Informacje

  • Łącznie przejechałem: 136654.57 km
  • Zajęło to: 259d 12h 39m
  • Średnia: 21.90 km/h

Warto zerknąć

Aktualnie

button stats bikestats.pl

Historycznie

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaliczając gminy

Moje rowery


Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Hipek.bikestats.pl

Archiwum

Kategorie

Wpisy archiwalne w kategorii

do czytania

Dystans całkowity:96832.03 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:4314:10
Średnia prędkość:22.38 km/h
Maksymalna prędkość:4401.00 km/h
Suma podjazdów:164904 m
Maks. tętno maksymalne:194 (100 %)
Maks. tętno średnie:169 (87 %)
Suma kalorii:202907 kcal
Liczba aktywności:1948
Średnio na aktywność:49.73 km i 2h 13m
Więcej statystyk
Wtorek, 5 marca 2013 Kategoria do czytania, transport

Jest szansa, że przeżyję

Przepisano mi mikroelementy, których podobno brakowało. Drugi dzień mija, teoretycznie widzę poprawę, w praktyce - trzeba poczekać z tydzień, aż minie efekt placebo. Niemniej jednak zachodzi poważne ryzyko, że jednak przeżyję i dalej będę wypisywał tu przeróżne głupoty.

W ramach jeżdżenia dojechałem do domu, a rano, z Hipcią, do pracy - przez Połczyńską, Górczewska jakas nieprzyjemna jest.

W Airbike zakupiłem Hipci nową piastę; spacerując fragmentem chodnika między Blue Shitty a Rondem Zesłańców zrozumiałem, że niepotrzebnie irytuję się na ludzi, którzy włażą na DDR. Tam w znakomitej części nie bardzo jest jak iść, gdy mijają się więcej niż dwie osoby.
Poniedziałek, 4 marca 2013 Kategoria do czytania, transport

Słońce świeci...

... poniedziałek nadszedł, po raz pierwszy od wieków po DDR (skład: kostka, szkło, piasek). Nie wiem, czy ludzi więcej, czy mniej niż zwykle, na pewno więcej niż na jezdni. Słońce grzało, trochę nie zgrywało się to z zapowiedzianym przez pogodynkę -3 (odczuwalna -7). Hipcia mruczała pod nosem, ja takoż, bo to, że ubraliśmy się za cieplo, to jeszcze pół biedy, ale oboje mieliśmy za ciepłe rękawiczki.
Piątek, 1 marca 2013 Kategoria do czytania, transport

Praca

Chłodno i mokro. A nawet przez chwilę pokapało.
Piątek, 1 marca 2013 Kategoria do czytania, transport

Z pracy... nadal trwa odpoczynek

Nici z wykorzystania pierwszego słonecznego weekendu. Nadal dochodzę do siebie i muszę odpoczywać. Zresztą i tak na długie trasy nie mamy sprzętu, bo koło Hipci może rozkraczyć się w każdej chwili.

Na razie więc tylko Norwegia (zakupy i plan podróży), ale też kolejne nadrobione fotkowe zaległości. Smacznego :)
Czwartek, 28 lutego 2013 Kategoria do czytania, transport

Zamykam kiepski luty

Tydzień choroby i ogólne pogorszenie zdrowia. Miesiąc do dupy. Mam nadzieję, że w marcu będzie lepiej.

Powrót szybki, bo z domu szybciutko na sekcję.
Wtorek, 26 lutego 2013 Kategoria do czytania, transport

Zdycham

Wczoraj pierwszy raz od niepamiętnych czasów musiałem w domu położyć się spać po powrocie, bo nie byłem w stanie funkcjonować. Nie podoba mi się to.
Poniedziałek, 25 lutego 2013 Kategoria do czytania, transport

Kto na kogo czeka?

Zbudził mnie budzik. Standardowy, o siódmej. I trzy kolejne. Przy ostatnim stwierdziłem "A, jeszcze sekunda, w końcu Ona i tak zaraz się zerwie", wtuliłem się w ciepło i zamknąłem oczy. Otworzyłem je kwadrans później, bo Hipcia nadal spała. Zebraliśmy się w dwadzieścia minut i wymknęliśmy w miasto.

Na mieście korki. Długie i irytujące. Już po pożegnaniu, jadąc Towarową, zacząłem się zastanawiać, dlaczego kierowcy wyciągają w sporach z rowerzystami argument o tym, że rowerzyści to zawalidrogi i powodują spóźnienia. Chętnie zmierzę się z kimś w rywalizacji dotyczącej tego, kto więcej czasu traci: ja przez kierowców, czy dowolny kierowca przez rowerzystów?
Piątek, 22 lutego 2013 Kategoria transport, do czytania

W kierunku nadrabiania zaległości

Zaległości opisowych mam(y) sporo. Pozostaje cała Norwegia i trzy i pół górskiego wyjazdu. Dobrze, że chociaż w przypadku BS nie mam ambicji wypisywać czegoś przez duże "C", jak nie mam weny: nie ma o czym pisać, dwa słowa lub wcale i wpis jest. Teraz popchnąłem robotę naprzód: pozostało mi "pół" górskiego wyjazdu (czyli końcówka szlajania się po Karkonoszach - bez mapy szlaków za cholerę nie pamiętam, którędy schodziliśmy) i polowa Norwegii. Reszta, czyli trzykrotne Tatry i początek Norwegii zostały przepchnięte do następnego kroku.

Dla nieświadomych procesu publikacyjnego: ja piszę, potem to edytuje Hipcia, dodając wszystko, czego zapomniałem, poprawiając moje literówki i dodając własne, a na sam koniec biorę to ja, czytam raz ostatni i publikuję (czyli, dla powyższych relacji: ja skończyłem, teraz Hipcia). Teraz z publikowaniem jest łatwiej, bo w końcu strona dostała nowy silnik i publikacja polega na jednym kliknięciu; a i zdjęcia będzie łatwiej dodać (bo tak, planuję dodać kilka fotek z ww. wypraw). No i coś się zadzieje, trochę mnie męczy blogowanie o ścianie wspinaczkowej... chociaż to dobrze, gdy mnie coś męczy, to zazwyczaj wpadam na jakiś kreatywny pomysł - na przykład od dwóch wpisów pojawiają się filmiki.

A rowerowo, jeśli kogokolwiek to interesuje, było standardowo. O tyle inaczej, że w końcu się trochę przesuszyło i droga szła przyjemniej. I o tyle inaczej, że w końcu przekroczyłem pierwszy tysiąc w tym roku.
Czwartek, 21 lutego 2013 Kategoria do czytania, transport

I nie pojechałem rowerem na kurs...

...do domu wróciłem jednak. Mokro, a hamulce działać nie chciały, ze dwa razy o mało co nie wyjechałem na środek skrzyżowania i kilka razy ratowałem się przed wjechaniem samochodowi w dupę.

Potem pojechaliśmy samochodem, bo ludzie sobie wymyślili piwo po zajęciach... o wpół do pierwszej zawinęliśmy do domu.

Rano - mokro, ale bez kałuż, nie muszę dosuszać spodni.
Środa, 20 lutego 2013 Kategoria do czytania, transport

Sprzeczne zeznania

W temacie powrotu z pracy mieliśmy sprzeczne zeznania. Ja twierdziłem, że było tylko cholernie mokro, Hipcia upierała się, że było paskudnie ślisko... a jechaliśmy prawie o tej samej porze, z różnicą pół godziny. Skoro nie mogliśmy się dogadać, to chociaż zmieniłem Hipci opony. :)

W kierunku "do pracy" zeznania było spójne: mokro.

stat4u Blogi rowerowe na www.bikestats.pl