Informacje

  • Łącznie przejechałem: 136325.94 km
  • Zajęło to: 259d 00h 15m
  • Średnia: 21.89 km/h

Warto zerknąć

Aktualnie

button stats bikestats.pl

Historycznie

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaliczając gminy

Moje rowery


Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Hipek.bikestats.pl

Archiwum

Kategorie

Środa, 7 listopada 2012 Kategoria do czytania, transport

Naprawa wykonana

Wymieniłem wreszcie napęd. Kółeczka do tylnej przerzutki przyszły, ale trochę dziesięcioząbkowe, nie jedenasto; ciekawe, czy będzie to miało cokolwiek do gadania.

Pozostała regulacja, bo tego już mi się nie chciało wczoraj robić.
Wtorek, 6 listopada 2012 Kategoria do czytania, transport

Ludwik przez zamknięte oczy leniwie przypatrywał się, jak Katarzyna pieczołowicie wiąże buty ich psu

Nie ma o czym pisać, to chociaż tytuł kreatywny sobie strzelę.

Z pracy sam. Zupełnie sam, bo jak pada, to ludzie nie jeżdżą. Nikogo na rowerze. Standardowo i tradycyjnie, odpuściliśmy jazdę na kurs i przesiedliśmy się na rowery.

Przyszedł nowy napęd. Dzisiaj wymiana i w końcu może zacznie się przyjemnie jeździć.
  • DST 19.21km
  • Czas 00:54
  • VAVG 21.34km/h
  • VMAX 40.36km/h
  • Sprzęt Unibike Viper
Poniedziałek, 5 listopada 2012

Nie chce mi się pisać

... bo zmęczony jestem po weekendzie. A szybko o nim nie zapomnę, zakwasy w kolanach po szlajaniu się po górach będą jeszcze trzymały.
Środa, 31 października 2012 Kategoria transport

Z pracy

Środa, 31 października 2012 Kategoria do czytania, transport

Trochę samochodem. A trochę nie.

Przyszedłem z pracy wcześniej, bo tak się złożyło, że musiałem załatwić coś w godzinach pracy i, koniecznie, samochodem. Wbiłem do domu, przebrałem się w cywila, spojrzałem w lustro, przestraszyłem się, że bezdomny mi wszedł do domu, przyjrzałem się ponownie, poznałem siebie. Wsiadłem w auto. Mimo że korków w stronę "tam" większych nie było, i tak po kilku minutach miałem dosyć. Powrót - już w pięknym korku wjazdowym do Stolicy. Nawet lepiej mi się nie jechało, gdy po drugiej części pracy przed 21:00 wracałem do domu.

Nieustający szacun dla ludzi, którzy codziennie jeżdżą do pracy po mieście i mówią, że to lubią.

Do pracy z kolei sam. Aż do Wolskiej, przez całą Górczewską nie spotkałem nikogo na rowerze. Potem, na Prymasa, spotkałem tylko czwórkę. Chyba jest Europejski Dzień bez Roweru, tylko, oczywiście, nie zorientowałem się.

Jesień wraca. Rano było już 3,5*C.
Wtorek, 30 października 2012 Kategoria do czytania, transport, szukając dziury w całym

Olimpijczycy, kurwa! W taką pogodę na rowerze?!

Mam za sobą już, jak każdy, sto tysięcy zadanych mi kiedyś tam pytań typu "w takie zimno na rowerze?". Jakkolwiek jest to miłe, że ktoś Takie Wyczyny docenia, o tyle pisanie o tym... Na wczorajszy okrzyk zrobię jednak wyjątek, bo Pan Dresik przy Broniewskiego zakrzyknął to z taką ekspresją, że poczułem się zupełnie wyjątkowy w tym, co akurat robiliśmy; poczułem docenienie naszych ekstremalnych wysiłków i naprawdę, naprawdę poczułem się Hardkorem.

Trasy robiliśmy standardowo. Drugi dzień musiałem jechać Górczewską, bo jazda moim rowerem przed naprawą wymaga spokoju. Nie mam ochoty bawić się przełożeniami w ruchu, zwłaszcza, że teraz, w mrozy, Powstańców zakorkowana, jakby jakieś remonty robili. Licho wie, może i robią?

A, właśnie. Dróżka przy Broniewskiego wreszcie skończona. Na razie jeździ się dupnie, bo cala w piachu.
  • DST 33.56km
  • Czas 01:46
  • VAVG 19.00km/h
  • VMAX 35.42km/h
  • Sprzęt Unibike Viper
Poniedziałek, 29 października 2012 Kategoria transport

Do pracy

  • DST 6.50km
  • Czas 00:19
  • VAVG 20.53km/h
  • VMAX 33.36km/h
  • K: 1.0
  • Sprzęt Unibike Viper
Niedziela, 28 października 2012 Kategoria > 50 km, do czytania, kampinos

Takie tam dookoła wschodniej części Kampinosu. Ale asfaltem.

W sobotę nigdzie nie jechaliśmy. Świętowaliśmy sobie taką pewną okację - sto czterdziesty trzeci miesiąc razem. Świętowanie trwało, trwało... a część wieczorna przeciągnęła się, dość, że jakem w sobotę byl wesół, tak w niedzielę wstałem smutny, że tak pozwolę sobie do mistrza Krasickiego nawiązać (info dla tych, co zdawali nową maturę: takie coś. Uwaga - długie i do czytania, nie ma obrazków.). Jakkolwiek do użyteczności ogólnej doprowadziłem się całkiem sprawnie, o tyle perspektywa jazdy przez kilka godzin trochę mnie napawała niepokojem. Zwłaszcza, że Hipcia wzięła się za planowanie trasy. A, jeśli ktoś nie widział, jak wygląda ta procedura, informuję: mazia sobie dziecko paluszkiem po mapie i zadaje pytania typu "A weź mi sprawdź, ile kilometrów jest z Mińska do Węgrowa". Odkryła sobie zatem trasę, całkiem przyjemną, przez Wyszogród. Ot, takie tam 150 km. Wstępnie powiedziałem, że zobaczymy, jak będziemy na wysokości decyzji.

Ruszamy. Słońce (jeszcze) świeci, rzeczy spakowane, turlamy się. Mi tam już zdrowie nie przeszkadza, problemem większym jest moja środkowa zębatka, która już wyje i chrupie z błaganiem o wymianę. No co ja poradzę? Towar zamówiony, czekam na odbiór.

Włączyłem termometr i tak sobie jedziemy. W okolicach Arkuszowej - jeden stopień. W Łomiankach - już schodzimy poniżej. Włączamy światła i jedziemy dalej. Gdzieś na którejś z wiosek zmieniamy rękawiczki na grubsze. Chwilę potem, gdzieś przed Łomną, robimy postój przy cmentarzu i zakładamy spodnie (przeciwdeszczowe, ale na wiatr i chłód dają radę). Zostały jeszcze w odwodzie cieplejsze obciski, ale tu trzeba zatrzymać się, zdejmować buty... woleliśmy zalożyć to, co można zalożyć szybko. Przy okazji wyrażam swoją opinię, że może jednak Wyszogród to nie najlepsza opcja. Może jednak pojedziemy krócej - przez Leszno. Zgoda, choć niechętna, została wydana.

Przecinamy ekspresowkę i jedziemy w kierunku Adamówka. Między polami i lasem zalega mgła. Temperatura schodzi poniżej czterech na minusie, ale mgła wzbogaca doznania. Robi się ciemno, gdzieś, na którejś ze zmarzniętych śnieżnych muld Hipcia zawija przytulić asfalt. Od tego miejsca jedziemy nieco wolniej, zwłaszcza, że na niejeżdżonej (jak zwykle) drodze momentami zalega piękna szklaneczka, do tego łapki Hipci zaczynają odmarzać. Proponowałem strategiczny odwrót, ale właścicielka zmarzniętych łapek życzy sobie dotrzeć do drogi na Leszno. Przemy zatem, prędkość niewielka, ze dwa razy stajemy na rozgrzanie łapek, gdzieś kręci się w okolicy kilka psów, chyba zaskoczonych tym, że zrobiło się zimno. Tuż przed główną rozważamy opcję powrotu autobusem z Leszna, jeśli warunki na drodze nie polepszą się (bo przy tej prędkości nie bardzo jest jak się rozgrzać).

Główna NDM - Błonie wita nas jednak pięknym, wilgotnym, ale nie śliskim asfaltem. Ruszamy. Z miejsca robi się cieplej. Auta grzecznie wyprzedzają, chociaż przy wysepkach, jak zwykle, dostają małpiego rozumu - jeden prawie skosił znak, drugi dość gwałtownie hamował przed. W Lesznie decydujemy się na główną, bo droga przez Umiastów może okazać się powtórką z rozrywki. Na szczęście wilgotność spada, więc mimo że na termomentrze nadal czwórka z tendencją do piątki poniżej zera, jedzie się zupełnie inaczej. Przecięliśmy sobie skrzyżowanie z Lazurową, okazało się, że budują rondo; ciekawe, czy rozwiąże to problem kretynów, którzy muszą już na-tych-miast na ekspresówkę i MUSZĄ wciskać się miedzy krawężnik i rower.

W domu okazuje się, że efektem gleby jest piękny siniak tuż pod rzepką. W zasadzie to druga rzepka. Przykładamy lód, do rana się zmniejszyło.
  • DST 72.18km
  • Czas 03:54
  • VAVG 18.51km/h
  • VMAX 31.70km/h
  • K: -4.0
  • Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 26 października 2012 Kategoria do czytania, transport

Redakcyjny termometr wskazal 1,7 stopnia

Rekord tej jesieni...
Piątek, 26 października 2012 Kategoria do czytania, transport

Śnieg w Warszawie!

Tak przynajmniej zapowiadają. Że jutro. Póki co jest jednak chłodno i przyjemnie. Od kilku dni podziwiam nową modę, chyba taka zabawa w "jestem hardkorem, jeżdżę przy kilku stopniach w krótkich spodenkach". O tyle zabawne to, że na górze, z kolei, zawodnik ma grubą kurtkę, czapkę i cholera wie co jeszcze. Ciekawe, czy wytrzymają, gdy będzie juz poniżej zera.

Napęd mi już chrupie za mocno, a wczorajsze przeskoczenie nawet na stabilnej do tej pory jedynce (z przodu) upewniło mnie, że nie ma co wymieniać samej tarczy - trzeba będzie niestety zamówić i wymienić całość.
  • DST 20.15km
  • Czas 01:01
  • VAVG 19.82km/h
  • VMAX 35.74km/h
  • K: 3.5
  • Sprzęt Unibike Viper

stat4u Blogi rowerowe na www.bikestats.pl