Wpisy archiwalne w kategorii
do czytania
| Dystans całkowity: | 96832.03 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 4314:10 |
| Średnia prędkość: | 22.38 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 4401.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 164904 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 194 (100 %) |
| Maks. tętno średnie: | 169 (87 %) |
| Suma kalorii: | 202907 kcal |
| Liczba aktywności: | 1948 |
| Średnio na aktywność: | 49.73 km i 2h 13m |
| Więcej statystyk | |
Środa, 25 maja 2011
Kategoria do czytania, transport
Co daje ten patent?
Skrzyżowanie. Na czerwonym świetle stoi sobie sznureczek aut. Przejeżdża człowiek na rowerze, mija wszystkie auta, przejeżdża przejście dla pieszych i staje tuż przy krawędzi drogi poprzecznej. (Narysowana sytuacja: tutaj).
Czy ktoś jest mi w stanie wytłumaczyć, jaki jest realny zysk(*) z tego pomysłu? Można przyszpanować umiejętnością stójki, jeśli ktoś umie, przyszpanować obcisłym wdziankiem, jeśli ktoś posiada, przyszpanować nowym rowerem, jeśli ktoś nabył... Ale tak czysto transportowo: zyskuję 15-20 metrów, i to zrobione z prędkością 5-10km/h. To już nie można poczekać przy pierwszym samochodzie, przed sygnalizatorem?
(*)Z wyjątkiem, oczywiście, możliwości wygrania głównej nagrody w wysokości 300-500zł oraz 6 punktów karnych, za przejechanie za sygnalizator zabraniający wjazdu i (dla ambitnych) 350zł i 8 punktów karnych za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na oznakowanym przejściu.
Czy ktoś jest mi w stanie wytłumaczyć, jaki jest realny zysk(*) z tego pomysłu? Można przyszpanować umiejętnością stójki, jeśli ktoś umie, przyszpanować obcisłym wdziankiem, jeśli ktoś posiada, przyszpanować nowym rowerem, jeśli ktoś nabył... Ale tak czysto transportowo: zyskuję 15-20 metrów, i to zrobione z prędkością 5-10km/h. To już nie można poczekać przy pierwszym samochodzie, przed sygnalizatorem?
(*)Z wyjątkiem, oczywiście, możliwości wygrania głównej nagrody w wysokości 300-500zł oraz 6 punktów karnych, za przejechanie za sygnalizator zabraniający wjazdu i (dla ambitnych) 350zł i 8 punktów karnych za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na oznakowanym przejściu.
- DST 25.41km
- Czas 01:01
- VAVG 24.99km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Wtorek, 24 maja 2011
Kategoria do czytania, transport
Nareszcie na kurs nie autem
W związku z Cudownym Ozdrowieniem w końcu nie musieliśmy się tłuc na kurs autem, tylko wykorzystac siłę mięśni i przyturlać rowerem. Mieliśmy trochę obsuwy, więc pojechaliśmy wesją nieelegancką: część jezdnią, mimo DDRa, a część (pustym) chodnikiem. Z powrotem za to spokojnie, wieczornie.
Rankiem też złożyła się wspólna pora wyjścia. Przy wiadukcie na Górczewskiej wyprzedziło nas dwóch panów na Krossach, za którymi pociągnęliśmy się do Księcia Janusza, tam jeden z nich utknął za dwiema paniami na rowerach z fotelikami dziecięcymi, drugi pociągnął nas aż do Prymasa; tam na światłach dogonił nas pierwszy pan, któremu chyba sie skończyło, bo mimo że dalej już prowadziliśmy i trzymaliśmy tempo z Górczewskiej, to nie przysiadl na kole. Potem już Kasprzaka i do roboty.
Rankiem też złożyła się wspólna pora wyjścia. Przy wiadukcie na Górczewskiej wyprzedziło nas dwóch panów na Krossach, za którymi pociągnęliśmy się do Księcia Janusza, tam jeden z nich utknął za dwiema paniami na rowerach z fotelikami dziecięcymi, drugi pociągnął nas aż do Prymasa; tam na światłach dogonił nas pierwszy pan, któremu chyba sie skończyło, bo mimo że dalej już prowadziliśmy i trzymaliśmy tempo z Górczewskiej, to nie przysiadl na kole. Potem już Kasprzaka i do roboty.
- DST 34.06km
- Czas 01:34
- VAVG 21.74km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Poniedziałek, 23 maja 2011
Kategoria do czytania, transport
Po weekendzie czas na robotę...
Po wczorajszej wycieczce przywitał mnie Pan Zakwas (szczególnie w przedramionach, bo wczoraj kombinowałem z ustawieniem siodełka i przekombinowałem). Przekombinowałem też przy lewoskręcie z Powstańców w Połczyńską - pojechałem jak kretyn, dobrze, że nikt nie wymyślił omijania korka na żyletki, bo leżałbym na masce, albo siedzialbym wgnieciony między dwa samochody, wprasowany w swój rower. Już drugi raz taką głupotę robię, wszystko przez pośpiech... :/
- DST 6.50km
- Czas 00:16
- VAVG 24.38km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Niedziela, 22 maja 2011
Kategoria do czytania, > 50 km
A jak już się zaczęło, to się pojechało
Skoro Hipcia juz zdrowa, to postanowiliśmy wykorzystać weekend. Plan był prosty: póki świeci słońce, podjechać gdzieś, usiąść na trawie i napić się piwka. Łomianki odpadły, bo już za dużo tam jeździliśmy, pozostały dwa możliwe plany: Wisła w okolicach Wawra albo jakaś plaża w okolicach Nieporętu/Wieliszewa. Zasakwiłem zatem pojazd i wio...
Start trasy Bemowo->Maczka->Most Gdański. Przed mostem podejmujemy decyzję o jeździe na Wieliszew. W ramach mostu i za mostem wpadamy w kolejkę ludzi idących/jadących do ZOO. Bombowa sprawa, na szczęście udaje się z tego wydobyć i juz planowo lecimy na Rondo Żabę i dalej św. Wincentego. Gdzieś po drodze napotykamy odjazd do Parku Leśnego Bródno i w związku z tym, że przypuszczamy, że nie uda nam się przejechać Głębocką nad/pod trasą Toruńską, skręcamy do lasu. Wylatujemy w okolicach Praktikera i przy Radzymińskiej robimy kolejny postój powiązany ze sprawdzaniem mapy. Wychodzi nam, że do Wieliszewa nie ma co jechać, wymyślamy zatem trasę na północ przez Marki, ul. Fabryczną, potem na rondzie skręt w prawo i dojazd do Warszawy. Na dzień dobry w okolicach estakady przy Radzymińskiej wita nas zakaz wjazdu rowerów, ale olewamy go, bo innej alternatywy nie ma. Zaraz potem mylimy skręt i lądujemy gdzieś w Ząbkach. Koniec końców udaje się trafić na właściwą trasę, gdzie wita nas sznureczek aut wracajacych z Mazur/znad Zegrza. Rezygnujemy, jedziemy kawałek na Wołomin i skręcamy w czerwony szlak przez las. Dalej przez Rembertów, Marsa, potem skręcamy gdzieś przy lasach i lądujemy na ul. Mrówczej, nią kręcimy aż do Przewodowej.
Tu po lewej wyrasta stacja benzynowa, z której chcemy skorzystać. Planujemy zawrócić na rondzie przy Wale Miedzeszyńskim, na którym to rondzie niewiele brakło, a Hipcię skosiłaby jakaś nieprzytomna baba w czerwonej puszce, zjeżdżajaca z wewnętrznego pasa. Bo co prawda wewnętrzny pas ustępuje pierwszeństwa zewnętrznemu, chyba, że chodzi o rower, prawda?
Ze stacji skręcamy nad Wisłę, gdzie siadamy na plaży i podziwiamy zachód słońca. Chowa się ono za kominami EC Siekierki, socrealizm w pełnym zakresie. :-) Przy okazji też widzieliśmy bobra, który szalał w wiślanej wodzie.
Z plaży jedziemy ścieżką przez las, potem przez pola, w końcu lądujemy na Wale Miedzeszyńskim. Stamtąd dłuuuuga trasa do Mostu Siekierkowskiego, potem tniemy przez Sikorskiego, al. Wilanowską, od Galerii Mokotów powrót przez Wołoską, Banacha i Górczewską.
I tak, zupełnie przypadkowo, udało się nam wykręcić rekordową trasę. Gdybyśmy pojechali przez Wieliszew, pewnie bariera stu km zostałaby przekroczona, ale nie ma się co spieszyć - przejechać sto kilometrów problemem nie będzie, samo się tam gdzieś pojawi. Nie wykorzystaliśmy zabranych krótkofalówek (na wypadek długiej jazdy gęsiego). To też pozostanie na przyszłą okazję.
Start trasy Bemowo->Maczka->Most Gdański. Przed mostem podejmujemy decyzję o jeździe na Wieliszew. W ramach mostu i za mostem wpadamy w kolejkę ludzi idących/jadących do ZOO. Bombowa sprawa, na szczęście udaje się z tego wydobyć i juz planowo lecimy na Rondo Żabę i dalej św. Wincentego. Gdzieś po drodze napotykamy odjazd do Parku Leśnego Bródno i w związku z tym, że przypuszczamy, że nie uda nam się przejechać Głębocką nad/pod trasą Toruńską, skręcamy do lasu. Wylatujemy w okolicach Praktikera i przy Radzymińskiej robimy kolejny postój powiązany ze sprawdzaniem mapy. Wychodzi nam, że do Wieliszewa nie ma co jechać, wymyślamy zatem trasę na północ przez Marki, ul. Fabryczną, potem na rondzie skręt w prawo i dojazd do Warszawy. Na dzień dobry w okolicach estakady przy Radzymińskiej wita nas zakaz wjazdu rowerów, ale olewamy go, bo innej alternatywy nie ma. Zaraz potem mylimy skręt i lądujemy gdzieś w Ząbkach. Koniec końców udaje się trafić na właściwą trasę, gdzie wita nas sznureczek aut wracajacych z Mazur/znad Zegrza. Rezygnujemy, jedziemy kawałek na Wołomin i skręcamy w czerwony szlak przez las. Dalej przez Rembertów, Marsa, potem skręcamy gdzieś przy lasach i lądujemy na ul. Mrówczej, nią kręcimy aż do Przewodowej.
Tu po lewej wyrasta stacja benzynowa, z której chcemy skorzystać. Planujemy zawrócić na rondzie przy Wale Miedzeszyńskim, na którym to rondzie niewiele brakło, a Hipcię skosiłaby jakaś nieprzytomna baba w czerwonej puszce, zjeżdżajaca z wewnętrznego pasa. Bo co prawda wewnętrzny pas ustępuje pierwszeństwa zewnętrznemu, chyba, że chodzi o rower, prawda?
Ze stacji skręcamy nad Wisłę, gdzie siadamy na plaży i podziwiamy zachód słońca. Chowa się ono za kominami EC Siekierki, socrealizm w pełnym zakresie. :-) Przy okazji też widzieliśmy bobra, który szalał w wiślanej wodzie.
Z plaży jedziemy ścieżką przez las, potem przez pola, w końcu lądujemy na Wale Miedzeszyńskim. Stamtąd dłuuuuga trasa do Mostu Siekierkowskiego, potem tniemy przez Sikorskiego, al. Wilanowską, od Galerii Mokotów powrót przez Wołoską, Banacha i Górczewską.
I tak, zupełnie przypadkowo, udało się nam wykręcić rekordową trasę. Gdybyśmy pojechali przez Wieliszew, pewnie bariera stu km zostałaby przekroczona, ale nie ma się co spieszyć - przejechać sto kilometrów problemem nie będzie, samo się tam gdzieś pojawi. Nie wykorzystaliśmy zabranych krótkofalówek (na wypadek długiej jazdy gęsiego). To też pozostanie na przyszłą okazję.
- DST 82.96km
- Czas 04:24
- VAVG 18.85km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Sobota, 21 maja 2011
Kategoria do czytania, transport, < 50km
Z powrotem na szlaku
W zasadzie, to wpis miał być o tym, że w drodze powrotnej z uczelni przekroczyłem 5000 przejechanych kilometrów od rozpoczęcia jazdy na rowerze. Ale w sumie okazja kiepska - gdy patrzę na to, co wykręcili inni, to moje marne pięć tysięcy od czerwca kupra nie urywa. Zwłaszcza, że są tacy, co pięć tysięcy mają od początku tego roku. Na szczęście trafił się ciekawszy temat.
Zgodnie z planem pojechaliśmy wieczorkiem umyć Hipciowego brudasa. Złożyłem go do kupy w czwartek wieczorem, ale chciałem się wstrzymać z wszelkimi regulacjami do momentu, gdy rower wyczyszczony zostanie. Zatem skoczyliśmy na myjkę przy Górczewskiej, potem już testowo zakręciliśmy przez Prymasa, Arkuszową i wróciliśmy przez Estrady. W związku z tym, że w piątek jakoś weszly w zycie nowe przepisy, testowaliśmy odporność kierowców, jadąc obok siebie. Okazuje się, ze nikt nie wykazał się nadpobudliwością klaksonu, wszyscy grzecznie wyprzedzali. Za to na przejeździe rowerowym strąbił nas pan taksówkarz, który wymyślił, że na skrzyżowanie najedzie z prędkością około 90/100km/h; my go biedaka zmusiliśmy do przyhamowania, pech to pech. W domu byliśmy jakoś około pierwszej w nocy. Okazało się, że Hipcia juz zdrowa, nóżka kręci, łapki trzymają kierownicę, trochę tylko kark bolał od wszystkich wstrząsów, ale pierwszy test jazdy po kontuzji zdany.
I nareszcie miałem okazję na porządną przejażdżkę, bo, umówmy się, jeżdżenie samemu to żadna radocha: transport, ot co. Dopiero, gdy jedziemy razem, robi się przyjemnie, czy wolno, czy szybko, po równym, czy po nierównym, ale zawsze miło.
Zgodnie z planem pojechaliśmy wieczorkiem umyć Hipciowego brudasa. Złożyłem go do kupy w czwartek wieczorem, ale chciałem się wstrzymać z wszelkimi regulacjami do momentu, gdy rower wyczyszczony zostanie. Zatem skoczyliśmy na myjkę przy Górczewskiej, potem już testowo zakręciliśmy przez Prymasa, Arkuszową i wróciliśmy przez Estrady. W związku z tym, że w piątek jakoś weszly w zycie nowe przepisy, testowaliśmy odporność kierowców, jadąc obok siebie. Okazuje się, ze nikt nie wykazał się nadpobudliwością klaksonu, wszyscy grzecznie wyprzedzali. Za to na przejeździe rowerowym strąbił nas pan taksówkarz, który wymyślił, że na skrzyżowanie najedzie z prędkością około 90/100km/h; my go biedaka zmusiliśmy do przyhamowania, pech to pech. W domu byliśmy jakoś około pierwszej w nocy. Okazało się, że Hipcia juz zdrowa, nóżka kręci, łapki trzymają kierownicę, trochę tylko kark bolał od wszystkich wstrząsów, ale pierwszy test jazdy po kontuzji zdany.
I nareszcie miałem okazję na porządną przejażdżkę, bo, umówmy się, jeżdżenie samemu to żadna radocha: transport, ot co. Dopiero, gdy jedziemy razem, robi się przyjemnie, czy wolno, czy szybko, po równym, czy po nierównym, ale zawsze miło.
- DST 47.20km
- Czas 02:04
- VAVG 22.84km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 20 maja 2011
Kategoria do czytania, transport
Przyszły prezenty!
Hipek był grzeczny, więc odwiedził go Mikołaj. Nieważne, że Hipek sam sobie tego Mikołaja zamówił, sam zapłacił, a potem sam wystał swoje na poczcie; ważne jest to, że prezenty przyszły. W jednej paczuszce uroczo zwinięte oponki Schwalbe Smart Sam 1.75 (na zimę i gdybym wpadł na pomysł jazdy po trudniejszym terenie), w drugiej dwa komplety SPDków i klocki hamulcowe. Miodzio.
Teraz trzeba tylko zakupić odpowiednie obuwie i będzie można się zupełnie spiąć z rowerem. Noski to noski, z nich też jest zysk, ale noga będzie podawała naprawdę dobrze, gdy się w końcu (oboje) wepniemy.
Teraz trzeba tylko zakupić odpowiednie obuwie i będzie można się zupełnie spiąć z rowerem. Noski to noski, z nich też jest zysk, ale noga będzie podawała naprawdę dobrze, gdy się w końcu (oboje) wepniemy.
- DST 17.65km
- Czas 00:41
- VAVG 25.83km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Piątek, 20 maja 2011
Kategoria do czytania, transport
Nie gatki, a chęci czyste zrobią z Ciebie Rowerzystę
Nie wiem, czy chęci mogą być czyste, a sam dwuwiersz, mimo że kulawy (nie zgadzają się akcenty w obu wersach), jest boleśnie prawdziwy. "Rowerzysta" w tytule jest celowo z dużej litery, bo "Rowerzysta" to nie to samo co "rowerzysta".
Gdy wracałem wczoraj do domu, cudem uniknąłem kolizji z Misiem, który ubrany w wersji Pr0-brudny_MTB uparł się jechać obok kolegi ścieżką i zagadywać do niego na zakręcie patrząc w jego stronę. Nie chce mi się już pisać o setkach baranków, którym się wydaje, że ścieżka dla rowerów, to taki chodnik, po którym wolno jeździć tak, jak się chodzi na chodniku: bez zasad, w sposób losowy. Ubrani za to jadą "pr0", bo ważne, żeby mieć na bucie "Szimano", a na plecach "Kelis". Na forum BSa też są tacy, według których po spodenkach kolarskich, lub kasku na głowie, można rozpoznać, że to "nie byle bajker jedzie do sklepu po bułki".
Już myślałem, że na tym jednym się zakończy dzień zadziwiania się nad bezmyślnością, ale nie. Wypróżniłem się twórczo juz na forum BSa, ale przekleję sobie tutaj, bo mimo, że wkurw mi zszedł, to nadal zdania nie zmieniam: jadąc wczoraj (autem) przez ul. Leszno w kierunku Bemowa, za skrzyżowaniem z Okopową (kto tam jeździł, ten wie, że mimo że są dwa pasy, to jest ciasno, a po prawej stronie asfalt nie należy do równych), zauważyłem rowerzystę. Ubrany w koszulkę kolarską z napisem "Nocny rower", bez żadnego oświetlenia, jechał tamtędy rozmawiając przez komórkę. Za to miał na głowie kask. Bardzo dobrze że go miał; moim zdaniem, jeśli nie można takiemu imbecylowi przeszczepić choć fragmentu mózgu, a prawa człowieka zabraniają na odstrzał takich baranów (lepiej odstrzelić, niż żeby ktoś miał go trzepnąć samochodem i miał z tego tytułu problemy), to niech chociaż ma ten kask, może mu kiedyś uratuje zdrowie i nasz mały bohater zacznie myśleć. Zapadka zaskoczy w tępym łbie i coś tam zaświta.
Robi się coraz bardziej gorąco. Podobno kask ma chronić również przed udarem cieplnym, ale jeśli chodzi o mnie, to prędzej mi go spowoduje, niż mnie przed nim uchroni.
A z eReMeF Rege podhaczyłem taki kawałek. Dobry do jazdy.
Gdy wracałem wczoraj do domu, cudem uniknąłem kolizji z Misiem, który ubrany w wersji Pr0-brudny_MTB uparł się jechać obok kolegi ścieżką i zagadywać do niego na zakręcie patrząc w jego stronę. Nie chce mi się już pisać o setkach baranków, którym się wydaje, że ścieżka dla rowerów, to taki chodnik, po którym wolno jeździć tak, jak się chodzi na chodniku: bez zasad, w sposób losowy. Ubrani za to jadą "pr0", bo ważne, żeby mieć na bucie "Szimano", a na plecach "Kelis". Na forum BSa też są tacy, według których po spodenkach kolarskich, lub kasku na głowie, można rozpoznać, że to "nie byle bajker jedzie do sklepu po bułki".
Już myślałem, że na tym jednym się zakończy dzień zadziwiania się nad bezmyślnością, ale nie. Wypróżniłem się twórczo juz na forum BSa, ale przekleję sobie tutaj, bo mimo, że wkurw mi zszedł, to nadal zdania nie zmieniam: jadąc wczoraj (autem) przez ul. Leszno w kierunku Bemowa, za skrzyżowaniem z Okopową (kto tam jeździł, ten wie, że mimo że są dwa pasy, to jest ciasno, a po prawej stronie asfalt nie należy do równych), zauważyłem rowerzystę. Ubrany w koszulkę kolarską z napisem "Nocny rower", bez żadnego oświetlenia, jechał tamtędy rozmawiając przez komórkę. Za to miał na głowie kask. Bardzo dobrze że go miał; moim zdaniem, jeśli nie można takiemu imbecylowi przeszczepić choć fragmentu mózgu, a prawa człowieka zabraniają na odstrzał takich baranów (lepiej odstrzelić, niż żeby ktoś miał go trzepnąć samochodem i miał z tego tytułu problemy), to niech chociaż ma ten kask, może mu kiedyś uratuje zdrowie i nasz mały bohater zacznie myśleć. Zapadka zaskoczy w tępym łbie i coś tam zaświta.
Robi się coraz bardziej gorąco. Podobno kask ma chronić również przed udarem cieplnym, ale jeśli chodzi o mnie, to prędzej mi go spowoduje, niż mnie przed nim uchroni.
A z eReMeF Rege podhaczyłem taki kawałek. Dobry do jazdy.
- DST 36.70km
- Czas 01:25
- VAVG 25.91km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Czwartek, 19 maja 2011
Kategoria do czytania, transport
Z pracy i do pracy
Muszę w końcu kupić buty do SPDków. Same pedały czekają już na poczcie, dziś pewnie je odbiorę, ale bez butów nie poszaleję. W kolejce też czeka smarowanie sterów i mostu. No i złożenie do kupy starego grata Hipci, skoro, przynajmniej na razie, nie kupimy nowego sprzętu.
- DST 20.08km
- Czas 00:47
- VAVG 25.63km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Środa, 18 maja 2011
Kategoria do czytania, transport
Dojazdowo
Wieczorkiem z pracy do Legionu przy Gorczewskiej - panowie naprawdę zrobili dobrą robote i bardzo dobrze wycentrowali koło Hipci (a po wypadku było naprawdę w kiepskim stanie).
Do pracy przez dwie lokalizacje i centrum. Nie lubię centrum.
Do pracy przez dwie lokalizacje i centrum. Nie lubię centrum.
- DST 19.63km
- Czas 00:49
- VAVG 24.04km/h
- Sprzęt Unibike Viper
Wtorek, 17 maja 2011
Kategoria do czytania, transport
Z pracy i do pracy
Dawno nie widzieliśmy się z Panem Wiatrem.
A Warszawa coś dziś skorkowana, jakoś długo jechałem do pracy.
Nadal trzeba odpoczywać po wyjeździe. Dziś ledwo wstałem do pracy.
A Warszawa coś dziś skorkowana, jakoś długo jechałem do pracy.
Nadal trzeba odpoczywać po wyjeździe. Dziś ledwo wstałem do pracy.
- DST 14.12km
- Czas 00:36
- VAVG 23.53km/h
- Sprzęt Unibike Viper


















