudem... udaje się je zrealizować.

Zrobiłem wczoraj plan. Tak? Że luźniej i spokojniej. Był tak szalenie głupi, ze musiał się zesrać. Liczyłem więc na stuprocentową jego realizację.

Tymczasem... Tymczasem wczoraj, około dwudziestej drugiej wszedłem na stronę WaypointGame. I co? I nowe dwa punkty. Akurat na samym wierzchu. Krótka rozmowa, wbijamy się w obcisłe i ruszamy na polowanie. Oba punkty zwinięte.

I tym samym plan się zesrał.
Czwartek, 1 września 2011 Kategoria do czytania, transport

Mam w dupie, nie jeżdżę

Wrzesień będzie pod hasłem "Mam w dupie, nie jeżdżę". Po sierpniu chyba czas na spokój. Nie mówię, żeby jeździć mniej, ale przynajmniej wolniej. Czuję w kolanach, że już czas.

Od dwóch dni ludzie proszą się o kolizję ze mną. Wczoraj uprzejmie zwróciłem uwagę pewniej dżogerce, bo wjechałbym jej w bok, potem jakaś lalunia na miejskim (nie wiem, co jest z tymi miejskimi, mózgi wysysają, czy co?) przecięła przejście dla pieszych zupełnie nie patrząc, czy ktoś nie jedzie DDR, dziś z kolei moje gromkie "UWAGA!" wystraszyło babeczkę, która wlazła mi pod koła. A niewiele brakło.

Rano zasugerowałem Hipci wieczorną wycieczkę po Waypointy. Głośne prychnięcie było bardzo wyraźną odpowiedzią :)

Może ewentualnie ja się przejadę - jest jeden, który ona odwiedziła, a ja jeszcze nie.
Środa, 31 sierpnia 2011 Kategoria do czytania, transport, waypointgame, < 50km, geocaching

Zamykamy sierpień

Ostatni dzień sierpnia spędziłem po części na wprowadzaniu kodów. Aktualnie zdobytych i tych, które gdzieś jeszcze spoczywały na kartkach. Już przed kursem wprowadziłem wszystko, ale jeszcze pod wieczór stwierdziliśmy, że podśrubujemy rekord i machnęliśmy się po Bielanach.

Przy okazji, przy Warszawskich Termopilach znaleźliśmy skrzynkę GeoCache. Pisał o tym w komentarzach Surf, ale zapomniałem - przypomniałem sobie dopiero, gdy zobaczyłem pod skrzydłem potwora napis "To nie jest niebezpieczne" :) Zaprezentowałem zdobycz Hipci, wpisaliśmy się do Logu, po czym usłyszałem "Jeszcze z tym mi nie zaczynaj". Ale zobaczymy - może zaczniemy :)

Ale kategorię "GeoCache" sobie dodam.

Powrót do domu równo o północy po to, by chłodnym piwkiem przypieczętować sukces: wygrana seria na WaypointGame i pobity rekord w ilości zdobytych WP w jednej serii. Tym bardziej było co opijać, bo mamy już minimalne szanse wygrać jakąkolwiek serię i raczej już stu sześćdziesięciu WP w jednej serii nie zdobędziemy.

Moim zdaniem słabością WPG jest jedna klasyfikacja. Punktuje się jednocześnie za zdobyte WP i za zalożone WP, nie punktując ilości. Co powoduje, że mogą nastąpić sytuacje, w których:
- ktoś, kto założył miesiąc wcześniej pięć WP jest, zupełnie nie jeżdżąc, w klasyfikacji nad kimś, kto zdobył 29 waypointow punktowanych za 1.
- ktoś, kto ma dobre tempo i szybki czas reakcji, i w miesiąc ustrzelił dziesięć nowych waypointów (100 punktów) wyprzedza kogoś, kto zdobył 99 WP za jeden punkt

Moim zdaniem powinny być cztery klasyfikacje, w których o kolejności decyduje:
- Ilość punktow za zdobyte WP
- Ilość zdobytych WP
- Ilość punktów za założone WP
- Zbiorcza klasyfikacja (podobna do tej obecnej).

--
Sierpień zamykam ustawiwszy rekord miesięcznego przebiegu na 1115km. :)
Środa, 31 sierpnia 2011 Kategoria do czytania, transport

Do pracy

Normalna, poranna trasa do roboty. Pod koniec okazało się, że jednak coś za wolno jadę, więc musiałem od remontowanej Woronicza do DDR przy Wołoskiej dojechać chodnikiem - akurat tramwaj zastawił torowisko i nie szlo zjechać na jezdnię.

Nie znoszę jeździć chodnikiem. Czuję się wtedy jak ostatnia dupa. I nikt mi nie wmówi, że w mieście na chodniku jest bezpieczniej.
Wtorek, 30 sierpnia 2011 Kategoria do czytania, transport, waypointgame, > 50 km

Tour de Ursynów

Zbliża się koniec miesiąca, zbliża się koniec serii na WaypointGame, więc trzeba przycisnąć w ostatnie dni.

Wypadamy z Hipcią, atakujemy najpierw dwie świeże dziesiątki (świeży waypoint to dobry waypoint), potem lecimy na południe. Nie chce mi się opisywać, które dokładnie waypointy odwiedziliśmy, bo zebrało się ich z piętnaście... A i tak czeka mnie wpisywanie kodów. Tych piętnastu i jeszcze kilku, które kiedyś odpisałem, a kodu nie wprowadziłem...

Trasa po Ursynowie z grubsza: Wyczółki -> Jeziorki -> Las Kabacki -> Natolin -> Kabaty -> Stary Ursynów -> Służew.

Sam Ursynów... nie przepadam za tą dzielnicą. Nie jest brzydki, przynajmniej nie tak, jak reszta Warszawy, która, gdy pierwszy raz tu przyjechałem, jawiła mi się jako wielki pomnik Socjalizmu... a potem do tego przywykłem. Nie, w Ursynowie problem jest w tym, że jest ładny. Jadąc przezeń mam wrażenie, że kiedyś tu byłem - w jakimś SimCity albo innej grze o rozbudowie miasta. Domy i parki - jak odbite z identycznej, wypukłej pieczątki; drogi, chodniki i DDR - jak rozwinięte z walca. Do tego wszystko podobne do siebie. Jest to jedyne chyba miejsce w jakimkolwiek mieście, gdzie żeby mieć pewność, gdzie się znajduję, wolę dla bezpieczeństwa spojrzeć na tabliczkę z nazwą ulicy (a orientację przestrzenną mam bardzo dobrą).

Przykład - Park przy Bażantarni, w którym zdobywaliśmy jednego z WP. Ławeczki - jak odlane z plastiku, równo wytyczone ścieżki, przepięknie podświetlony mostek, drzewka posadzone równo... wszystko śliczne, ładne - i bez duszy. Wolę już te miejsca, gdzie widać, że coś żyje - parki, w których zachował się cień dawnych czasów mają w sobie jednak to coś; parki zrobione nowocześnie - są jak idealnie wysprzątane mieszkanie - przypominają grobowiec, bez żadnego życia.

Dałem ciała, bo dopiero w domu sobie przypomniałem, że mogłem włączyć śledzenie GPSem i miałbym fajną mapę tej podróży - bo trasa była bardzo ciekawa. :/

stat4u Blogi rowerowe na www.bikestats.pl