Wpisy archiwalne w kategorii
transport
| Dystans całkowity: | 47847.78 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 2254:03 |
| Średnia prędkość: | 21.21 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 60.42 km/h |
| Suma podjazdów: | 704 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 191 (98 %) |
| Maks. tętno średnie: | 152 (78 %) |
| Suma kalorii: | 6134 kcal |
| Liczba aktywności: | 2279 |
| Średnio na aktywność: | 21.00 km i 0h 59m |
| Więcej statystyk | |
Czwartek, 17 maja 2012
Kategoria do czytania, transport
Dzień testów II
Mimo że nie padało za bardzo, wziąłem kolejne rzeczy do testów. Rękawiczki przeciwdeszczowe, które kupiłem, oddychają bardzo dobrze, gdy jest ciepło, co akurat dla mnie jest ważne.
W ciągu tej doby dwa razy minąłem się z Chrabu; raz przy Rondzie Zesłańców, patrzyłem, patrzyłem, ale stwierdziłem, że to nie ten (po twarzy nie szło poznać, zawsze widzialem w masce i okutanego zimowym ubraniem; kask mi się nie zgadzał). Zresztą, co do zimowego ubioru, to nie tylko ja mam takie spostrzeżenia. Drugi raz minęliśmy się jadąc do pracy, już rano; tym razem poznałem kask ;) Żeby bylo fajniej, Chrabu ma sobowtóra: podobny z ubioru, postury, jeździ tą samą trasą i tak samo zakłada chustę na głowę, nigdy nie wiem, który jest który :)
W ciągu tej doby dwa razy minąłem się z Chrabu; raz przy Rondzie Zesłańców, patrzyłem, patrzyłem, ale stwierdziłem, że to nie ten (po twarzy nie szło poznać, zawsze widzialem w masce i okutanego zimowym ubraniem; kask mi się nie zgadzał). Zresztą, co do zimowego ubioru, to nie tylko ja mam takie spostrzeżenia. Drugi raz minęliśmy się jadąc do pracy, już rano; tym razem poznałem kask ;) Żeby bylo fajniej, Chrabu ma sobowtóra: podobny z ubioru, postury, jeździ tą samą trasą i tak samo zakłada chustę na głowę, nigdy nie wiem, który jest który :)
- DST 36.28km
- Czas 01:43
- VAVG 21.13km/h
- VMAX 36.72km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Środa, 16 maja 2012
Kategoria do czytania, transport
Czemu deszcz odstrasza transportowych rowerzystów?
Na pytanie zawarte w temacie odpowiedzi nie znam. Rozumiem, że pot moze kogoś odstraszać (objawia się to przez stwierdzenie "gdyby w pracy był prysznic to..."), chociaż nie rozumiem, dlaczego po rowerze trzeba brać prysznic, a po autobusie, gdzie w lecie człowiek się jeszcze bardziej spoci, ba, dodatkowo przesiąknie różnymi zapachami, to już nie trzeba. Ale różni są ludzie, sam znałem takiego, który brał prysznic np. przed pracą, po pracy, przed wyjściem na piwo, po powrocie i przed spaniem.
Ale, ale, wracając: że deszcz? Ani się człowiek nie spoci, fakt, zmoknie trochę, ale od tego są różne ustrojstwa przeciwdeszczowe, a nawet jeśli nie, to ciuchy dosychają w pół godziny. Ale nawet niektórzy mówią wprost: mam kurtkę, mam sprzęt przeciwdeszczowy, ale nie pojadę, bo deszcz. No deszcz i kropka. Dla mnie to dobrze, bo dziś po drodze minęliśmy jednego, a potem, jadąc sam, trafiłem na jeszcze dwóch. Czyli trzech rowerzystów na takim kawałku drogi. Święty spokój.
Deszcz z kolei negatywnie za to wpływa na kierowców, nie wiem dlaczego, ale zauważam, że przeciętna odległość, w której jestem wyprzedzany, maleje, gdy jest mokro. Może ci, którzy zrezygnowali z roweru chcą się zemścić? ;)
Dzisiejszy dzień był też dniem testów odzieży przeciwdeszczowej. Co prawda padało zbyt słabo na testy płaszcza, ale udało się sprawdzić nowe ochraniacze na buty, rękawiczki i bluzę. Wszystko zdało egzamin, z wyjątkiem może przeciwdeszczówki-decathlonówki, która standardowo przemokła na przedramionach.
Ale, ale, wracając: że deszcz? Ani się człowiek nie spoci, fakt, zmoknie trochę, ale od tego są różne ustrojstwa przeciwdeszczowe, a nawet jeśli nie, to ciuchy dosychają w pół godziny. Ale nawet niektórzy mówią wprost: mam kurtkę, mam sprzęt przeciwdeszczowy, ale nie pojadę, bo deszcz. No deszcz i kropka. Dla mnie to dobrze, bo dziś po drodze minęliśmy jednego, a potem, jadąc sam, trafiłem na jeszcze dwóch. Czyli trzech rowerzystów na takim kawałku drogi. Święty spokój.
Deszcz z kolei negatywnie za to wpływa na kierowców, nie wiem dlaczego, ale zauważam, że przeciętna odległość, w której jestem wyprzedzany, maleje, gdy jest mokro. Może ci, którzy zrezygnowali z roweru chcą się zemścić? ;)
Dzisiejszy dzień był też dniem testów odzieży przeciwdeszczowej. Co prawda padało zbyt słabo na testy płaszcza, ale udało się sprawdzić nowe ochraniacze na buty, rękawiczki i bluzę. Wszystko zdało egzamin, z wyjątkiem może przeciwdeszczówki-decathlonówki, która standardowo przemokła na przedramionach.
- DST 23.72km
- Czas 01:00
- VAVG 23.72km/h
- VMAX 41.41km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Wtorek, 15 maja 2012
Kategoria transport, do czytania
Ru-szył-po-woooo-li
Wracając z pracy jakoś tak się przyjemnie rozpędziłem i mam nowy rekord maxa na płaskim. Zapewne samochodom średnio przeszkadzało, że jechałem przy tym środkiem pasa. ;)
Na kurs pojechaliśmy jeszcze w słońcu, przy lotnisku na Bemowie przed nami na przejeździe na rowerach czekalo dwóch dresów. Hipcia objechała ich z prawej, ja czekałem, aż lewa się zwolni. Widać było, że dresy zauważyły, kto ich wyprzedza, wzrok się zahaczył, a jeden ruszył za Hipcią, w celu, nie wiem, pewnie zawarcia znajomości. Ruszył na stojąco, z ciężkiej przerzutki jaką miał zaaaa-tem-po-wo-li-za-a-ta-ko-wał-i-ru-szył-mo-zol-nie, co wyglądało jeszcze zabawniej, w perspektywie mając Hipcię jadącą raczej z dużą kadencją. Objechałem zawodnika po prawej, zrównaliśmy się z Hipcią i wyrównaliśmy do prędkości przelotowej. Dres jeszcze próbował utrzymać się za nami przez kilka sekund, ale skończyło mu się paliwo. Wróć: miłosiernie nam odpuścił.
Rano z kolei wyruszyliśmy o ósmej, zatem udało się przejechać razem aż do III przystanku (czego nie było od jesieni).
Jadąc do pracy, już sam, dziwiłem się niemiłosiernie (jak zawsze zresztą), jak sajkulczyki, szczególnie te męskie, mogą jeździć w garniturach/płaszczach/swetrach i potem jeszcze czuć się dobrze w pracy. Od samego stania w miejscu, ubrany tak jak oni, spłynąłbym potem w kilka minut, a oni jeszcze jadą... Niesamowite!
Na kurs pojechaliśmy jeszcze w słońcu, przy lotnisku na Bemowie przed nami na przejeździe na rowerach czekalo dwóch dresów. Hipcia objechała ich z prawej, ja czekałem, aż lewa się zwolni. Widać było, że dresy zauważyły, kto ich wyprzedza, wzrok się zahaczył, a jeden ruszył za Hipcią, w celu, nie wiem, pewnie zawarcia znajomości. Ruszył na stojąco, z ciężkiej przerzutki jaką miał zaaaa-tem-po-wo-li-za-a-ta-ko-wał-i-ru-szył-mo-zol-nie, co wyglądało jeszcze zabawniej, w perspektywie mając Hipcię jadącą raczej z dużą kadencją. Objechałem zawodnika po prawej, zrównaliśmy się z Hipcią i wyrównaliśmy do prędkości przelotowej. Dres jeszcze próbował utrzymać się za nami przez kilka sekund, ale skończyło mu się paliwo. Wróć: miłosiernie nam odpuścił.
Rano z kolei wyruszyliśmy o ósmej, zatem udało się przejechać razem aż do III przystanku (czego nie było od jesieni).
Jadąc do pracy, już sam, dziwiłem się niemiłosiernie (jak zawsze zresztą), jak sajkulczyki, szczególnie te męskie, mogą jeździć w garniturach/płaszczach/swetrach i potem jeszcze czuć się dobrze w pracy. Od samego stania w miejscu, ubrany tak jak oni, spłynąłbym potem w kilka minut, a oni jeszcze jadą... Niesamowite!
- DST 47.55km
- Czas 02:03
- VAVG 23.20km/h
- VMAX 54.41km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Poniedziałek, 14 maja 2012
Kategoria do czytania, transport
Do roboty!
Weekend spędzony (tradycyjnie?) nierowerowo, chociaż spędzony w temacie rowerów: w sobotę przeprowadziliśmy próbne pakowanie (zostało nam trochę miejsca w sakwach, to cieszy), przeprowadziliśmy symulację przewożenia karimaty na tym wszystkim (mam nadzieję, ze Norwegowie nas nie rozstrzelają za torbę ze szwedzkiej Ikei). Do tego załatwiliśmy sporo pierdółkowatych spraw, które zajmują "tylko kilka minut" a potem sumują się do kilku godzin. Wieczorem: wspinanie na ściance. W niedzielę wieczorem jakoś nie chciało nam się wychodzić z domu, mieliśmy co robić. :)
Poszedłem spać po drugiej, wpierw zostawszy bohaterem w swoim domu, składając szafę z Ikei bez ani jednego brzydkiego słowa! A składałem ją dobre kilkanaście minut, w kilku podejściach ;)
A jak do roboty - to do roboty. Tłok na DDR i nikomu sie nie spieszy. Tylko mi. Jak zwykle.
Poszedłem spać po drugiej, wpierw zostawszy bohaterem w swoim domu, składając szafę z Ikei bez ani jednego brzydkiego słowa! A składałem ją dobre kilkanaście minut, w kilku podejściach ;)
A jak do roboty - to do roboty. Tłok na DDR i nikomu sie nie spieszy. Tylko mi. Jak zwykle.
- DST 11.49km
- Czas 00:30
- VAVG 22.98km/h
- VMAX 37.76km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 11 maja 2012
Kategoria do czytania, transport
Czasowo wyszło nieźle
W dwadzieścia minut odebranie dwóch poleconych i dwóch dowodów osobistych. To jest dopiero czas! Potem trzeba było się odrobinę do pracy spieszyć, ale nowa morda na dowodzie jest. I do Norwegii można jechać. Do Norwegii, gdzie jest tak fajnie chłodno, nie to, co u nas.
Przy Zachodnim DDR prowadzi nad metrowym dołkiem. Wąsko, dwa rowery przejadą na styk, a ja akurat nadjeżdżałem od strony rowu. Na szczęście nikt nie jechał.
Przy Zachodnim DDR prowadzi nad metrowym dołkiem. Wąsko, dwa rowery przejadą na styk, a ja akurat nadjeżdżałem od strony rowu. Na szczęście nikt nie jechał.
- DST 21.91km
- Czas 00:54
- VAVG 24.34km/h
- VMAX 40.03km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 11 maja 2012
Kategoria do czytania, transport
Na Okęcie!
Po powrocie z pracy trzeba bylo jechać na Okęcie, pogadać z ludźmi odprawiajacymi "nasze" loty. Nie chciało mi się jechać autem (zresztą, cholera wie, gdzie tam zaparkować, już raz mało mandatu nie dostałem), pozostał zatem rower. Śmignąłem tam i z powrotem, w obu przypadkach udało mi się podczepić za cieżarówką, stąd "tam" odcinek od Racławickiej do Hynka przejechałem za darmo.
Z rzeczy ważnych: roweru teoretycznie nie trzeba pakować w folię. W praktyce warto, bo, jak powiedziała pani w okienku: nie wiadomo, kto będzie się nim opiekował. No tak, szkoda zostać z połówką roweru w dzień rozpoczęcia urlopu. Sakwiarstwa na mono jakoś sobie nie wyobrażam.
Edit 1: No i jest pierwsza setka w maju. W tym roku coś mniej jeżdżenia będzie. A zmęczenia i aktywności - więcej. Ot, zagadka.
Edit 2: Cholera, to jest moja najdłuższa wycieczka w tym roku. Trochę wstyd.
Z rzeczy ważnych: roweru teoretycznie nie trzeba pakować w folię. W praktyce warto, bo, jak powiedziała pani w okienku: nie wiadomo, kto będzie się nim opiekował. No tak, szkoda zostać z połówką roweru w dzień rozpoczęcia urlopu. Sakwiarstwa na mono jakoś sobie nie wyobrażam.
Edit 1: No i jest pierwsza setka w maju. W tym roku coś mniej jeżdżenia będzie. A zmęczenia i aktywności - więcej. Ot, zagadka.
Edit 2: Cholera, to jest moja najdłuższa wycieczka w tym roku. Trochę wstyd.
- DST 45.78km
- Czas 01:45
- VAVG 26.16km/h
- VMAX 58.22km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Czwartek, 10 maja 2012
Kategoria do czytania, transport
Nie brakowało mi...
Po dwóch tygodniach znowu jestem na rowerze. Kilku rzeczy zdecydowanie mi nie brakowało:
- ludzi, którzy muszą wyprzedzić człowieka, bo im niewygodnie w tunelu, po czym odbijają na 25 metrów i utrzymują moją prędkość, albo zwalniają i trzeba ich wyprzedzać
- ludzi, którzy nie potrafią wyczekać na czerwonym i muszą przejechać, chociaż po tempie jazdy widać, że się nie spieszą do pracy
- ludzi na holendrach, którzy stają blisko na światłach, a potem, gdy startują, robią to z potężnym bujnięciem o amplitudzie 0,5 metra (są w ogóle tacy, którzy na tych rowerach ruszają bez zachwiania?)
Inne piękne rzeczy, do których nie tęskniłem, na pewno już czekają, żeby mi się wgramolić i zepsuć radość z jazdy. Dlatego tak lubię wracać z roboty, bo wtedy 70% trasy pokonuję jezdnią i mam święty spokój.
Nie brakowało mi też DDRów zamienionych w rowerostrady, gdzie zamiast normalnie jechać, trzeba co i rusz kogoś wyprzedzać. Dlatego też nieustannie się dziwię niektórym, co lubią jeździć w dzień. Bo nocą to już fajnie jest, spokój, cisza, a przede wszystkim pustka. A nie. Przede wszystkim, to nocą jest chłodno.
- ludzi, którzy muszą wyprzedzić człowieka, bo im niewygodnie w tunelu, po czym odbijają na 25 metrów i utrzymują moją prędkość, albo zwalniają i trzeba ich wyprzedzać
- ludzi, którzy nie potrafią wyczekać na czerwonym i muszą przejechać, chociaż po tempie jazdy widać, że się nie spieszą do pracy
- ludzi na holendrach, którzy stają blisko na światłach, a potem, gdy startują, robią to z potężnym bujnięciem o amplitudzie 0,5 metra (są w ogóle tacy, którzy na tych rowerach ruszają bez zachwiania?)
Inne piękne rzeczy, do których nie tęskniłem, na pewno już czekają, żeby mi się wgramolić i zepsuć radość z jazdy. Dlatego tak lubię wracać z roboty, bo wtedy 70% trasy pokonuję jezdnią i mam święty spokój.
Nie brakowało mi też DDRów zamienionych w rowerostrady, gdzie zamiast normalnie jechać, trzeba co i rusz kogoś wyprzedzać. Dlatego też nieustannie się dziwię niektórym, co lubią jeździć w dzień. Bo nocą to już fajnie jest, spokój, cisza, a przede wszystkim pustka. A nie. Przede wszystkim, to nocą jest chłodno.
- DST 38.86km
- Czas 01:47
- VAVG 21.79km/h
- VMAX 42.51km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Środa, 9 maja 2012
Kategoria do czytania, transport
Temu samochodu już dziękujemy
Wczoraj w końcu odebrałem telefon z zaproszeniem do odebrania rowerów z serwisu. Nareszcie (co wykorzystałem rano), mogłem do roboty dotrzeć jak człowiek, nie jak paskudny mieszczuch, pocąc kuper w siedzenie samochodu. I nawet udało się przejechać kawałeczek dalej.
Majówka spędzona wybitnie nierowerowo, jestem absolwentem kursu skałkowego ze wskazaniem na kurs tatrzański. Jeszcze rok temu odpowiedź na pytanie "co robimy w weekend" była prosta -> rower; teraz już nie będzie tak łatwo, bo można i się przejechać rowerem i śmignąć z sakwami, i śmignąć w góry, i śmignąć w skałki, i śmignąc po waypointy, albo po prostu podjechać rowerem na ściankę wspinaczkową. Decyzje, decyzje...
Majówka spędzona wybitnie nierowerowo, jestem absolwentem kursu skałkowego ze wskazaniem na kurs tatrzański. Jeszcze rok temu odpowiedź na pytanie "co robimy w weekend" była prosta -> rower; teraz już nie będzie tak łatwo, bo można i się przejechać rowerem i śmignąć z sakwami, i śmignąć w góry, i śmignąć w skałki, i śmignąc po waypointy, albo po prostu podjechać rowerem na ściankę wspinaczkową. Decyzje, decyzje...
- DST 11.43km
- Czas 00:34
- VAVG 20.17km/h
- VMAX 35.42km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 20 kwietnia 2012
Kategoria do czytania, transport
Ostatni powrót
Ostatni powrót do domu przed dłuższą przerwą w rowerowaniu. W sobotę odwieźliśmy oba z długą listą życzeń i zażaleń i usłyszeliśmy, że przed majówką to raczej nie. Po cichu liczę na czwartek-piątek, ale to tylko tak pro forma, bo i tak w majówkę jeździć nie będziemy.
W sobotę i w niedzielę zdążyłem ponownie znienawidzić jazdę samochodem. Zdumiewa mnie nieustannie, że ludzie mogą to lubić. Ale, przynajmniej mam zaświadczenie lekarskie, że jestem zdrowy i dwie szafki z Ikei, których rozkładanie zgodnie z instrukcją zryło mi mózg.
W sobotę i w niedzielę zdążyłem ponownie znienawidzić jazdę samochodem. Zdumiewa mnie nieustannie, że ludzie mogą to lubić. Ale, przynajmniej mam zaświadczenie lekarskie, że jestem zdrowy i dwie szafki z Ikei, których rozkładanie zgodnie z instrukcją zryło mi mózg.
- DST 16.65km
- Czas 00:49
- VAVG 20.39km/h
- VMAX 38.12km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 20 kwietnia 2012
Kategoria do czytania, transport
Rower będzie miał przerwę
Wczoraj miałem okazję przypomnieć sobie, jak fajnie jeździ się obciążonym rowerem - w dwóch sakwach wiozłem przesyłki - namiot i ciuchy. W domu była akcja przymierzania i sprawdzania wodoszczelności "wodoszczelnych" rzeczy. Accent przeszedł samego siebie: jak można zrobić przeciwdeszczową kurtkę i nie podkleić szwów? Na razie, przynajmniej dla mnie, wygrywa przeciwdeszczówka-decathlonówka. Test wodoodporności przechodziły też, pod prysznicem, rękawiczki. Chyba nakreślił się już wstępny obraz tego, co zostaje, a co nie.
Dziś ostatni dzień z rowerem - weekend znowu, tym razem z musu, nierowerowy, jutro odwozimy je na serwis generalny, by mieć jeszcze miesiąc na dotarcie sprzetu przed wyjazdem. Z kolei majówkowy weekend spędzamy w Tatrach i na kursie skałkowym, rowerowania znowu nie będzie. Statystyki trzeba będzie odrabiać w obcym kraju; wczoraj z sakwami się fajnie jechało, wiem, że będę te sakwy i cholerne góry klął w zywy kamień w czerwcu, ale na razie staram się o tym nie myśleć ;)
Dziś ostatni dzień z rowerem - weekend znowu, tym razem z musu, nierowerowy, jutro odwozimy je na serwis generalny, by mieć jeszcze miesiąc na dotarcie sprzetu przed wyjazdem. Z kolei majówkowy weekend spędzamy w Tatrach i na kursie skałkowym, rowerowania znowu nie będzie. Statystyki trzeba będzie odrabiać w obcym kraju; wczoraj z sakwami się fajnie jechało, wiem, że będę te sakwy i cholerne góry klął w zywy kamień w czerwcu, ale na razie staram się o tym nie myśleć ;)
- DST 21.73km
- Czas 00:57
- VAVG 22.87km/h
- VMAX 37.06km/h
- Sprzęt Unibike Viper


















