Informacje

  • Łącznie przejechałem: 136654.57 km
  • Zajęło to: 259d 12h 39m
  • Średnia: 21.90 km/h

Warto zerknąć

Aktualnie

button stats bikestats.pl

Historycznie

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaliczając gminy

Moje rowery


Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Hipek.bikestats.pl

Archiwum

Kategorie

Piątek, 24 października 2014 Kategoria do czytania, transport

Wieczornie i mroźnie

Cały wieczór (praca + ścianka) w okolicach zera. Miło, przyjemnie. Lubię.
  • DST 18.44km
  • Czas 00:47
  • VAVG 23.54km/h
  • Sprzęt Zenon
Piątek, 24 października 2014 Kategoria do czytania, transport

Dziś już zero stopni

Ale się przyjemnie jechało! Wreszcie poranne powietrze jest naprawdę miłe dla nosa!
  • DST 22.89km
  • Czas 00:54
  • VAVG 25.43km/h
  • Sprzęt Zenon
Czwartek, 23 października 2014 Kategoria transport

Praca

  • DST 21.81km
  • Czas 00:55
  • VAVG 23.79km/h
  • Sprzęt Zenon
Środa, 22 października 2014 Kategoria transport

Ustawka z Hipcią

  • DST 26.98km
  • Czas 01:06
  • VAVG 24.53km/h
  • Sprzęt Zenon
Wtorek, 21 października 2014 Kategoria do czytania, transport

Rekordy, rekordy

Tak zerknąłem na kalendarz i wyszło mi, że wczoraj minęło 30 dni, w których przejechałem najwięcej kilometrów w życiu: ponad 4300. Mimo że z wszystkich rekordów pobitych w ostatnim czasie ten cieszy najmniej (w końcu rekordy dystansów miesięcznych i rocznych zależą bezpośrednio od tego ile kto może przeznaczyć czasu na rower, czyli są zupełnie niemiarodajne), to jednak wypada sobie na przyszłość o nim napisać. W końcu szybko go nie pobiję.

Dziś do pracy w deszczu. Mimo "tragicznej" temperatury (11 stopni) sporo ludzi mijało się na mieście. Nie obyło się też bez pytań czy w TAKĄ pogodę przyjechałem na rowerze do pracy. Nie, nawet jak jeżdżę samochodem, to z przyzwyczajenia w obciskach.
  • DST 21.79km
  • Czas 00:55
  • VAVG 23.77km/h
  • Sprzęt Zenon
Poniedziałek, 20 października 2014 Kategoria do czytania, transport

Po nierowerowym weekendzie czas do pracy

W weekend roweru raczej nie było. Było za to grupowe kąpanie łańcuchów (wyczyściłem chyba pięć) i przepinanie rowerów z osprzętu turystycznego na codzienny. Plus kolejny krok w celu przepięcia wyścigowego osprzętu z szos.

Był za to dwudniowy wspin i to w dawce wystarczającej (biorąc pod uwagę sporą przerwę). Wskutek tego siedzę teraz z zakwasami w różnych częściach ciała. Są i pozytywne strony tego całego procederu: w związku z tym, że sporo straciłem na wadze dzięki wyprawie, poziom mi lekko skoczył - aktualnie powinienem prowadzić większość VI.1, VI.2 na wędkę mimo drugiego dnia wskoczyło również do połowy, co pozwala mieć nadzieję, że po lekkim treningu da się toto poprowadzić. A to z kolei prowadzi do pozytywnej myśli, że pod koniec maja, jeśli niczego nie spartolę (nie zepsuję siebie ani nie przytyję) będę mógł liczyć na prowadzenie VI.3 (oczywiście na ścianie...). A z tego z kolei wynika, że niedługo czeka mnie wędkowanie na moim wytęsknionym VI.4... Ale do tego długa i bolesna droga.
  • DST 8.80km
  • Czas 00:21
  • VAVG 25.14km/h
  • Sprzęt Zenon
Piątek, 17 października 2014 Kategoria do czytania, transport

Praca

  • DST 31.01km
  • Czas 01:19
  • VAVG 23.55km/h
  • Sprzęt Zenon
Czwartek, 16 października 2014 Kategoria do czytania, transport

Jak Sam Szef

Anglojęzyczne "lajkabos" nie przejdzie mi przez klawiaturę jako tytuł wpisu, a spolszczona wersja, mimo że tracąca odrobinę przesłania, brzmi dużo ciekawiej.

Wczoraj zdarzył się dzień, który zdarza się rzadko. Jeszcze w okolicach 23:00 byłem przekonany, że robota się na pewno nie skończy... ale na szczęście nadszedł jej kres. Mogłem wsiąść na rower i tuż przed północą pognać przez opuszczone miasto. A jechałem sobie jak Panisko. Albo Jak Sam Szef właśnie. Żadnych ohydnych DDR, kochana jezdnia, płasko, czasami na Miszcza, czasami nie... tylko formy trochę brak, bo średnią miałem ok 27 km/h, a na świeżo powinna być w tych warunkach powyżej 30 km/h. Do domu wchodziłem osiem minut po północy; od dawna nie zdarzyło mi się tak późno wracać.

Rano z kolei zapijawczyłem i za traktorem, i za autobusem.
  • DST 16.02km
  • Czas 00:37
  • VAVG 25.98km/h
  • Sprzęt Zenon
Środa, 15 października 2014 Kategoria transport

Powoli, a do przodu

  • DST 23.13km
  • Czas 01:03
  • VAVG 22.03km/h
  • Sprzęt Zenon
Wtorek, 14 października 2014 Kategoria do czytania, transport

W pracy dzień drugi

Coś tam jeszcze zgrzyta w plecach, ostatnie dwa dni (chyba najmocniejsze z całej wyprawy, biorąc stosunek sił do przyłożonego wysiłku i ilości odpoczynku) zakończyły się bólem łydki gdzieś pod kolanem. Wszystko jednak powoli wraca do normy, regeneracja postępuje.

Przyzwyczaiłem się też już do języka polskiego.

Brakuje mi wspinaczki. Ale na szosę też bym się bryknął. Może jakaś trzysetka w weekend?
  • DST 20.21km
  • Czas 01:00
  • VAVG 20.21km/h
  • Sprzęt Zenon

stat4u Blogi rowerowe na www.bikestats.pl