Informacje

  • Łącznie przejechałem: 136654.57 km
  • Zajęło to: 259d 12h 39m
  • Średnia: 21.90 km/h

Warto zerknąć

Aktualnie

button stats bikestats.pl

Historycznie

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaliczając gminy

Moje rowery


Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Hipek.bikestats.pl

Archiwum

Kategorie

Wpisy archiwalne w kategorii

transport

Dystans całkowity:47847.78 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:2254:03
Średnia prędkość:21.21 km/h
Maksymalna prędkość:60.42 km/h
Suma podjazdów:704 m
Maks. tętno maksymalne:191 (98 %)
Maks. tętno średnie:152 (78 %)
Suma kalorii:6134 kcal
Liczba aktywności:2279
Średnio na aktywność:21.00 km i 0h 59m
Więcej statystyk
Środa, 30 października 2013 Kategoria transport

Praca

  • DST 22.24km
  • Sprzęt Zenon
Wtorek, 29 października 2013 Kategoria transport

Praca

  • DST 20.56km
  • Czas 00:49
  • VAVG 25.18km/h
  • Sprzęt Zenon
Poniedziałek, 28 października 2013 Kategoria do czytania, transport

Jak należy przypinać rower

Myślałem, że nie będzie dziś o czym pisać i skończy się na zwykłym, czysto tytułowym wpisie. Jazda sama, jakkolwiek wzbogacona, bo start był z innego nieco miejsca (warsztat samochodowy) i siłą rzeczy prowadził inną drogą, a i potem musiałem co nieco załatwić na mieście, nie wyróżniła się niczym szczególnym. Ot, jasno i zdecydowanie za ciepło. Hipcia także zbiera się powoli do kupna roweru (rowerów), ale chwilowo nie ma w temacie żadnych konkretów.

I w tym oto miejscu na pomoc przybywa nieoceniony, tajemniczy El Stalkero. A w zasadzie jego rower, który dzielnie czekał sobie przypięty do poręczy na naszym rowerowym parkingu. Rower został przypięty bezpiecznym U-lockiem. Przypięty za ramę. Niby super, prawda? Problem w tym, że dzielny El Stalkero przypiął rower za tę część ramy, która jest pomiędzy zaciskiem od siodełka a spawem łączącym rurę sztycową z poziomą rurą ramy. Czyli, jeśli komuś nie chce się zastanawiać, krócej: wystarczyło wyjąć siodełko, żeby zdjąć blokadę. Mało tego! Siodełko jego Crossfire'a jest zamykane na zacisk-szybkozamykacz! Żeby odjechać na jego rowerze trzeba było mniej czasu niż zajęłoby odpięcie blokady i zapięcie jej z powrotem... Zastanawiam się, dlaczego na rowerze nie wisiały również tabletki na ból brzucha, żeby złodziej poradził sobie z jazdą, gdy już przestanie się śmiać. Chciałem nawet zrobić zdjęcie dla potomnych, ale ES zasłonił.

[edit]
A, właśnie. Wczoraj byłem na ściance i udało się przeżyć. Nadgarstek już chce współpracować. I wreszcie mam zakwasy! Tęskniłem!
  • DST 20.64km
  • Czas 00:53
  • VAVG 23.37km/h
  • Sprzęt Zenon
Piątek, 25 października 2013 Kategoria do czytania, transport

Praca

Wieczorem ciemno, a rano kapitalna mgła.
  • DST 21.07km
  • Czas 00:54
  • VAVG 23.41km/h
  • Sprzęt Zenon
Czwartek, 24 października 2013 Kategoria do czytania, transport

Śmierć jeździ w rozmiarze XXL

Pobrałem rower z serwisu. Wymienili mi suport. W międzyczasie zajechał El Stalkero, a chwilę później jakaś baba usiłowała wymusić na mnie pierwszeństwo na przejeździe. Nie udało jej się, ale chyba była święcie przekonana, że racja jest po jej stronie.

Wyniósłszy rower po schodkach ruszyliśmy. El Stalkero pierwszy, ja przyczaiłem się z tyłu, w bezpiecznej (na całe szczęście) odległości. Nie wiedzieć czemu przy wjeździe do tunelu wyżej wspomniany przykleił się do lewej strony DDRki. I zaczął walić swym stutrzydziestokilogramowym jestestwem prosto w chłopaka, który z naprzeciwka jechał grzecznie, trzymając się swojej prawej. Skończyło się na strachu i dzwonieniu (dzwonił ten z naprzeciwka); żadna kurwa w powietrzu nie świstnęła, co mnie osobiście dziwi.

Coś musi być na rzeczy z moją teorią, że niby spokojni za kierownicą samochodu ludzie nagle na DDR dostają głupawki. El Stalkero na przykład wykazuje się swoistą zawziętością w przyklejaniu się do lewej strony. Jakoś ta prawa strona go odpycha i odpycha. Zawsze wydawało mi się, gdy widziałem takich ambitnych, że to po prostu czysta głupota i bezmyślność, ale znam ES i go o taką nie posądzam. Musi być tu jakiś inny, może metafizyczny czynnik. Albo genetyka. Albo koty.

Tak czy inaczej, boję się już z nim jeździć.

Pożegnaliśmy się przy Kasprzaka, gdzie zjechałem sobie w kierunku Bemowa, na komisariat, złożyć dodatkowe zeznania w sprawie rowerów. Potem do domu, gdzie czekała już Nareszcie Wolna Od Obowiązków Hipcia.

Rano miało padać. Nie padało, więc olałem zabieranie przeciwdeszczowych rzeczy i ruszyłem w kierunku Centrum, gdzie miałem mieć krótkie zawodowe spotkanie. Gdy wyszedłem po wszystkim już padało. Mocząc doszczętnie buty ruszyłem Jerozolimskimi (nie znoszę ich w deszczu) w kierunku Blue Shitty.
  • DST 30.68km
  • Czas 01:18
  • VAVG 23.60km/h
  • Sprzęt Zenon
Środa, 23 października 2013 Kategoria do czytania, transport

Upiory przeszłości powróciły

I wjechał na swym rumaku w jaskinię ciemną, a pierwszy we włosy mu się wczepił. Odgonił ręką, myśląc, że nietoperz, lecz powietrze tylko przeciął. I wynurzając się z jaskini po jej drugiej stronie rozmiar zgrozy pojął. I wyszły kolejne i wczepiły się we włosy, w ubranie, z dzikim wyciem i zawodzeniem nadlatując, pikując, wyskakując z dołu i z góry... a wszystkie były w kolorze cienia.

Wrzask uwiązł w gardle. Pozostało jechać, trwać, aż wszystkie znikną i przepadną spłoszone ciepłem i jasnością domowego ogniska. Zamknąć oczy, zasnąć, a rano ruszyć znaną, bezpieczną i spokojną ścieżką.


Jechałem z El Stalkero.

Uprzedzając głupie myśli, nie, powyższy cytat nie jest powiązany z samym faktem towarzystwa, upiory pojawiły się przy okazji, choć sam zainteresowany niejako wyzwolił całe zdarzenie.

Zaczniemy najpierw od jazdy. Nie jestem przyzwyczajony do jeżdżenia w towarzystwie nienależącym do zbioru {Hipcia}, poza tym zbiorem są trzy lub cztery sytuacje, gdzie po drodze do roboty spotkałem Goro. Z Hipcią znamy się jak łyse konie, nie ma potrzeby komunikacji związanej z kierunkiem i tempem jazdy, w zasadzie wszystkie "techniczne" sprawy możemy rozwiązać bezgłosowo. Z kimś innym jeździ się... inaczej. Poza tym jazda na kole El Stalkero (gabarytowo należy on do ludzi naturalnie predysponowanych do robienia tunelu innym rowerzystom) powoduje, że zupełnie nie widzę, co jest z przodu, co skłania mnie do zupełnego zaufania prowadzącemu. Też dziwne uczucie, czając się za JKW widzę wszystko... a i wrażenia wzrokowe niezwiązane z jazdą są wówczas dalece przyjemniejsze od ubranego w czarne bojówki kupra wyżej wspomnianego.

Przez kilka kilometrów przewieźliśmy się razem, do osiągnięć można zaliczyć to, że za ES w tunelu przyczaiła się ewidentnie na MTB-owo ubrana dziewczyna (chyba ją widziałem kiedyś na fotkach na BS), a także to, że średnia przekroczyła 21 km/h, co, patrząc na to, że na rowerze jedzie facet, który wsiadł na rower po ładnych kilkunastu latach i nie przejechał jeszcze w tym roku łącznie 50 km, jest wynikiem kapitalnym.

A upiory? Ostatni raz jechałem tą DDRką cholera wie kiedy. Stałe jeżdżenie ciągiem Prymasa/Górczewska, czyli główną arterią trzepaków (podoba mi się to określenie) zarzuciłem dawno temu. Na co dzień jeżdżę mniej uczęszczanymi dróżkami i asfaltem. A teraz... batman z lewej, batman z prawej, ktoś mnie wymija i wali na czołówkę, bo nie, nie może najechać żadnego leżącego liścia, ktoś tam skręca oczywiście bez żadnej sygnalizacji, nieoświetlona parka jedzie obok siebie zajmując całą szerokość DDR, jakiś baranek jedzie sobie radosnym "hej do lewej! hej do prawej!"... Aaaaaaaaaa!

Z wielką, nieukrywaną radością wskoczyłem rano na kochany, bezpieczny, przewidywalny asfalt.

A JKW dziś zdała Bardzo Ważny Egzamin i wreszcie, po dwóch miesiącach ślęczenia po nocach ma wolne. Uff.
  • DST 26.01km
  • Czas 01:13
  • VAVG 21.38km/h
  • Sprzęt Zenon
Wtorek, 22 października 2013 Kategoria do czytania, transport

Frankenstein na chodzie

Coraz bardziej przyzwyczajam się do krótszego mostka. Niby tylko dwa centymetry, a czuję tę różnicę.

Pierwsza w kolejności wycieczka do lekarza. Tam, podczas wywiadu lekarskiego, padło pytanie o mniej więcej takiej treści: "Pan to widzę jest tak konkretnie zbudowany, czy czasem sterydów pan nie bierze?". Cholera, sterydów nigdy nie żarłem, na siłowni byłem w życiu cztery razy, w tym cztery w ramach WF-u, a tu, proszę, taki komplement. Nic to, że pani doktor miała powyżej pięćdziesiątki.

No dobra, przyznaję się, wciągałem brzuch.

Potem podróż do domu. Z powrotem wpadłem w rytm pedałowania w SPD i rower płynie przez asfalt. W domu zestresowana egzaminem Hipcia otrzymała ode mnie na odprężenie kolczyki w kształcie rowerków. Mam nadzieję, że jutro zawinie się po egzaminie i pojedzie kupić brykę, bo tak smutno mi jedynemu mieć rower.

Rano zajechałem do pracy... obok mojego miejsca stał teoretycznie obcy, choć znany skądś rower. El Stalkero ruszył się i dotarł dzisiaj do pracy. Ku swojemu zdziwieniu przeżył (chociaż mówiłem, że jak sobie w weekend robią z żoną 8 km, to da radę i zrobić 7,1 km do pracy; nie wierzył).
  • DST 22.46km
  • Czas 00:56
  • VAVG 24.06km/h
  • Sprzęt Zenon
Poniedziałek, 21 października 2013 Kategoria do czytania, transport

Transplantolog z odrobiną farta

Rower postawiony na koła. Gniazdo licznika z odzysku zamontowane. Z czeluści pudła wyciągnięty stary licznik, jako rezerwa dopóki nie kupię nowego. Starego szukała Hipcia, mimo że byłem przekonany, że jest gdzieś w domu, to nie znalazła go. Spisaliśmy go na straty.

Zakładam koszulkę, gdy nagle... licznik znajduje się wewnątrz. Wychodząc w zeszły poniedziałek włożyłem go do kieszeni... Nie muszę zatem kupować nowego.

Wsiadłem i ruszyłem na moim Frankensteinie. Zrobiło się trochę krócej (mostek skróciłem o 1 cm), trochę spadam z siodełka (nie doregulowałem go jeszcze należycie), a widelec mam zupełnie sztywny. Stary amorek, zużyty po zimie, przez leżenie w domu zapiekł się i teraz już się nie ugina... czyli kwestia kombinowania ze sztywnym widelcem zupełnie odpada.

Dalej już stare dzieje: znana trasa do roboty. Przedni hamulec pod prawą ręką nadal jest super. Dziś obetnę resztę linki, którą zostawiłem sobie na wypadek gdyby mi się znudziło i chciałbym przepiąć się na "polską" wersję.

Dla zniesmaczonych ponownie Percival Schuttenbach.
  • DST 11.80km
  • Czas 00:32
  • VAVG 22.12km/h
  • Sprzęt Zenon
Niedziela, 13 października 2013 Kategoria transport

No to do domu

  • DST 8.69km
  • Czas 00:22
  • VAVG 23.70km/h
  • Sprzęt Zenon
Sobota, 12 października 2013 Kategoria do czytania, transport, ze zdjęciem

Rower dla Stalkera

Trasa, pokrótce: do domu po ciemku, do pracy (pracująca sobota) tez po ciemku.

Gdzieś około ósmej do roboty przybył po chorobie El Stalkero. Na dzień dobry przyszykowaliśmy mu powitanie - wyhodowaną rzeżuchę o którą wszyscy kolektywnie dbali przez półtora tygodnia. Wbrew pozorom ucieszył się. Zdjęcia poniżej.

Stalker kilka dni temu wypadł również z kapitalnym pomysłem. Otóż lekarz ostatnio zalecił mu trochę ruchu. Ponieważ bieganie, nordikłokyngi i fitnesy zostawia innym został mu... no tak, przecież wiecie: rower. Stalker, ten sam, który zarzekał się, że nigdy, przenigdy, a kysz szatanie i buahahahahaha, chyba cię pogięło, nagle będzie jeździl na rowerze!

Pierwsza próba była: usiłował wypożyczyć Veturilkę... akurat pechowo stacja była nieczynna. Potem (dziś) przymierzał się do mojego. Miałem trochę opory (po tym, jak będąc ode mnie 15 cm wyższy stwierdził, że mam za wysoko siodełko), ale w końcu pozwoliłem. Nie wywrócił się. Nawet zawrócił, zakręcił kilka razy i zahamował inaczej niż wpadając w słup. Odnaleźliśmy dla niego rower i w najbliższych dniach (o ile żona - czyli Pani Stalkerowa - wyrazi zgodę), rower zostanie zakupiony. Obaczym co z tego wyjdzie. Na pewno zawstydzi kilku z kolegów, którzy owszem, przyjadą, ale nie, bo mokro, nie bo zimno, nie bo nigdy nie zostawiałem (dziesięcioletniego!) roweru bez opieki.

Powitanie po chorobie, obraz całościowy © Hipek99

W trakcie wzrostu © Hipek99

Zbliżenie na kubki © Hipek99
  • DST 27.62km
  • Czas 01:01
  • VAVG 27.17km/h
  • Sprzęt Zenon

stat4u Blogi rowerowe na www.bikestats.pl