Wpisy archiwalne w kategorii
transport
| Dystans całkowity: | 47847.78 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 2254:03 |
| Średnia prędkość: | 21.21 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 60.42 km/h |
| Suma podjazdów: | 704 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 191 (98 %) |
| Maks. tętno średnie: | 152 (78 %) |
| Suma kalorii: | 6134 kcal |
| Liczba aktywności: | 2279 |
| Średnio na aktywność: | 21.00 km i 0h 59m |
| Więcej statystyk | |
Piątek, 20 lipca 2012
Kategoria transport
Z pracy
- DST 9.15km
- Czas 00:24
- VAVG 22.88km/h
- VMAX 38.12km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 20 lipca 2012
Kategoria do czytania, transport, < 25km
Korkami bez korka, bez korków z korkiem
Taką sobie grę słów wymyśliłem, o! No to trzeba tłumaczyć.
Po robocie jechać musiałem po pojazd mój samochodowy do Nadarzyna. Aleje w kierunku Pruszkowa raczej były zakorkowane od miejsca, gdzie kończy się DDR, a zaczynają światła i roboty; wyprzedzałem, albo utrzymywałem prędkość całej kolumny, dobrze, że nie było takich, co uważają, że jeśli samochód i rower jadą z tą samą prędkością, to rower musi jechać za samochodem, więc trzeba go wyprzedzić. Tak sobie bezpiecznie i przyjemnie doleciałem do Reguł, gdzie zaczął padać deszcz na tyle mocno, że postanowiłem pokusić się o kurtkę. W Pruszkowie przegapiłem skręt (pierwszy raz jechałem rowerem od tej strony), a gdy już się zorientowałem, to bliżej było do znanej mi już opcji ze skrętem w lewo na Nadarzyn. Chwilę później przestało padać, mogłem zdjąć kurtkę i dolecieć do warsztatu, tam, niestety, przesiadłem się w auto i wróciłem do domu.
Rano zaraz za pierwszym skrzyżowaniem zmieniałem przerzutkę z przodu, a pod kciukiem zrobiło się podejrzanie luźno. Zawsze, jak mi pęka linka mam wrażenie, że złamałem sobie kciuk :) Wróciłem do domu, a tam tylko linki hamulcowe; przez chwilę miałem przed oczami tragiczną wizję jazdy do pracy samochodem, ale pomyślałem i za pomocą korka od wina ustabilizowałem prowadnik na środkowej zębatce z przodu. A mówią, że z alkoholizmu nic dobrego nie wynika... :)
Tym sposobem na moim już-monobiegu dojechałem sobie przez już wyczyszczoną z korków Warszawę do roboty z jedynie trzydziestominutowym spóźnieniem.

Po robocie jechać musiałem po pojazd mój samochodowy do Nadarzyna. Aleje w kierunku Pruszkowa raczej były zakorkowane od miejsca, gdzie kończy się DDR, a zaczynają światła i roboty; wyprzedzałem, albo utrzymywałem prędkość całej kolumny, dobrze, że nie było takich, co uważają, że jeśli samochód i rower jadą z tą samą prędkością, to rower musi jechać za samochodem, więc trzeba go wyprzedzić. Tak sobie bezpiecznie i przyjemnie doleciałem do Reguł, gdzie zaczął padać deszcz na tyle mocno, że postanowiłem pokusić się o kurtkę. W Pruszkowie przegapiłem skręt (pierwszy raz jechałem rowerem od tej strony), a gdy już się zorientowałem, to bliżej było do znanej mi już opcji ze skrętem w lewo na Nadarzyn. Chwilę później przestało padać, mogłem zdjąć kurtkę i dolecieć do warsztatu, tam, niestety, przesiadłem się w auto i wróciłem do domu.
Rano zaraz za pierwszym skrzyżowaniem zmieniałem przerzutkę z przodu, a pod kciukiem zrobiło się podejrzanie luźno. Zawsze, jak mi pęka linka mam wrażenie, że złamałem sobie kciuk :) Wróciłem do domu, a tam tylko linki hamulcowe; przez chwilę miałem przed oczami tragiczną wizję jazdy do pracy samochodem, ale pomyślałem i za pomocą korka od wina ustabilizowałem prowadnik na środkowej zębatce z przodu. A mówią, że z alkoholizmu nic dobrego nie wynika... :)
Tym sposobem na moim już-monobiegu dojechałem sobie przez już wyczyszczoną z korków Warszawę do roboty z jedynie trzydziestominutowym spóźnieniem.

Zakorkowany rower© Hipek99
- DST 31.24km
- Czas 01:16
- VAVG 24.66km/h
- VMAX 40.36km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Czwartek, 19 lipca 2012
Kategoria transport
Praca - kurs - praca
- DST 34.95km
- Czas 01:39
- VAVG 21.18km/h
- VMAX 38.86km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Środa, 18 lipca 2012
Kategoria do czytania, transport, < 50km
Nadarzyn na dwa przełożenia
Zaczynając od tytułu, jak wiadomo, jeżdżę na rezerwowym kole, które ma z tyłu wytarte zębatki nr 6 i 7. Przerzutki tylnej, jako że czekam na nowe koło, nie chciało mi się regulować, zatem z tyłu prawie nigdy nic nie zmieniam, korzystam tylko z przedniej przerzutki. W zasadzie nie wiem po co, bo na pagórkowatą Warszawę to i jedno przełożenie wystarczy.
Wieczorem miałem odwieźć auto do mechanika, więc zapakowałem doń rower, zajechałem do Nadarzyna i gdzieś po 21:00 wcisnąłem słuchawki do uszu i ruszyłem w kierunku Warszawy. Jechało się bardzo przyjemnie, wioski pełne batmanów, ale mentalności tam już chyba nigdy sie nie zmieni (ja tu od gówniarza bez świateł jeżdżę i żyję, to na wuj mi te światła?). Zajechałem do Pruszkowa i szukałem skrętu w prawo, z którego jedzie się w lew na Poznań (docelowo przez Piastów na Ursus). Przegapiłem i wyleciałem na Jerozolimskich, stwierdziłem, że skoro dobrze się jedzie, to już pojadę tamtędy. Podsumowanie dokonane w domu wykazało, że straciłem osiem minut z sześćdziesięciu na stanie na światłach.
Jadąc wczoraj, myślałem sobie, jak to byłoby fajnie, gdybym miał szosówkę. Rzadko miewam okazję zrobić trasę po szosie dłuższą niż kilkaset metrów od jednych do drugich świateł, a tu byłaby okazja. Szosówkę też kupię, jak wymyślę, jak miałbym to wszystko upchnąć w mieszkaniu.
Rzadko sobie włączam ustrojstwa GPSowe, a skoro teraz była okazja, to i sobie trasę prześledziłem:
Wieczorem miałem odwieźć auto do mechanika, więc zapakowałem doń rower, zajechałem do Nadarzyna i gdzieś po 21:00 wcisnąłem słuchawki do uszu i ruszyłem w kierunku Warszawy. Jechało się bardzo przyjemnie, wioski pełne batmanów, ale mentalności tam już chyba nigdy sie nie zmieni (ja tu od gówniarza bez świateł jeżdżę i żyję, to na wuj mi te światła?). Zajechałem do Pruszkowa i szukałem skrętu w prawo, z którego jedzie się w lew na Poznań (docelowo przez Piastów na Ursus). Przegapiłem i wyleciałem na Jerozolimskich, stwierdziłem, że skoro dobrze się jedzie, to już pojadę tamtędy. Podsumowanie dokonane w domu wykazało, że straciłem osiem minut z sześćdziesięciu na stanie na światłach.
Jadąc wczoraj, myślałem sobie, jak to byłoby fajnie, gdybym miał szosówkę. Rzadko miewam okazję zrobić trasę po szosie dłuższą niż kilkaset metrów od jednych do drugich świateł, a tu byłaby okazja. Szosówkę też kupię, jak wymyślę, jak miałbym to wszystko upchnąć w mieszkaniu.
Rzadko sobie włączam ustrojstwa GPSowe, a skoro teraz była okazja, to i sobie trasę prześledziłem:
- DST 42.63km
- Czas 01:42
- VAVG 25.08km/h
- VMAX 38.86km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Wtorek, 17 lipca 2012
Kategoria transport
Praca i kurs
- DST 40.39km
- Czas 01:50
- VAVG 22.03km/h
- VMAX 40.36km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Poniedziałek, 16 lipca 2012
Kategoria transport
Do pracy po weekendzie
- DST 9.21km
- Czas 00:23
- VAVG 24.03km/h
- VMAX 40.36km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 13 lipca 2012
Kategoria do czytania, transport
Nareszcie ktoś włączył fajną pogodę
Wczoraj po pracy było przyjemnie, bo padał sobie deszcz i jakoś tak przyjemnie było. Dziś rano - jeszcze fajniej - zachmurzenie 100%, naście stopni, czyli poniżej dwudziestu, a do tego część ludzi nie pojechała do pracy rowerem, bo mróz, a część, bo będzie padać. Skutek - Hipek ma DDR dla siebie.
A weekend będzie w skałach.
[edit]
Takie coś znalazłem.
A weekend będzie w skałach.
[edit]
Takie coś znalazłem.
- DST 22.86km
- Czas 01:02
- VAVG 22.12km/h
- VMAX 39.63km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 13 lipca 2012
Kategoria transport
Z pracy
- DST 7.95km
- Czas 00:23
- VAVG 20.74km/h
- VMAX 33.36km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Czwartek, 12 lipca 2012
Kategoria do czytania, transport
Praca, kurs
Z roboty wróciłem przez Dźwigową, coraz bardziej lubię tę trasę, bo mało ludzi na DDRach się tamtędy toczy, a dystansowo wychodzi porównywalnie. Zahaczyłem o Legion, który odwiedzam uparcie od trzech dni; udało mi się zamówić tylne koło. Wieczorem kurs na kurs.
Rano wyszedłem wcześniej z domu, ruszyłem w Powstańców, a tu niespodzianka - zawsze pusta ulica nagle zrobiła się pełna. Dwóch (!) rowerzystów musiało jechać przede mną, potem pojawiło się jeszcze czterech. Ciężka cholera, przecież powinni jechać bezpieczniejszymi DDRami, a jezdnię zostawić dla mnie! Dla porównania - najczęściej na tej drodze pierwszego rowerzystę, jadącego tym torem, co ja, widzę dopiero na DDR przy Prymasa.
Rano wyszedłem wcześniej z domu, ruszyłem w Powstańców, a tu niespodzianka - zawsze pusta ulica nagle zrobiła się pełna. Dwóch (!) rowerzystów musiało jechać przede mną, potem pojawiło się jeszcze czterech. Ciężka cholera, przecież powinni jechać bezpieczniejszymi DDRami, a jezdnię zostawić dla mnie! Dla porównania - najczęściej na tej drodze pierwszego rowerzystę, jadącego tym torem, co ja, widzę dopiero na DDR przy Prymasa.
- DST 41.61km
- Czas 01:52
- VAVG 22.29km/h
- VMAX 38.12km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Środa, 11 lipca 2012
Kategoria transport, do czytania, autorower
Decyzje, decyzje
Czy weekend spędzić w skałach, czy na rowerze (Mazury)? Jak człowiek miał tylko rower, to problemów nie było, ale nie, musiał coś nowego wykombinować...
- DST 23.77km
- Czas 01:00
- VAVG 23.77km/h
- VMAX 39.24km/h
- Sprzęt Unibike Viper


















