Informacje

  • Łącznie przejechałem: 136654.57 km
  • Zajęło to: 259d 12h 39m
  • Średnia: 21.90 km/h

Warto zerknąć

Aktualnie

button stats bikestats.pl

Historycznie

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaliczając gminy

Moje rowery


Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Hipek.bikestats.pl

Archiwum

Kategorie

Wpisy archiwalne w kategorii

transport

Dystans całkowity:47847.78 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:2254:03
Średnia prędkość:21.21 km/h
Maksymalna prędkość:60.42 km/h
Suma podjazdów:704 m
Maks. tętno maksymalne:191 (98 %)
Maks. tętno średnie:152 (78 %)
Suma kalorii:6134 kcal
Liczba aktywności:2279
Średnio na aktywność:21.00 km i 0h 59m
Więcej statystyk
Czwartek, 20 października 2011 Kategoria do czytania, transport

Muuuuuuu

Jeśli ktoś ma informację: stronę na Facebooku, adres forum, newslettera, albo wie, w którym kościele to zapowiadają, to niech da znać. Albowiem podejrzewiam, że Ludzkość coś knuje. Są, proszę Państwa, normalne "dni": Dzień Bez Samochodu, Dzień Ziemi, Dzień Bez Zakupów. Są też dni nietypowe: Dzień Oszczędzania Klocków Hamulcowych (niezwalnianie na warunkowych skrętach i przy wyjazdach z bram i parkingów), Dzień Aborcji Poporodowej (wpuszczanie dzieci do lat trzech prosto pod koła rowerów) i tym podobne. A dziś najprawdopodobniej był Dzień Rogacizny Domowej czyli Dzień Krowy. Czyli, inaczej mówiąc, dzień, w którym ludzie włażą na DDRy prosto pod koła. Na krótkiej, sześciozhaczykiemkilometrowej trasie do pracy, podczas około dwudziestu minut czystej jazdy, napotkaliśmy sześć takich krów w ramach pięciu zdarzeń. Daje to średnią jednego zdarzenia na cztery minuty i jednego tępaka na trzy minuty i dwadzieścia sekund.

Więc, jeśli ktoś ma, zupełnie przypadkowo, informacje o planowanych takich dniach, poproszę o informację; przygotujemy się.
Środa, 19 października 2011 Kategoria do czytania, transport

Pan Mechanik

Kikut ma się coraz lepiej. Z pracy pojechałem spokojniejszą (a teraz, po ostatnim remoncie również równiutką) Połczyńską, gdzie udało się nawet (wiało w kuper) rozbujać do całych 30km/h.

W domu, po wypełnieniu nagromadzonych obowiązków domowych, wziąłem się za otwarcie puszki piwa i przeistoczyłem się na półtorej godziny w Mechanika, na warsztat wziąłem rower Hipci i zacząłem się zapoznawać z zupełnie dla mnie nieznanym tematem regulacji hamulców tarczowych (które ni z tego ni z owego postanowiły zacząć trzeć). Hamulce udało sę wyregulować; przy okazji okazało się, że pan sprzedawca nakłamał: "Panie, na tych okładzinach to spokojnie państwo pojeździcie ze dwa lata". Taaaaaak. Niecałe cztery miesiące i tył do wymiany, przód w sumie ma się niewiele lepiej. Nie wiem, czy to okładziny takie dupne, czy koło obcierało w warunkach raczej błotnych, czy po prostu tak to się zużywa, kropka. Potem jeszcze wymiana opon na cienkie i fajrant.

Do pracy już coraz spokojniej, widać, że bandaż i odciążenie służą. Za ciepło się ubrałem; długie spodnie i długa bluzka już w środku trasy (mimo że nie jechaliśmy szybko), zaczęły bardzo przeszkadzać.

O, i średnia wyszła powyżej 20km/h, widać, że zdrowie wraca :-)

[edit]
I nareszcie udało się wypisać Hipci zaległe statystyki za 2011. Teraz już jest na bieżąco.
Wtorek, 18 października 2011 Kategoria do czytania, transport

Hipciociągnik

Przewiązanie kostki bandażem zwiększa nieco konfort jazdy, więc powrót do domu zapowiadał się w miarę wesoło, dodatkowo dawało to szansę na dojechanie rowerem na kurs (samochód odpadł, bo taki ze mnie samochodziarz, że nie znalazłem czasu na zrobienie badania technicznego i od poniedziałku auto stało się tylko bezużyteczną kupą złomu). Po drodze rozważałem pomysł zmiany pedałów na platformy, koniec konców odrzucony, bo zdjęcie SPD z prawej nogi = zabranie połowy pomocy, które prawa może dajć lewej.

Na kurs dojechałem Hipciociągnikiem. Czyli, pisząc wprost: siedziałem Hipci na kole jak jakaś pijawa; przynajmniej udało się jechać powyżej 25km/h, co w obecnych warunkach jest dla mnie zawrotną prędkością. Kursowe dwie godziny przeganiania ludzi w te i wewtę na pewno dodatkowodobrze mojej lewej nodze zrobiły ;-)

Dziś rano zaprowadziłem auto do mechanika, pieczątka wbita, można jeździć; potem sam się poturlałem do roboty - Hipcia już pojechała wcześniej.

Zepsuta noga jest do dupy. Trzy powody, dla których posiadanie zepsutej nogi jest do dupy:
1. Wlokę się. Jak ostatnia łajza. Gdy wczoraj udało mi się ułożyć nogę tak, że nie bolała i rozbujać do całych 21km/h, jak dziecko objechał mnie facet jadący z prędkością, którą normalnie określam jako "Nie chce mi się, pojadę sobie wolno".
2. Taka fajna temperatura, normalnie śmigałbym tylko w długiej bluzce, ale teraz nie mam jak się rozgrzać i jadę dodatkowo w bluzie.
3. Ni cholery nie potrafię oszacować, ile (przy znanym dystansie) zajmie mi dojazd do określonego miejsca.
Poniedziałek, 17 października 2011 Kategoria do czytania, transport

Do pracy po weekendzie

Z rana new.meteo zapowiadało odczuwalną temperaturę poniżej zera, więc, biorąc pod uwagę moją nogę i to, że raczej zasuwał nie będę, ubrałem bluzkę z długim rękawem i softshell. I okazało się, że za ciepło się ubrałem.

Pierwsza wycieczka do biura - z Hipcią przez większość trasy, potem z biura do BlueShitty już sam: noga stwierdziła, że ma mnie gdzieś i że będzie bolała - musiałem robić coraz więcej przerw typu: lewa noga - zwis, prawa pedałuje. W pracy zakupiłem żel i opaskę uciskową, sprawdzimy, czy odciążenie nogi pomoże. Do lekarza nie ma co iść, bo wiem, co mi powie jako pierwsze ;)
Piątek, 14 października 2011 Kategoria do czytania, transport, waypointgame

Rowerem, ale samochodem

Pierwszą wiadomością jest, że Hipcia założyła sobie bikestata. Na początek po prostu założyliśmy konto (żeby nikt go nie zajął), a potem nagle Hipcia stwierdziła, że warto wpisywać statystyki. No i wpisuje. Moimi rękami ;-)

Pozostaje nam tylko do uzupełnienia ok. 8000km archiwalnych wpisów...

W sobotę przy okazji naprawy samochodu wybraliśmy się z rowerami do Nadarzyna. Mechanik samochodu nie zabrał, więc pomysł, że zostawiamy auto i wracamy do Warszawy rowerami trafił szlag; zatem wróciliśmy autem z rowerami na dachu i pozrywaliśmy trochę WP. Ale rowery były, zaliczone! :D
Piątek, 14 października 2011 Kategoria do czytania, transport

Prawie weekend!

Nareszcie udało się opisać i opublikować wycieczkę znad Bałtyku. Premiera odbyła się wczoraj, dziś w roli głównej recenzentki, do czytania usiadła Hipcia. I z miejsca wykryła trochę braków w moim tekście. Które na bieżąco poprawiłem. Zapomniałem m.in. o tym, że pierwszego dnia wycieczki kąpaliśmy się w Bałtyku. Jak mogłem o tym zapomnieć - nie wiem.

Z rana do pracy nową trasą, Bemowo -> BlueCity przez Kasprzaka, Rogalińską i Karolkową. Standardowo - rozstajemy się przy skrzyżowaniu z Karolkową, wtedy dopiero mogę odpocząć. Hipcia leci sobie swoim tempem, a ja próbuję nadążyć: po wycieczce nadciągnąłem sobie lewe ścięgno Achillesa i teraz pedałuję prawie wyłącznie prawą nogą. A jedną nogą za Szefową nie nadążę, zatem gdy się rozstaliśmy wreszcie mogłem wrócić do mojego obecnego tempa, z prędkością przelotową 22km/h. Czuję się jak ostatnia dupa, wlokąc się tak, ale łapa musi odpocząć, niech ma.
Czwartek, 13 października 2011 Kategoria do czytania, transport, waypointgame

I juz polowa tygodnia

Wczoraj po pracy odpinam rower, cos dziwnego dzieje sie z kolem. Przod na sporym flaku. Dojechalem jakos do domu, bo nie mialem pompki. Szybka wymiana detki, na kurs; po kursie na Nowe Miasto, ustrzelic swiezynke, ktora zostawil Surf.

Rano do pracy spory kawalek z Hipcia; to plus przeprowadzki na nowe miejsce: teraz nie muszę aż tak się spieszyć do pracy, więc możemy więcej czasu spędzić razem przed pracą·

Zgubilem gdzies adapter do zaworow presta. Jesli zginal na wyjezdzie, to mielismy niesamowitego farta: jakas czesc urlopu przejechalismy nie majac w ogole mozliwosci pompowania kol. Uff...
Środa, 12 października 2011 Kategoria do czytania, transport

Do pracy, ale blisko

Od dwoch dni pracuje w BlueCity. Dystans skrocil sie o polowe, pech to pech.
Dzis jehalem z jedna sakwa i... bylaby gleba. Odzwyczailem sie od jednostronnego obciazenia.
Wtorek, 11 października 2011 Kategoria do czytania, transport

Po urlopie...

Tak mi sie nie chcialo zbierac, ze az za pozno wyszedlem. Musialem potem gonic, dobrze, ze przy Wolskiej zlapalem milego kierowce, za ktorym cialem 51km/h az do Elekcyjnej.

Przyjemnie tak jechac sobie bez obciazenia i bez wysilku osiagac 30km/h. Mila odmiana.
Poniedziałek, 3 października 2011 Kategoria transport, do czytania

Przygotowania do wyprawy - część VII

Dziś tylko dojechałem do pracy. Ponieważ jechałem do Centrum, więc jechaliśmy sobie razem z Hipcią.

Wczoraj za to wymieniałem opony u siebie i dociągałem szprychy w tylnym kole. Z przodu wróciło moje oryginalne koło, zakładam dętkę, pompuję.. psssssss! Dętka pękła. Zakładam zapasową (łatana) - pssss! Puściła łata. Szlag. A nie mam zapasowych dętek (jakim cudem?). Przy okazji wyprawy na Dworzec Zachodni, akcja Decathlon. W domu założyłem dętkę, tym razem nie pękła. Wymieniłem klocki hamulcowe. Poprawiłem ułożenie kół w rowerze Hipci, bo tarły tarcze...

Chyba ze dwa miesiące temu pisałem, że nie będę się ścigał, bo nie, zresztą nie mam do tego roweru i w ogóle. Pisałem? Pisałem. No to jakoś chyba zmieniam(y) zdanie. Temat kupienia ścigacza został podniesiony, przy okazji podniesiony temat kupienia jakiegoś Crossa dla Hipci, żeby się nim tełepać do pracy. I trzeba jeszcze jeden kask kupić, bo na miasto nadal uważam, że kask jest zbędny, ale do lasu... tak, tu się może przydać.

Jeśli dobrze pójdzie (czyt. "jeśli ustalimy, gdzie upchniemy dwa dodatkowe rowery"), to pod koniec października będą pierwsze ataki na Kampinos. A w 2012 - jakiś wyścig.

stat4u Blogi rowerowe na www.bikestats.pl