Informacje

  • Łącznie przejechałem: 136654.57 km
  • Zajęło to: 259d 12h 39m
  • Średnia: 21.90 km/h

Warto zerknąć

Aktualnie

button stats bikestats.pl

Historycznie

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaliczając gminy

Moje rowery


Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Hipek.bikestats.pl

Archiwum

Kategorie

Wpisy archiwalne w kategorii

transport

Dystans całkowity:47847.78 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:2254:03
Średnia prędkość:21.21 km/h
Maksymalna prędkość:60.42 km/h
Suma podjazdów:704 m
Maks. tętno maksymalne:191 (98 %)
Maks. tętno średnie:152 (78 %)
Suma kalorii:6134 kcal
Liczba aktywności:2279
Średnio na aktywność:21.00 km i 0h 59m
Więcej statystyk
Wtorek, 20 grudnia 2011 Kategoria do czytania, transport

Przynajmniej robi się zimno, bo śniegu nadal nie ma.

Grudzień to niedobry miesiąc. Za dużo okazji, za dużo nieporządku, wszędzie Mikołaje, święta... a śniegu nie ma. Chociaż tyle tego zysku, że temperatura spadła do rozsądnych granic. Wczoraj poczułem zimno w kolana, dziś dodatkowo je sobie zabezpieczyłem.

Kolejny dzień: praca - kurs - praca. Mieliśmy się wczoraj przejechać wieczorkiem po jednego z waypointów, który siedzi i kusi, ale po 23:00, po wszystkich godzinach pracy, odpuściliśmy. I tak jest wystarczająco dużo roboty.

Z rana - standard - udało się wyjść wcześniej, więc możliwym stało się odwiezienie Hipci do przystanku III.
Poniedziałek, 19 grudnia 2011 Kategoria do czytania, transport

Do pracy - po urlopie

Jak zwykle, dziwnie się wsiadało po czterech dniach na rower. Ale jakoś dojechałem. Oj, jak w tej Warszawie cieplutko, aż nieprzyjemnie. Jakoś -3 podawali jako odczuwalną temperaturę. Brr.
Środa, 14 grudnia 2011 Kategoria do czytania, transport

Z pracy - przed urlopem

Z pracy i szybciutko, szybciutko spać. Bo o północy pobudka i trzeba jechać na południowy zachód.
Środa, 14 grudnia 2011 Kategoria do czytania, transport, waypointgame

Z pokemonem na kierownicy

W sobotę Hipcia zepsuła lampkę. W niedzielę i poniedziałek jeździłem z czołówką, we wtorek jej zapomniałem. Wybrałem się zatem do Decathlonu kupić jakieś zastępstwo, żeby nie wracać do domu na nietoperza. Kupiłem sobie małe, gumowe gówienko, niby mocno świeci, ale jest na bateriach typu "moneta", te są raczej drogie, więc średnio się opłacają. Poza tym to cudeńko zabawnie wygląda. Jak pokemon przyssany do kierownicy.

Taki trochę itigołhołm © Hipek99


Żeby było zabawniej, tuż przed szesnastą odbieram telefon: "Hipek, wczoraj po kursie nie oddałeś kluczy do salki, nie mamy zapasowych.". Szlag. Zrywka wczesniej z pracy, wio na Muranów. Z Muranowa już jadę po Hipcię, razem jedziemy po Siedzibę mazowieckiej Solidarności (niesamowite - dwa, krótkie akapity, żadnego zdjęcia, a zainteresowało człowieka, sprowokowało do poszukania tej siedziby; okazuje się, że można "sprzedać" miejsce, które, jeśli chodzi o wygląd, jest zupełnie nieatrakcyjne; a do tej "sprzedaży" wcale nie trzeba trzech zdjęć, dwudziestu akapitów i szczegółowej historii terenu), stamtąd do domu. I tak powrót do domu z pracy wychodzi mi ze dwa razy dłuższy niż zwykle.

Rano z kolei muszę być wcześniej (odrobić wczorajsze zerwanie się), więc mknę, przez zakorkowaną Połczyńską (nie odmawiając sobie przyjemności śmignięcia środkiem przez korek).
Wtorek, 13 grudnia 2011 Kategoria do czytania, transport, waypointgame

Żyrafy wchodzą na szafy bo szukają tam waypointów

...a waypointów wcale tam nie było. Były gdzie indziej, o czym żyrafy nie wiedziały, a hipopotamy - owszem. Albowiem pewien PUG Bielany zostawił tuż obok naszej kursowej lokalizacji dwa waypointy. A skoro postawił i były tak bliziutko, to już wstydem byłoby ich nie zdobyć.

Na pierwszy strzał idzie Kopiec Anielewicza. Miejsce, które już kiedyś odwiedzałem, więc prowadziłem nasz dwuosobowy pociąg jak do siebie. Na drugą nóżkę idzie Kłopot. Maluśka uliczka, którą każdy mija zapewne, nie zaszczyciwszy jej nawet spojrzeniem.

I tu dygresja: sam Kopiec w dzień wrażenia nie robi. Ot, zwykły sobie kamień na wzgórku, otoczony drzewkami i parkiem, który w dzień zapewne robi standardowe wrażenie parku prosto ze starego ustroju: kępki trawy poprzetykane wystającym błotem i nie tylko błotem zapewne. Uliczka - w dzień pewnie żywopłot wygląda paskudnie, betonowe ogrodzenie od strony torów i stosy butelek przywołują na myśl meliniarnię. A w nocy... Kopiec jest ładnie podświetlony, wieniec w kształcie Gwiazdy Dawidowej nakłania do myślenia. Uliczka Kłopot: półmrok rozświetlony przez czołówki, wszystko zyskuje klimat. Po ciemku też samo dobranie się do kodu nie było jakoś oczywiste.

A dodatkowo noc ogranicza...


Przetestowałem kolejny program do śledzenia ludzi przez GPS. SportsTracker robi to tak:

Poniedziałek, 12 grudnia 2011 Kategoria do czytania, transport

Kto późno wstaje, ten szybko pedałuje

Zamknąłem oczy - była 7:10. Otworzyłem - 8:02. Więc trzeba było gnać. Trasa najkrótsza z możliwych. :/
Piątek, 9 grudnia 2011 Kategoria do czytania, transport

Śniegiem w dziób

Z pracy spokojnie. Mokro, ale spokojnie.
Do pracy ze śniegiem w dziób. Mimo wszystko - przyjemnie, przynajmniej mi. Hipcia nie zabrała czapki, niczego na szyję i ochraniaczy na buty, więc nie bawiła się najlepiej. Następnym razem będzie karny powrót do domu, po zapomniane fanty! :D
Piątek, 9 grudnia 2011 Kategoria transport, do czytania

Z pracy

Zupelnie spokojnie sobie jechalem z wiatrem.w.twarz.. Wyjawszy fragment przy Prymasa, gdzie pojechalem szybciej, bo ludzie sie.wlekli i nie bylo co im siadac na kole. A tu prosze, z takiego leniwego niejechania wyszla fajna arednia.
Czwartek, 8 grudnia 2011 Kategoria do czytania, transport

Znowu dzień tępaka. Winna zima? Nie. Ktoś inny.

Od poprzedniego Dnia Tępaka minęło już półtora miesiąca, najwyższy czas chyba na kolejny. Mam nową teorię: winni są Rosjanie! Udało im się ze sztuczną mgłą, teraz testują sztuczny śnieg. A w nim, ukryty, niewidzialny, mikroskopijny wirus, z wyglądu przypominający sarnę. Ten wirus zdejmuje ludziom pokrywę czaszki, wyjmuje mózg i sadzi do środka pięknego klocka z zawijaskiem. Tak ja to widzę.

Wczoraj przy powrocie z pracy jakiś szczeniak zajeżdża Hipci drogę - piękny lewoskręt bez oglądania się. Jest kontakt, na szczęście jest też refleks i wywrotki nie ma.

Jedziemy na kurs: ścieżka przy Maczka. Gromada bezmózgich kretynów wyprowadza swoje psiuńcie na spacerek. Oczywiście, zasrane kundle biegają po DDR, bo nikomu to nie przeszkadza. Zatrzymuję się, bo jakiś wilczur wbiega mi pod koła. Reaguję agresją słowną, z drugiej strony też jest agresja, zatem uspokajamy sprawę, dyskutujemy, co oczywiście gówno da. Nawet zostałem przeproszony. Najgorsze, że nie mogę po prostu wjechać w kundla i wezwać Policji. Właściciel dostanie mandat, ja też, do tego będę miał koszty naprawy roweru i leczenia psiaka. Ktory nie jest niczemu winien. Bo raz, że tępaków jest więcej i mają przewagę zeznań, dwa - nikt nie uwierzy, że nie widziałem wczesniej że tam są psy. A powinienem dostosować prędkość do warunków.

Dalej: skrzyżowanie z Obozową. Jakiś biegacz przepuszcza mnie, ale wbiega Hipci pod koła. Minutę później jakiś pacan w dostawczaku wycofuje, by za moment zatrzymać się gwałtownie na środku pasa, na awaryjkach.

Dziś: Przy Kasprzaka z terenów Gazowni wyjeżdża facet, zajmuje cały DDR, objeżdżam go wyraźnie z przodu, ale on gapi się tylko w prawo. Nie widzi mnie, rusza, opiera się o mnie, strzał w maskę (auta), zatrzymuje się. Poprzestaję na kontrolnej kurwie, bo już od wczoraj wiem, że grasuje sraka zamiast mózgów i nie ma co tracić energii na darcie się na kretynów, trzeba ją poświęcić na zwiększoną koncentrację i ratowanie życia. Chwilę później z Orlenu przy Prymasa wyjeżdża kolejny bezmózg, zastawia mi całą drogę. Widziałem go wcześniej, więc obyło się bez niespodzianki.

Starczy o tępakach. Od wczoraj jest zima. Wstępna zima, co prawda, ale około północy padał piękny, duży śnieg. Śnieg z deszczem. No to z tej okazji:

Środa, 7 grudnia 2011 Kategoria do czytania, transport

Do roboty, do roboty!

Trzy świeżynki zdobyte i jeden nowy waypoint dla sprinterów. Ciekawe, czy forma się przyjmie.

stat4u Blogi rowerowe na www.bikestats.pl