Piątek, 28 września 2012
Kategoria do czytania, transport
Po raz kolejny przypominam sobie, dlaczego nienawidze ludzi
Skrzyzowanie. Stoje, obok staje auto. Blisko, prawie zderzakiem rzezbi mi w lydce. Ruszamy. Frajer probuje mnie wyprzedzic. Za ciasno. Odpuszcza. Wznawia. Znowu za ciasno. Odpuszcza. W koncu wyprzedza. Tak wyprzedza, ze moglbym oprzec sie lokciem o jego dach. Dostaje strzala w karoserie.
Wynik dyskusji wedlug pajaca: co ten rowerzysta odwala, wyprzedza mnie (!!!) i jeszcze mi bije w auto.
Kolejny argument za tym, ze komary, muchy i pierwotniaki bardziej zasluguja na prawo do zycia niz ludzkosc.
Wynik dyskusji wedlug pajaca: co ten rowerzysta odwala, wyprzedza mnie (!!!) i jeszcze mi bije w auto.
Kolejny argument za tym, ze komary, muchy i pierwotniaki bardziej zasluguja na prawo do zycia niz ludzkosc.
- DST 14.73km
- Czas 00:36
- VAVG 24.55km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 28 września 2012
Kategoria do czytania, transport
Do pracy z Bemowa na Ochotę przez Wolę i Centrum...
...popracowo było standardowo, nie ma co pisać.
Rano zwlokłem się z łóżka skoro świt (z tym akurat coraz łatwiej, bo świt coraz później) i snując się jak zombie przygotowałem to, co trzeba przygotować do pracy. Hipcia przygotowywała się sama, jakoś bardziej przytomna ode mnie. Żarcia nie ma w domu od powrotu z urlopu, więc problem robienia śniadania rozwiązał się samoistnie.
Cóż mnie natchnęło do takiej rozrywki? Pani moja, która do roboty musiała trafić wcześniej. Stwierdziłem, że nie będę sam w domu, jak ta dupa siedział i pojechałem z nią. Na zewnątrz mokro, ale deszczu nie ma. Przy rozstajach postanowiłem podjechać z Hipcia do Centrum, skoro i tak miałem zapas... i tak dojechałem, napojony po sam sufit bryzgami spod hipciowych kół; gdy dojechaliśmy na miejsce, akurat zaczęło padać, więc uzbrojony w przeciwdeszczówkę grzecznie pożegnałem się i pojechałem dalej.
Podziękowania chyba bogom wszelakim się należą za to, że już w Centrum nie pracuję. Obecnie zmykam do domu opłotkami, prawie nie dotykając DDRów i nie wchodząc w żadne interakcje z pieszymi. Nie wiem, jak za czasów moich początków w Stolycy trawiłem jakoś ubijanie się w tłumie do autobusów, przemieszczanie się pomiędzy ludźmi odbijającymi się od siebie, jak piłeczki w komorze losującej, na szczęście też nie pamiętam już za bardzo moich dojazdów rowerem do ścisłego Centrum... Się Hipcia mi dziwi, jakim cudem mam wyższe średnie od Niej: jak dobrze światła poświecą, to od skrzyżowania przy Decathlonie na Alejach do skrzyżowania Powstańców/Połczyńska dojeżdżam bez zatrzymania. A tutaj?
Droga poprowadziła mnie przez Pole Mokotowskie (wersja dla wieśniaków z prowyncji: Pola Mokotowskie :D ). Tak jak w lecie, czy też w łykendy nie da się zdzierżyć tego miejsca, tak dzisiaj panował tam spokój. Dwóch ludzi z psami i trzech napotkanych rowerzystów to wszyscy, których mijałem. Do tego jesienny klimat i ładnie świecące słońce (bo i deszcz przestał padać). Prawie przystanąłem i zrobiłem zdjęcie, ale nie chciało mi się marnować czasu.
Rano zwlokłem się z łóżka skoro świt (z tym akurat coraz łatwiej, bo świt coraz później) i snując się jak zombie przygotowałem to, co trzeba przygotować do pracy. Hipcia przygotowywała się sama, jakoś bardziej przytomna ode mnie. Żarcia nie ma w domu od powrotu z urlopu, więc problem robienia śniadania rozwiązał się samoistnie.
Cóż mnie natchnęło do takiej rozrywki? Pani moja, która do roboty musiała trafić wcześniej. Stwierdziłem, że nie będę sam w domu, jak ta dupa siedział i pojechałem z nią. Na zewnątrz mokro, ale deszczu nie ma. Przy rozstajach postanowiłem podjechać z Hipcia do Centrum, skoro i tak miałem zapas... i tak dojechałem, napojony po sam sufit bryzgami spod hipciowych kół; gdy dojechaliśmy na miejsce, akurat zaczęło padać, więc uzbrojony w przeciwdeszczówkę grzecznie pożegnałem się i pojechałem dalej.
Podziękowania chyba bogom wszelakim się należą za to, że już w Centrum nie pracuję. Obecnie zmykam do domu opłotkami, prawie nie dotykając DDRów i nie wchodząc w żadne interakcje z pieszymi. Nie wiem, jak za czasów moich początków w Stolycy trawiłem jakoś ubijanie się w tłumie do autobusów, przemieszczanie się pomiędzy ludźmi odbijającymi się od siebie, jak piłeczki w komorze losującej, na szczęście też nie pamiętam już za bardzo moich dojazdów rowerem do ścisłego Centrum... Się Hipcia mi dziwi, jakim cudem mam wyższe średnie od Niej: jak dobrze światła poświecą, to od skrzyżowania przy Decathlonie na Alejach do skrzyżowania Powstańców/Połczyńska dojeżdżam bez zatrzymania. A tutaj?
Droga poprowadziła mnie przez Pole Mokotowskie (wersja dla wieśniaków z prowyncji: Pola Mokotowskie :D ). Tak jak w lecie, czy też w łykendy nie da się zdzierżyć tego miejsca, tak dzisiaj panował tam spokój. Dwóch ludzi z psami i trzech napotkanych rowerzystów to wszyscy, których mijałem. Do tego jesienny klimat i ładnie świecące słońce (bo i deszcz przestał padać). Prawie przystanąłem i zrobiłem zdjęcie, ale nie chciało mi się marnować czasu.
- DST 29.46km
- Czas 01:24
- VAVG 21.04km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Czwartek, 27 września 2012
Kategoria transport
Tylko praca, bo kurs tradycyjnie, po wyjeździe, zrobiony samochodem
- DST 27.39km
- Czas 01:06
- VAVG 24.90km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Środa, 26 września 2012
Kategoria transport, do czytania
Urlop dobiegł końca. Tatry - do zobaczenia!
No i jesteśmy. Pokonane prawie 1000 km samochodem, prawie czterdzieści godzin na szlaku, każdego dnia jakas przygoda (codziennie kogoś musieliśmy ratować - bardziej lub mniej dosłownie; w tym ostatniego dnia ratowaliśmy Słowaków przed co najmniej nieprzyjemnymi konsekwencjami spotkania z medveďem hnedým).
Teraz trzeba spisać relację - a w kolejce już tyle tego czeka.
Teraz trzeba spisać relację - a w kolejce już tyle tego czeka.
- DST 9.91km
- Czas 00:26
- VAVG 22.87km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 21 września 2012
Kategoria transport
Z pracy przed trasą
- DST 10.42km
- Czas 00:26
- VAVG 24.05km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 21 września 2012
Kategoria do czytania, transport
Już chłodniej
Zrobiło się przyjemnie chłodno. Wypożyczalnie rowerów stoją pełne, a na śmieszkach pojawia się coraz mniej ludzi. Letnie niedobitki, ubrane już w puchowe kurtki i czapki i reszta, która niedługo skończy... bądź nie. Ja tam dróżkami nie jeżdżę, jeśli nie muszę (a mam wybór), ale Hipcia mi wczoraj coś narzekała, że mimo że ludzie powoli znikają z DDRów, to ilość napotykanych kretynów pozostaje stała.
Rano założyłem cieplejszą bluzę, by w połowie drogi już tego żałować. Jeszcze za ciepło - widać, że lato. :)
Rano założyłem cieplejszą bluzę, by w połowie drogi już tego żałować. Jeszcze za ciepło - widać, że lato. :)
- DST 24.02km
- Czas 00:59
- VAVG 24.43km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Czwartek, 20 września 2012
Kategoria do czytania, transport
Dużo pracowo, ale tylko samemu
Z pracy wróciłem sam. Trochę późno, bo nadgodzina wskoczyła.
Na kurs Hipcia nie chciała się wybrać ze mną, spakowałem się zatem i ruszyłem. Na zewnątrz przyjemnie chłodno, ale i ciemno, mokro, no i Hipci nie ma. Na pocieszenie zapuściłem sobie w słuchawkach fajną reggaeową kapelę ("Slipknot", czy jakoś tak) i dotrwałem do końca. Powrót przez paczkomat, z którego wyjąłem nowe liczniki (kupione metodą "dołóż 10 zł do modelu który masz i kup lepszy"). Jak się okazało, mają tyle funkcji, że ojacie i wogle (pizzy toto jednak nie zamawia, wybrakowany model mi dano). Liczyłem na to, że uda mi się je uruchomić i pojechać sobie do pracy, ale gniazdo ma toto inne, a poza tym trzeba będzie trochę posiedzieć, żeby ogarnąć wszystkie opcje.
Do pracy miałem następnego dnia na 14:00, planowałem się zatem wyspać, bo jutro jadę w trasę: Hipcia wyszła o 8:30, o 9:00 telefon - jest problem, bo nie ma klucza do blokady i do mieszkania. Budź się zatem człowieku, wsiadaj w samochód i wio do Centrum. O ile jadąc tam żałowałem, że nie pojechałem rowerem, o tyle, gdy wróciłem, okazało się, że czasowo wyszło na korzyść samochodu. Wniosek: za wolno jeżdżę na rowerze, trzeba trenować.
W domu ogarnąłem to i owo, poprawiłem wreszcie hamulce w rowerze i wyszedłem sobie dwadzieścia minut wcześniej, żeby przed pracą też trochę się przejechać.
Lubię uczucie, gdy pobije się rekord i walczy się tylko o ustawienie poprzeczki. Kiedyś było to przy podbijaniu piłki, a teraz - na rowerze. Pobiłem dzisiaj swój rekord rocznego przebiegu. A pomyśleć, że jeszcze w czerwcu zakładałem, że dobrze będzie, jak w tym roku uda mi się go pobić, bo na piątą cyfrę w przebiegu raczej nie ma szans.
Na kurs Hipcia nie chciała się wybrać ze mną, spakowałem się zatem i ruszyłem. Na zewnątrz przyjemnie chłodno, ale i ciemno, mokro, no i Hipci nie ma. Na pocieszenie zapuściłem sobie w słuchawkach fajną reggaeową kapelę ("Slipknot", czy jakoś tak) i dotrwałem do końca. Powrót przez paczkomat, z którego wyjąłem nowe liczniki (kupione metodą "dołóż 10 zł do modelu który masz i kup lepszy"). Jak się okazało, mają tyle funkcji, że ojacie i wogle (pizzy toto jednak nie zamawia, wybrakowany model mi dano). Liczyłem na to, że uda mi się je uruchomić i pojechać sobie do pracy, ale gniazdo ma toto inne, a poza tym trzeba będzie trochę posiedzieć, żeby ogarnąć wszystkie opcje.
Do pracy miałem następnego dnia na 14:00, planowałem się zatem wyspać, bo jutro jadę w trasę: Hipcia wyszła o 8:30, o 9:00 telefon - jest problem, bo nie ma klucza do blokady i do mieszkania. Budź się zatem człowieku, wsiadaj w samochód i wio do Centrum. O ile jadąc tam żałowałem, że nie pojechałem rowerem, o tyle, gdy wróciłem, okazało się, że czasowo wyszło na korzyść samochodu. Wniosek: za wolno jeżdżę na rowerze, trzeba trenować.
W domu ogarnąłem to i owo, poprawiłem wreszcie hamulce w rowerze i wyszedłem sobie dwadzieścia minut wcześniej, żeby przed pracą też trochę się przejechać.
Lubię uczucie, gdy pobije się rekord i walczy się tylko o ustawienie poprzeczki. Kiedyś było to przy podbijaniu piłki, a teraz - na rowerze. Pobiłem dzisiaj swój rekord rocznego przebiegu. A pomyśleć, że jeszcze w czerwcu zakładałem, że dobrze będzie, jak w tym roku uda mi się go pobić, bo na piątą cyfrę w przebiegu raczej nie ma szans.
- DST 54.86km
- Czas 02:14
- VAVG 24.56km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Środa, 19 września 2012
Kategoria transport
Praca
- DST 23.64km
- Czas 00:54
- VAVG 26.27km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Wtorek, 18 września 2012
Kategoria transport
Praca-kurs-praca
- DST 43.71km
- Czas 01:53
- VAVG 23.21km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Poniedziałek, 17 września 2012
Kategoria transport
Do pracy i do dochtora
- DST 20.02km
- Czas 00:52
- VAVG 23.10km/h
- Sprzęt Unibike Viper


















