Informacje

  • Łącznie przejechałem: 136654.57 km
  • Zajęło to: 259d 12h 39m
  • Średnia: 21.90 km/h

Warto zerknąć

Aktualnie

button stats bikestats.pl

Historycznie

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaliczając gminy

Moje rowery


Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Hipek.bikestats.pl

Archiwum

Kategorie

Wpisy archiwalne w kategorii

transport

Dystans całkowity:47847.78 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:2254:03
Średnia prędkość:21.21 km/h
Maksymalna prędkość:60.42 km/h
Suma podjazdów:704 m
Maks. tętno maksymalne:191 (98 %)
Maks. tętno średnie:152 (78 %)
Suma kalorii:6134 kcal
Liczba aktywności:2279
Średnio na aktywność:21.00 km i 0h 59m
Więcej statystyk
Czwartek, 4 października 2012 Kategoria transport, do czytania

Czterdzieści kilometrów samotnej jazdy

Praca - kurs - praca, wszystko samemu. Na pocieszenie w domu, gdy wróciłem z kursu, czekało na mnie pyszne żarcie. :)

Rano, gdy wlokłem się Połczyńską, któremuś autobusiarzowi włączył się edukator i postanowił (machając ręką) przypomnieć mi, że komuś tam maźnęło się farbą i wysmarował całe trzysta? czterysta? metrów DDRu. No... tak. Właśnie zamierzałem zjechać na kostki chodnikowe i nierówne asfalty, by na trzysta metrów zrezygnować z równiutkiego asfaltu na trzypasmowej Połczyńskiej.

Tak czy inaczej, jestem przekonany, że prędzej czy później jacyś zieloni eko-rowero-wandale wpadną na to, żeby przy tej "niebezpiecznej" drodze wymalować "bezpieczną" dróżkę rowerową na całej długości.

A w tunelu przy Zachodnim minąłem Chrabu. Goro coś się dzisiaj obijał.
  • DST 43.48km
  • Czas 01:53
  • VAVG 23.09km/h
  • VMAX 41.05km/h
  • Sprzęt Unibike Viper
Środa, 3 października 2012 Kategoria < 25km, do czytania, transport

Praca > mechanik > UFO

Wróciłem z pracy przez Pocztę. Nawet sprawnie, byłem tylko trzynasty w kolejce. Potem auto i wio do Nadarzyna, auto zostawione u mechanika. Powrót standardowo, bardzo prWróciłem z pracy przez Pocztę. Nawet sprawnie, byłem tylko trzynasty w kolejce. Potem auto i wio do Nadarzyna, auto zostawione u mechanika. Powrót standardowo, bardzo przyjemnym asfaltem w stronę Pruszkowa. Rano - znowu jak UFO - my jedziemy w krótkich spodniach, reszta w kurtkach i na długo.

Rower zaparkowałem w "zakazanym" parkingu podziemnym. Ciekawe, czy pozwolą znowu parkować tam rowery, gdy zacznie się mróz? Na razie dziś go zostawiłem, bo pada, co będzie biedak się męczył na deszczu.
  • DST 48.15km
  • Czas 02:09
  • VAVG 22.40km/h
  • VMAX 38.86km/h
  • Sprzęt Unibike Viper
Wtorek, 2 października 2012 Kategoria do czytania, transport

Trochę deszczyście, trochę mgłowo

Z pracy powrót trochę w deszczu. Jak to zawsze bywa, jak mamy deszcz, korki ciągną się kilometrami. Nie wiem, dlaczego.

Na kurs i z kursu jazda na sucho. Przy Broniewskiego na DDR wystawiana jest nowa kostka, przypominająca stare, dobre płyty chodnikowe. Ciekawe, jak długo będzie można korzystać, zanim zaczną się pierwsze nierówności.

Rano przed pracą szybkie smarowanie łańuchów i wreszcie lokalizuję cuś, co mi trzeszczało na wertepach: poluzowana jedna ze śrubek od bagażnika. Ruszamy do pracy. Fajnie jest, bo przyjemnie chłodno i mgła. Hipcia jedzie do siebie, ja do siebie. Po drodze mijam Goro, starając się, by tym razem nie wpaść na pomysł przybijania sobie piątki. Za Gorem leci, wpatrzony w jego... koło. Tak, na pewno koło, bo wzrok miał taki trochę ku dołu... Nieważne: leci za nim koleżka w trykocie timobajla. Też kolega z BSa?

[edit]

Takie spostrzeżenie: zaczął się rok szkolny, zaczął rok akademicki, liczba wycieczek dziennych na BS spadła. Nareszcie będą się obiboki uczyć, zamiast jeździć, gdy inny człowiek gnije w robocie. :)
  • DST 40.21km
  • Czas 01:59
  • VAVG 20.27km/h
  • VMAX 39.24km/h
  • Sprzęt Unibike Viper
Poniedziałek, 1 października 2012 Kategoria do czytania, transport

Mam nową zabawkę!

Zabawka nazywa się "nowy licznik". Ma sto czterdzieści tysięcy funkcji i wogle jest super. Ma stopery i odliczanie dystansu, i liczy kadencję (jak się kupi czujnik kadencji), i jeszcze tam jakieś dziwne cusie ma, co jeszcze nie wiem, do czego mi, ale na pewno jest potrzebne. I jest jeszcze ładny i nieporysowany.

Tak naprawdę, to wziąłem go tylko dlatego, że był niewiele droższy od modelu, którego używałem dotychczas (Sigma BC 1009 -> 1609), a ma podświetlany wyświetlacz. Co przydało się w ostatni weekend.

Ale najlepszy z tego i tak jest termometr. Na przykład wiem, że dziś gdy jechałem do pracy, było 11 stopni. A wczoraj na bieżąco mogłem sobie śledzić, jak tam temperatura ma się do lasu i do miasta. Nie wiem, co mi z tego, ale teraz przynajmniej wiem, kiedy powinno mi być zimno.

A propos "zimno": ludzie coś wzięli się i dziwnie wyubierali. Pozakładali kurtki, czapki i tak dalej. Dziwnie cokolwiek czułem się, gdy jechałem przez miasto w krótkich spodniach...
  • DST 11.30km
  • Czas 00:31
  • VAVG 21.87km/h
  • VMAX 48.03km/h
  • K: 11.0
  • Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 28 września 2012 Kategoria do czytania, transport

Po raz kolejny przypominam sobie, dlaczego nienawidze ludzi

Skrzyzowanie. Stoje, obok staje auto. Blisko, prawie zderzakiem rzezbi mi w lydce. Ruszamy. Frajer probuje mnie wyprzedzic. Za ciasno. Odpuszcza. Wznawia. Znowu za ciasno. Odpuszcza. W koncu wyprzedza. Tak wyprzedza, ze moglbym oprzec sie lokciem o jego dach. Dostaje strzala w karoserie.

Wynik dyskusji wedlug pajaca: co ten rowerzysta odwala, wyprzedza mnie (!!!) i jeszcze mi bije w auto.

Kolejny argument za tym, ze komary, muchy i pierwotniaki bardziej zasluguja na prawo do zycia niz ludzkosc.
Piątek, 28 września 2012 Kategoria do czytania, transport

Do pracy z Bemowa na Ochotę przez Wolę i Centrum...

...popracowo było standardowo, nie ma co pisać.

Rano zwlokłem się z łóżka skoro świt (z tym akurat coraz łatwiej, bo świt coraz później) i snując się jak zombie przygotowałem to, co trzeba przygotować do pracy. Hipcia przygotowywała się sama, jakoś bardziej przytomna ode mnie. Żarcia nie ma w domu od powrotu z urlopu, więc problem robienia śniadania rozwiązał się samoistnie.

Cóż mnie natchnęło do takiej rozrywki? Pani moja, która do roboty musiała trafić wcześniej. Stwierdziłem, że nie będę sam w domu, jak ta dupa siedział i pojechałem z nią. Na zewnątrz mokro, ale deszczu nie ma. Przy rozstajach postanowiłem podjechać z Hipcia do Centrum, skoro i tak miałem zapas... i tak dojechałem, napojony po sam sufit bryzgami spod hipciowych kół; gdy dojechaliśmy na miejsce, akurat zaczęło padać, więc uzbrojony w przeciwdeszczówkę grzecznie pożegnałem się i pojechałem dalej.

Podziękowania chyba bogom wszelakim się należą za to, że już w Centrum nie pracuję. Obecnie zmykam do domu opłotkami, prawie nie dotykając DDRów i nie wchodząc w żadne interakcje z pieszymi. Nie wiem, jak za czasów moich początków w Stolycy trawiłem jakoś ubijanie się w tłumie do autobusów, przemieszczanie się pomiędzy ludźmi odbijającymi się od siebie, jak piłeczki w komorze losującej, na szczęście też nie pamiętam już za bardzo moich dojazdów rowerem do ścisłego Centrum... Się Hipcia mi dziwi, jakim cudem mam wyższe średnie od Niej: jak dobrze światła poświecą, to od skrzyżowania przy Decathlonie na Alejach do skrzyżowania Powstańców/Połczyńska dojeżdżam bez zatrzymania. A tutaj?

Droga poprowadziła mnie przez Pole Mokotowskie (wersja dla wieśniaków z prowyncji: Pola Mokotowskie :D ). Tak jak w lecie, czy też w łykendy nie da się zdzierżyć tego miejsca, tak dzisiaj panował tam spokój. Dwóch ludzi z psami i trzech napotkanych rowerzystów to wszyscy, których mijałem. Do tego jesienny klimat i ładnie świecące słońce (bo i deszcz przestał padać). Prawie przystanąłem i zrobiłem zdjęcie, ale nie chciało mi się marnować czasu.
Czwartek, 27 września 2012 Kategoria transport

Tylko praca, bo kurs tradycyjnie, po wyjeździe, zrobiony samochodem

Środa, 26 września 2012 Kategoria transport, do czytania

Urlop dobiegł końca. Tatry - do zobaczenia!

No i jesteśmy. Pokonane prawie 1000 km samochodem, prawie czterdzieści godzin na szlaku, każdego dnia jakas przygoda (codziennie kogoś musieliśmy ratować - bardziej lub mniej dosłownie; w tym ostatniego dnia ratowaliśmy Słowaków przed co najmniej nieprzyjemnymi konsekwencjami spotkania z medveďem hnedým).

Teraz trzeba spisać relację - a w kolejce już tyle tego czeka.
Piątek, 21 września 2012 Kategoria transport

Z pracy przed trasą

Piątek, 21 września 2012 Kategoria do czytania, transport

Już chłodniej

Zrobiło się przyjemnie chłodno. Wypożyczalnie rowerów stoją pełne, a na śmieszkach pojawia się coraz mniej ludzi. Letnie niedobitki, ubrane już w puchowe kurtki i czapki i reszta, która niedługo skończy... bądź nie. Ja tam dróżkami nie jeżdżę, jeśli nie muszę (a mam wybór), ale Hipcia mi wczoraj coś narzekała, że mimo że ludzie powoli znikają z DDRów, to ilość napotykanych kretynów pozostaje stała.

Rano założyłem cieplejszą bluzę, by w połowie drogi już tego żałować. Jeszcze za ciepło - widać, że lato. :)

stat4u Blogi rowerowe na www.bikestats.pl