Informacje

  • Łącznie przejechałem: 136325.94 km
  • Zajęło to: 259d 00h 15m
  • Średnia: 21.89 km/h

Warto zerknąć

Aktualnie

button stats bikestats.pl

Historycznie

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaliczając gminy

Moje rowery


Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Hipek.bikestats.pl

Archiwum

Kategorie

Poniedziałek, 4 kwietnia 2011 Kategoria transport, do czytania

Rower naprawiony - i do roboty!

W sobotę pękła mi linka tylnej przerzutki, więc w niedzielę przy okazji odchamienia ("Legends of Shaolin") zajechaliśmy do Decathlonu uzupełnić zapasy. Wnioski z wyjazdu:
1. W niedzielę nie powinno się odwiedzać sklepów sportowych (tłok)
2. W niedzielę nie powinno się odwiedzać centrum Warszawy (jeszcze większy tłok).

Zakupiłem sobie, prócz linek, rogi do Unibike'a oraz (wreszcie!) stojak serwisowy. Zupełnym przypadkiem zauważyłem, że sobie wisi na haczyku, to wziąłem.

Montaż rozpoczął się wczoraj wieczorem. Stara linka była usunięta, więc pozostało tylko założenie nowej. Nie, instrukcje są dla leszczy, sam będę. Odkręciłem wszystkie możliwe śruby, zdjąłem to ustrojstwo, zaglądam, gdzie by tu tę linkę puścić - nie wiem. Mam dziwne opory przed otwieraniem urządzen w wersji na chama, więc zdjąłem to paskudztwo w kierownicy, mielę w rękach, w końcu patrzę w internet. Internet milczy na ten temat, ale coś nieśmiało przebąkuje o plastikowej śrubie. I tak, ta śruba jest tu kluczem do sukcesu.

Ponieważ nie widzę nigdzie w necie instrukcji, nakarmię roboty Google'a:

Wymiana linki w manetce Shimano Alivio:
1. Odkręcić linkę przy prowadniku przerzutki.
2. Wywlec linkę z wszystkich pancerzy.
3. Po zewnętrznej stronie roweru, na manetce znaleźć plastikową śrubę na wkrętak krzyżakowy. Wykręcić ją.
4. Zerknąć do środka. Wewnątrz widoczny powinien być spłaszczony walec z wyżłobieniem na linkę.
5. Zmienić kilka razy przełożenie, aż na walcu wewnątrz, zamiast wyżłobienia będzie widoczny otwór (w przypadku tylnej przerzutki był to siódmy bieg). Zmieniając przełożenie proponuję jedną ręką naprężać delikatnie linkę, mi akurat, gdy ją zostawiłem luzem, wkręciła się między walec a obudowę i musiałem kombinować, żeby ją wydobyć.
6. Gdy widzimy otwór w walcu, popchnąć linkę, aż wyjdzie przezeń na zewnątrz, wydobyć całość.
7. W to samo miejsce włożyć nową linkę, baryłka na końcu linki ma zablokować się w otworze.
Jeśli pojawia się problem z włożeniem lub wyciągnięciem, odkręcić od góry tablicę ze wskaźnikiem aktualnego przełożenia, pod nią są dwie śrubki - po ich poluźnieniu linka przechodzi lepiej
8. Przewlec linkę przez pancerze, dokręcić do prowadnika i wyregulować przerzutkę.

--- Koniec opisu. ---

Skoro już zwlekłem wszystko z jednej części kierownicy, dokręciłem sobie rogi przy kierownicy. Rano - test. Okazuje się, że przerzutki zmieniają się niesamowicie lekko (albo pancerze delikatnie zaśniedziały i je przy okazji wyczyściłem, albo linka wkręciła się jakoś w manetce - to drugie tłumaczy, jak pękła - przepiłowałem ją...), rogi - bardzo, bardzo wygodny zakup.

I znów poniedziałek...
Sobota, 2 kwietnia 2011 Kategoria > 50 km, do czytania, kampinos

Cmentarne klimaty - dookoła puszczy

Był sobie nieśmiały plan na ten weekend, żeby zrobić stóweczkę. Wyszliśmy z domu jednak trochę późno i stwierdziliśmy, że gdzie zajedziemy, tam wylądujemy. Miały być dwa punkty kontrolne (Truskaw, Palmiry), w których miała być podjęta decyzja, czy chce nam się dalej turlać.

Lecimy zatem: Bemowo -> Radiowa -> Estrady -> w lewo na Truskaw -> Truskaw -> decyzja podjęta, lecimy na Palmiry. Tam mieliśmy do wyboru albo powrót przez Łomianki, albo trasę do Leszna. Trasa ta czekała już chwilę, aż ją zrobimy, nie udało się głównie dlatego, że za kazdym razem, gdy się za nią braliśmy, bylo to w niedzielę wieczorem. W Palmirach lądowaliśmy około 23:30 i mieliśmy do wyboru - wracać do domu krótszą drogą, albo kręcić 50km i być w domu około drugiej w nocy - w poniedziałek nad ranem. Tym razem byliśmy wcześniej - więc kierunek Leszno.

Dojeżdżamy kawałeczek dalej do Kaliszek i tu pęka mi linka tylnej przerzutki. Hmm, przełożenie 2-8 nie jest w końcu takie złe - lecimy dalej. W Kaliszkach dojeżdżamy do jakiejś ładnej drogi ze ścieżką dla rowerów, skręcamy w lewo (chociaż powinniśmy jechać prosto, ale zadnej drogi prosto nie widać). Po drodze (cały czas tą fajną drogą) mijamy sobie Janówek, cmentarz partyzantów, Truskawkę i wpadamy na główną do Leszna. W Lesznie stoimy przed decyzją, czy jedziemy przez Grodzisk (18km dalej), ostatecznie skręcamy na Warszawę i ulicą Warszawską wracamy sobie na Bemowo.

Po drodze minęliśmy pięć albo sześć cmentarzy: przy drodze do Truskawa, Palmiry, cm. Powstańców i jeszcze dwa lub trzy na trasie Leszno-Warszawa. Nie było to planowane, cmentarze same się spotykały, ot, taka miła niespodzianka :)

Wchodzimy do domu, otwieramy piwko i akurat zaczęła się walka Diablo. Diablo nudna walka, tak w ogóle, ale dobrze, że chłopak wygrał.
Piątek, 1 kwietnia 2011

Z pracy

Piątek, 1 kwietnia 2011 Kategoria transport

Do pracy

Zaczynam mieć dziwne wrażenie, że wtedy, gdy zupełnie mi nie zależy i jadę sobie spokojnie, to fajne średnie same się wykręcają...
Czwartek, 31 marca 2011 Kategoria transport

Zamykamy marzec

Zmiana miejsca pracy dala wiele. Przede wszystkim to, ze na samych dojazdach do pracy wyjezdzilem wiecej niz w sierpniu '10, kiedy to jezdzilem do pracy i Jeszcze Troche. Nie spodziewalem sie okolic 750 km, a tu prosze, mila niespodzianka. :)

Dziekuje za marzec, milego kwietnia!
Czwartek, 31 marca 2011 Kategoria transport

Do pracy

Środa, 30 marca 2011 Kategoria transport

Srodowe krecenie

Do pracy, z pracy, dwa lyki wody odpoczynku i pojechalem odebrac Hipcie z jazd.
Wtorek, 29 marca 2011 Kategoria transport

Z pracy

I mamy pierwszy tysiąc w tym roku zamknięty. :)
Wtorek, 29 marca 2011 Kategoria transport

Z pracy, kursowe kółko i do pracy

Spodobał mi się zawodnik (zawodniczka?) w aucie, który nie mógł, naprawdę nie mógł wytrzymać za mną trzydziestu metrów na podjeździe do lewoskrętu i musiał mnie wyprzedzić kosztem (jego) gwałtownego hamowania przed pojazdem z przodu. Nie wiem, po co marnować paliwo na takie manewry, tylko po to, żeby zapewne wkurzać się, że rowerzysta przeskoczy środkowym pasem najbliższe 20 metrów do skrzyżowania i pojedzie z lewoskrętu jako pierwszy.
Poniedziałek, 28 marca 2011 Kategoria transport

Do pracy


stat4u Blogi rowerowe na www.bikestats.pl