Wpisy archiwalne w kategorii
transport
| Dystans całkowity: | 47847.78 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 2254:03 |
| Średnia prędkość: | 21.21 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 60.42 km/h |
| Suma podjazdów: | 704 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 191 (98 %) |
| Maks. tętno średnie: | 152 (78 %) |
| Suma kalorii: | 6134 kcal |
| Liczba aktywności: | 2279 |
| Średnio na aktywność: | 21.00 km i 0h 59m |
| Więcej statystyk | |
Czwartek, 4 sierpnia 2011
Kategoria do czytania, transport, waypointgame
Pojeździł Hipek...
...to teraz jest zmęczony. A w zasadzie to nie od samej jazdy zmęczony. Powrót z Mazur, dwa kursy w poniedziałek, trzy kursy wczoraj, wszystko poprzetykane jazdą na rowerze, nie można się dziwić zatem, że końcówka dojazdu do domu wczoraj była już praktycznie na autopilocie.
W międzyczasie akcja "czyścimy Warszawę" i kolejne cztery waypointy zaliczone.
Nie wiem, co to za jakaś chora moda, żeby jeździć ścieżką rowerową pod prąd, prosto na czołówkę. Dziś spotkałem takich trzech. I jednego, który zmieniał pasy na Banacha (i jechał slalomem po środkowym) zupełnie nie patrząc za siebie.
W międzyczasie akcja "czyścimy Warszawę" i kolejne cztery waypointy zaliczone.
Nie wiem, co to za jakaś chora moda, żeby jeździć ścieżką rowerową pod prąd, prosto na czołówkę. Dziś spotkałem takich trzech. I jednego, który zmieniał pasy na Banacha (i jechał slalomem po środkowym) zupełnie nie patrząc za siebie.
- DST 37.28km
- Czas 01:42
- VAVG 21.93km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Środa, 3 sierpnia 2011
Kategoria do czytania, transport, waypointgame
Wyszedłem pięć minut wcześniej
...i dzięki temu do pracy przejechaliśmy znowu spory kawałek razem.
Przy zdobywaniu waypointa pod krzyżem (a raczej oznaczaniu go jako nieaktywny), zostałem zaatakowany (słownie) przez dziadka-fanatyka-obrońcę krzyża. Krótką rozmowę, której szkoda tu przytaczać, zakończyłem słowami "poszedł won". A dziadek... poszedł won.
Jeden cytat jednak warto przytoczyć i zapamiętać: "To pan jesteś katolik, czy inny zboczeniec?".
Przy zdobywaniu waypointa pod krzyżem (a raczej oznaczaniu go jako nieaktywny), zostałem zaatakowany (słownie) przez dziadka-fanatyka-obrońcę krzyża. Krótką rozmowę, której szkoda tu przytaczać, zakończyłem słowami "poszedł won". A dziadek... poszedł won.
Jeden cytat jednak warto przytoczyć i zapamiętać: "To pan jesteś katolik, czy inny zboczeniec?".
- DST 41.16km
- Czas 01:52
- VAVG 22.05km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Wtorek, 2 sierpnia 2011
Kategoria do czytania, transport, waypointgame
Wraca pogoda...
... a jak pogoda, to i gorąco się robi. A jak robi się gorąco, to się ze mnie leje.
Wczoraj przy okazji powrotu z pracy ustrzeliliśmy dwa punkty: pierwszy i drugi; w zasadzie nie tyle, że ustrzeliliśmy, co rozdziewiczyliśmy :) Przy skrzyżowaniu Żwirki z Hynka była darmowa kąpiel, bo chyba pękła jakaś rura i skrzyżowanie było równo i wysoko zalane. Po kursie za to odwiedziliśmy taki o, który to (pomnik, nie waypoint) całkiem niedawno odkryliśmy... z samochodu, mimo że rowerem przez tamtą okolicę jeździmy regularnie od roku.
Poranna trasa wzrosła do 15km w wersji najkrótszej w porównaniu z Targówkiem.
Wczoraj przy okazji powrotu z pracy ustrzeliliśmy dwa punkty: pierwszy i drugi; w zasadzie nie tyle, że ustrzeliliśmy, co rozdziewiczyliśmy :) Przy skrzyżowaniu Żwirki z Hynka była darmowa kąpiel, bo chyba pękła jakaś rura i skrzyżowanie było równo i wysoko zalane. Po kursie za to odwiedziliśmy taki o, który to (pomnik, nie waypoint) całkiem niedawno odkryliśmy... z samochodu, mimo że rowerem przez tamtą okolicę jeździmy regularnie od roku.
Poranna trasa wzrosła do 15km w wersji najkrótszej w porównaniu z Targówkiem.
- DST 52.49km
- Czas 02:22
- VAVG 22.18km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Kategoria do czytania, transport, waypointgame
Nowy tydzień, nowe miejsce pracy...
...firma ta sama, zmieniliśmy tylko lokalizację. Teraz wylądowałem niedaleko skrzyżowania al. Wilanowskiej z Puławską. Nowa-stara trasa: Górczewska-Prymasa-Bitwy-Banacha-Braci R.-Wołoska-Wilanowska. Jest co prawda krótsza trasa (Łopuszańska-Hynka-Marynarska), ale nie chcę się tam pchać z rowerem.
No i znowu - możemy, przynajmniej kawałek razem jechać. Dziś - aż do Pola Mokotowskiego, tam każde pojechało w swoją stronę.
Zanim pojechałem pod lokalizację i zabłądziłem (za wcześnie skręciłem), ustrzeliłem jeszcze WP: Biały domek.
No i znowu - możemy, przynajmniej kawałek razem jechać. Dziś - aż do Pola Mokotowskiego, tam każde pojechało w swoją stronę.
Zanim pojechałem pod lokalizację i zabłądziłem (za wcześnie skręciłem), ustrzeliłem jeszcze WP: Biały domek.
- DST 14.77km
- Czas 00:42
- VAVG 21.10km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Sobota, 30 lipca 2011
Kategoria do czytania, transport, > 50 km
Dookoła jeziora Nidzkiego
...wstaliśmy oczywiście nie o czwartej, a o piątej z kawałkiem, ale za to wyspani. Bagaże zapakowane, rowery postawione na dachu i nie bez obaw o nie ruszamy. Na miejscu, w okolicach jez. Nidzkiego lądujemy około 11:00, po chwili szperania po okolicy znajdujemy rozsądne pole namiotowe - wzdłuż brzegu jeziora, na wschód od Karwicy.
Późnym popołudniem ruszamy na kółko: przez Wiartel, potem leśną drogą na Zamordeje (przy okazji badamy tamtejsze pola namiotowe), potem długą prostą na Ruciane-Nida.
Przy okazji wychodzi, że moje opony nie są najlepsze na takie tereny - Hipcia sobie zasuwa wygodnie, a ja co i rusz kręcę kuprem tam i z powrotem.
Na prostej do Rucianego testuję rozwiązanie pt. "Jest jeszcze za wcześnie na wymianę napędu". Tylną zębatkę nr 6, która w miejsce ząbków ma kły, wskutek czego przeskakuje, zastąpiłem przełożeniem 3-5. Okazuje się, że jest ok. Może uda się jeszcze z 5000 zrobić, zanim będziemy wszystko wymieniać.
W Rucianem robimy krótki postój na stacji (picie), potem ruszamy w kierunku Centrum i ul. Gałczyńskiego wyfruwamy w kierunku Karwicy, ładnym asfaltem, gdy byłem tam 14 lat temu, była jeszcze leśna, utwardzona droga. Mijamy po drodze pole namiotowe "Zielona", leśniczówkę Pranie, po drodze Hipci coraz bardziej odzywają się nadgarstki (pamiątka po poprzedniej długiej trasie), więc gdzieś po drodze robimy jeszcze postój, w międzyczasie zapada zmrok.
Gdzieś w tym miejscu zdaliśmy sobie sprawę, że nie do końca znamy trasę w Karwicy, ale na szczęście skręcamy w dobrym miejscu. Potem już tylko nieprzyjemna, wolna trasa: 8km leśną droga, które jedziemy bardzo wolno, ze względu na ścierpnięte hipciowe łapki.
Planowany wypad do Mikołajek zostanie zatem na przyszły tydzień. Mieliśmy też odwiedzać waypointy, ale trasa tak się ułożyła, że nie było niczego fajnego. Za to znalazłem kilka fajnych miejscówek na nowe WP.
Sprawdziła się torba na bagażnik i torebka podsiodłowa. Nowe światło tylne (na bagażnik) do spółki z dużym odblaskiem daje spodziewany efekt.
W niedzielę nadgarstki nadal dawały znać o sobie, więc nigdzie nie jechaliśmy. Powrót do Warszawy spokojny, chociaż obfitujący w kretynów na Mazurskich wąskich drogach. Po co akcje dla kasków, jeśli ludzie nie mają mózgów? Jadąc tylko z malutkimi odblaskami myślą, że są widoczni? Jeśli w ogóle mają odblaski. To już takim problemem jest zapalić telefon/latarkę, gdy coś nadjeżdża?
Późnym popołudniem ruszamy na kółko: przez Wiartel, potem leśną drogą na Zamordeje (przy okazji badamy tamtejsze pola namiotowe), potem długą prostą na Ruciane-Nida.
Przy okazji wychodzi, że moje opony nie są najlepsze na takie tereny - Hipcia sobie zasuwa wygodnie, a ja co i rusz kręcę kuprem tam i z powrotem.
Na prostej do Rucianego testuję rozwiązanie pt. "Jest jeszcze za wcześnie na wymianę napędu". Tylną zębatkę nr 6, która w miejsce ząbków ma kły, wskutek czego przeskakuje, zastąpiłem przełożeniem 3-5. Okazuje się, że jest ok. Może uda się jeszcze z 5000 zrobić, zanim będziemy wszystko wymieniać.
W Rucianem robimy krótki postój na stacji (picie), potem ruszamy w kierunku Centrum i ul. Gałczyńskiego wyfruwamy w kierunku Karwicy, ładnym asfaltem, gdy byłem tam 14 lat temu, była jeszcze leśna, utwardzona droga. Mijamy po drodze pole namiotowe "Zielona", leśniczówkę Pranie, po drodze Hipci coraz bardziej odzywają się nadgarstki (pamiątka po poprzedniej długiej trasie), więc gdzieś po drodze robimy jeszcze postój, w międzyczasie zapada zmrok.
Gdzieś w tym miejscu zdaliśmy sobie sprawę, że nie do końca znamy trasę w Karwicy, ale na szczęście skręcamy w dobrym miejscu. Potem już tylko nieprzyjemna, wolna trasa: 8km leśną droga, które jedziemy bardzo wolno, ze względu na ścierpnięte hipciowe łapki.
Planowany wypad do Mikołajek zostanie zatem na przyszły tydzień. Mieliśmy też odwiedzać waypointy, ale trasa tak się ułożyła, że nie było niczego fajnego. Za to znalazłem kilka fajnych miejscówek na nowe WP.
Sprawdziła się torba na bagażnik i torebka podsiodłowa. Nowe światło tylne (na bagażnik) do spółki z dużym odblaskiem daje spodziewany efekt.
W niedzielę nadgarstki nadal dawały znać o sobie, więc nigdzie nie jechaliśmy. Powrót do Warszawy spokojny, chociaż obfitujący w kretynów na Mazurskich wąskich drogach. Po co akcje dla kasków, jeśli ludzie nie mają mózgów? Jadąc tylko z malutkimi odblaskami myślą, że są widoczni? Jeśli w ogóle mają odblaski. To już takim problemem jest zapalić telefon/latarkę, gdy coś nadjeżdża?
- DST 52.67km
- Czas 03:10
- VAVG 16.63km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 29 lipca 2011
Kategoria do czytania, transport, waypointgame
Z pracy, do pracy i szukanie naklejek
Tam i nazad nic ciekawego, poza tym, że trafiliśmy tu, tu, tu, tu, a z kolei tutaj się zdezaktywowało.
- DST 30.85km
- Czas 01:24
- VAVG 22.04km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 29 lipca 2011
Kategoria do czytania, transport, waypointgame
Przygotowania przed wyjazdem
Wracając z pracy każdy zahaczył o swoje waypointy, wydrukowaliśmy nawet nalepki, żeby w razie czego na Mazurach coś zostawić. W Folwarku Dotrzyma przejechałem się aleją lipową, potem naklejka - trzeba było aż na ramę włazić, żeby zerknąć.
W domu czekało trzy tysiące spraw "do zrobienia przed wyjazdem", w tym instalacja bagażnika, wskutek czego całą robotę zakończyliśmy około drugiej w nocy, wtedy też poszliśmy spać, ustawiając budziki na czwartą...
W domu czekało trzy tysiące spraw "do zrobienia przed wyjazdem", w tym instalacja bagażnika, wskutek czego całą robotę zakończyliśmy około drugiej w nocy, wtedy też poszliśmy spać, ustawiając budziki na czwartą...
- DST 32.33km
- Czas 01:27
- VAVG 22.30km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Czwartek, 28 lipca 2011
Kategoria do czytania, transport, waypointgame
Zaczynamy zabawę w waypointy...
Wczoraj deszczowy powrót do domu (w tym trzy godziny kursu). A dziś rano po drodze do pracy schwyciłem dwa WP: taki i taki.
Zobaczymy, jak szybko znudzi się ta zabawa... albo... nie znudzi się? Hipci wstępnie pomysł się podoba.
Obaczym.
[edit]
I okazuje się, że tym miesiącem właśnie pobijam rekord miesięcznego przebiegu. Zupełnie znienacka.
Zobaczymy, jak szybko znudzi się ta zabawa... albo... nie znudzi się? Hipci wstępnie pomysł się podoba.
Obaczym.
[edit]
I okazuje się, że tym miesiącem właśnie pobijam rekord miesięcznego przebiegu. Zupełnie znienacka.
- DST 31.52km
- Czas 01:28
- VAVG 21.49km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Środa, 27 lipca 2011
Kategoria do czytania, transport
Lipiec nadal deszczowy
Ale nie ma co narzekać - ranek w strugach deszczu, na biurku schnie czapka i rękawiczki, na oparciu krzesła - koszulka, pod stołem buty i spodenki. Ja akurat to lubię, ale znowu byłem obiektem lokalnego zainteresowania, bo jak to, że w TAKI DESZCZ rowerem?
Nie pamiętam, ale tu mi mówią, że ostatnie dwa lipce też były takie deszczowe. Zmienia się klimat?
Nie pamiętam, ale tu mi mówią, że ostatnie dwa lipce też były takie deszczowe. Zmienia się klimat?
- DST 30.42km
- Czas 01:22
- VAVG 22.26km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Wtorek, 26 lipca 2011
Kategoria transport
Z pracy i do
Praca - kurs - praca
- DST 57.34km
- Czas 02:37
- VAVG 21.91km/h
- Sprzęt Unibike Viper


















