Informacje

  • Łącznie przejechałem: 136654.57 km
  • Zajęło to: 259d 12h 39m
  • Średnia: 21.90 km/h

Warto zerknąć

Aktualnie

button stats bikestats.pl

Historycznie

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaliczając gminy

Moje rowery


Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Hipek.bikestats.pl

Archiwum

Kategorie

Wpisy archiwalne w kategorii

transport

Dystans całkowity:47847.78 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:2254:03
Średnia prędkość:21.21 km/h
Maksymalna prędkość:60.42 km/h
Suma podjazdów:704 m
Maks. tętno maksymalne:191 (98 %)
Maks. tętno średnie:152 (78 %)
Suma kalorii:6134 kcal
Liczba aktywności:2279
Średnio na aktywność:21.00 km i 0h 59m
Więcej statystyk
Wtorek, 31 grudnia 2013 Kategoria transport

Praca

  • DST 12.39km
  • Czas 00:35
  • VAVG 21.24km/h
  • Sprzęt Jaszczur
Wtorek, 24 grudnia 2013 Kategoria do czytania, transport

Do domu - i w samochód

Średnia wyszła całkiem niezła. A nawet się nie spieszyłem.
  • DST 14.33km
  • Czas 00:29
  • VAVG 29.65km/h
  • Sprzęt Stefan
Wtorek, 24 grudnia 2013 Kategoria do czytania, transport

​ Na trzydziestkę zrób coś nietypowego

Mors na trzydziestkę walnął sobie trzysta kilometrów. Hipcia na trzydziestkę (no dobrze, wyprawa była wspólna, ale weźmy pod uwagę dzień) pojechała sobie na wyprawę rowerową... a ja... Ja mam problem, bo urodziny mam tak konkretnie dzisiaj. 24 grudnia, w Wigilię. Dodatkową atrakcją do tej daty jest odpowiadanie na niekończące się pytania "Ale to chyba beznadziejne, bo tylko jeden prezent dostajesz" i fakt, że nigdy te urodziny nie były "zwykłe". Takie, że, wiecie, normalne.

W tym roku za to Najlepszy Pracodawca pomógł mi w realizacji moich planów na świętowanie. Zatem:
- przyjechałem sobie rowerem do pracy,
- siedzimy sobie w pracy (miałem być sam, siedzę z El Stalkero - miało go z kolei nie być, ale został awaryjnie wezwany),
- pojadę sobie do domu po pracy, też rowerem,
- wieczór spędzę tylko z Hipcią,
- nie będzie żadnych kolacji, wigiliów, opłatków, pasterków, kolęd. Będzie zupelnie cywilnie i wcale nieświątecznie - czyli tak, jak chciałbym, żeby było.

Najlepsze urodziny, jakie miałem w życiu!

Co do rowerowania - wieczorem zajechałem do Tranquilo po forumowy kalendarz, potem pojechałem do domu (50 km/h na płaskim, bez wiatru, bez podnoszenia kupra z siodła poszło jak burza), a rano wstałem i również spokojnie zajechałem sobie na szosie do roboty. To jest jednak zupełnie inny typ roweru - trzeba się do wszystkiego od nowa przyzwyczaić i nauczyć na nim jeździć. Ale wszystko z czasem.

  • DST 20.60km
  • Czas 00:49
  • VAVG 25.22km/h
  • Sprzęt Stefan
Poniedziałek, 23 grudnia 2013 Kategoria do czytania, transport

W czasie dżdżu szosa mokra

Pobudka nie należała do najfajniejszych, bo zaczęła się od okrzyku "Cholera, gdzie są moje klucze?!". Zwlokłem zatem mój (jeszcze dwudziestodziewięcioletni) zewłok z barłogu i ruszyłem na poszukiwania. Znalazłem. Potem, gdy JKW pojechała do pracy, dokonałem szybkiego myk-myk i po chwili, gdy już wszystko było prawie zakończone, zorientowałem się, że na zewnątrz trochę pada. A ja trochę właśnie zdemontowałem Jaszczura. Skoro rzekło się "A", trzeba powiedzieć "Psik!", wytoczyłem się z domu i po chwili siedziałem już na mojej szosie, żwawo pedałując w kierunku roboty.

Cudów nie było. Owszem, chyba jedzie się lepiej, ale dystans jest za krotki, żeby cokolwiek przesądzać. Chociaż jazda 30 km/h, po Powstańców, bez wysiłku, a pod wiatr, dawała sporo satysfakcji. Widelec bez amortyzacji nie przeszkadza zupełnie - pewnie dlatego, że od półtora roku w ogóle nie korzystam z amorka i zawsze mam go zablokowanego (albo, jak w Viperze - zapiaszczony tak, że się nie zgina wcale).

  • DST 7.85km
  • Czas 00:18
  • VAVG 26.17km/h
  • Sprzęt Stefan
Piątek, 20 grudnia 2013 Kategoria transport

Dla odmiany - zbiorówka

Dwa dni dojazdów.
  • DST 33.75km
  • Czas 01:35
  • VAVG 21.32km/h
  • Sprzęt Jaszczur
Piątek, 20 grudnia 2013 Kategoria do czytania, transport

Jedna wiertarka, cztery kołki, wkrętak, wieszak i jeden hipopotam

Trochę pracy, trochę hałasu i... gotowe.
Szosy już wiszą i wypoczywają. Reszta parkingu (pod spodem) jest jeszcze do przygotowania - na razie stoi tam szafka
Szosy już wiszą i wypoczywają. Reszta parkingu (pod spodem) jest jeszcze do przygotowania - na razie stoi tam szafka © Hipek99

  • DST 10.51km
  • Czas 00:29
  • VAVG 21.74km/h
  • Sprzęt Jaszczur
Środa, 18 grudnia 2013 Kategoria transport

Praca

  • DST 7.67km
  • Czas 00:20
  • VAVG 23.01km/h
  • Sprzęt Jaszczur
Piątek, 13 grudnia 2013 Kategoria do czytania, transport

Kuper w obciskach

Przeczytałem, proszę szanownej Wycieczki, pewien artykuł. Artykuł ów, jakkolwiek dotyczący biegaczy - czyli tej części ludzkości, która uprawia sport dla mnie niezrozumiały, zbyt gadżeciarski i w ogóle zbyt nudny - zawiera jeden interesujący akapit.

Męska dupa w legginsach
Panowie, wszystko ma swoje granice. Wiadomo, legginsy są fajne, bo otarcia, ciepło, odprowadzanie wilgoci. Ale czy ktoś wam broni jakieś szorty na te wasze rajty założyć? To naprawdę nie wygląda dobrze, jak facet świeci tyłkiem w legginsach.
Jeszcze pół biedy jak facet wysportowany. Gorzej, kiedy dupa w tych legginsach wisi albo wystaje. Panowie miejcie litość dla kobiet na trasie.
O dziwo dziewczyny potrafią trafnie stwierdzić, kiedy ich dupa nie nadaje się do pokazywania (przynajmniej tak wynika z moich prywatnych obserwacji).


Pomijając analizę tego, czy ktoś potrafi stwierdzić, czy powinien czy nie powinien się pokazać w takim czy innym ubiorze (niezależnie od płci), chciałem zadać jedno ważne pytanie: czy to aż tak przeszkadza? Nie no, serio: naprawdę nie można się nie gapić? Na rowerze - owszem - jadąc na czyimś kole dupę poprzednika ma się tuż przed oczami, ale biegnąc? Aż tak wielkim wysiłkiem woli jest oderwać wzrok od czyjegoś kupra?

Oczywiście jeżdżę w obciskach. I, jakkolwiek szczerze wierzę, że kuper mój mógłby zapewne posłużyć za wzór dla niejednej rzeźby, to jeśli komuś nie podoba się, że jeżdżę w takim ubraniu, to bardzo mi z tego powodu wszystko jedno. I nadal nie rozumiem, co komu do tego, w co ubiera się inny człowiek. Ot, zagadka.
  • DST 20.71km
  • Czas 00:53
  • VAVG 23.45km/h
  • Sprzęt Jaszczur
Piątek, 13 grudnia 2013 Kategoria do czytania, transport

Koniec ciężkiego tygodnia

Dzisiaj film. Jak się go ogląda, to od razu człowiek zapakowałby sakwy, wrzucił je na rower i ruszył przed siebie.
<object height="450" width="100%"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/qca91HpAlLQ"> <embed src="http://www.youtube.com/v/qca91HpAlLQ" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="450" width="100%"></embed></object>
  • DST 7.79km
  • Czas 00:21
  • VAVG 22.26km/h
  • Sprzęt Jaszczur
Czwartek, 12 grudnia 2013 Kategoria do czytania, transport

Wpiernicz na ścianie i konowały z serwisu

Jedyny i najlepszy Pracodawca stwierdził (przy pomocy jednego z kolegów z pracy, który w ostatniej chwili coś przeskrobał), że fajnie by było, gdybym sobie posiedział trochę dłużej. Jako że o dwudziestej zaczynałem trening na Kole, musiałem się sprężyć i - po raz pierwszy - jechać na ścianę bezpośrednio z pracy. Dystans i czas - nikczemne, bo wyszło coś ponad dziesięć minut na cztery kilometry. Na szczęście, gdy czasu jest za dużo, na podorędziu jest złośliwość rzeczy martwych: każde, każde światła mnie zatrzymały. Na szczęście już jest nie-sezon, więc śmieszka przy Prymasa była puściutka.

Na treningu dostałem konkretnie. Po trzech poprzednich mocnych treningach (środa-piątek-niedziela) już na rozgrzewce zauważyłem znaczny przyrost mocy... instruktorka poszła za ciosem i zaordynowała kolejny mocny: pod koniec ręka mi się otwierała nawet na klamach - takich po pachę. Po wszystkim wsiedliśmy na jaszczurki i - jadąc pierwszy raz razem na tych rowerach - śmignęliśmy do domu. Była to nasza pierwsza wspólna jazda od dawna, bo coś nie możemy się zgrać w temacie jednoczesnego wychodzenia do roboty.

W domu zabrałem się za wymianę kasety w hipciowym rowerze. Byłem zmuszony złożyć serdeczne życzenia wszystkiego najgorszego serwisantowi, który ów rower skręcał. Kasety nie szło odkręcić - ani po dobroci, ani przy użyciu środka przymusu bezpośredniego, w postaci metalowego obucha umieszczonego na drewnianym trzonku. Dziś po pracy Hipcia odbędzie wycieczkę do pobliskiego serwisu - może tam chłopaki mają z czego zrobić dźwignię i odkręcić to ustrojstwo.
  • DST 16.13km
  • Czas 00:43
  • VAVG 22.51km/h
  • Sprzęt Jaszczur

stat4u Blogi rowerowe na www.bikestats.pl