Poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Kategoria do czytania, transport
Po weekendzie jest ciężko...
No ale jak się przyjechało nad ranem po bardzo mocnym weekendzie w Tatrach (relacja wkrótce), to ma się to, na co się zapracowało.
A i tak było szybko.
Hit na dziś: perełka z Twittera TdP.
A i tak było szybko.
Hit na dziś: perełka z Twittera TdP.
3 riders in the breakaway are divided into 3 groups.
3 kolarze z ucieczki podzielili sie na 3 grupy.
#TDP
— Tour de Pologne (@Tour_de_Pologne) sierpień 4, 2014
- DST 8.19km
- Czas 00:18
- VAVG 27.30km/h
- Sprzęt Zenon
Piątek, 1 sierpnia 2014
Kategoria transport
W tym tygodniu już starczy
- DST 9.26km
- Czas 00:23
- VAVG 24.16km/h
- Sprzęt Zenon
Piątek, 1 sierpnia 2014
Kategoria do czytania, transport
Dzień pijawki
Najpierw kawałek za autobusem po Powstańców, potem z pół kilometra po Połczyńskiej i kawałek dalej - za kolejnym - równiutkie 50 km/h aż do Ordona. Żeby było lepiej, na końcowe kilkaset metrów przed Kasprzaka wsiadłem na koło koledze na szosie, który jechał tym tempem co ja.
- DST 7.91km
- Czas 00:17
- VAVG 27.92km/h
- Sprzęt Zenon
Czwartek, 31 lipca 2014
Kategoria do czytania, transport
Zakończenie lipca
Zakończył się bardzo udany rowerowo lipiec. Przejechane prawie 1700 km (piąty miesiąc pod kątem przebiegu w historii) ze średnią prawie 27 km/h (rekord!).
- DST 10.84km
- Czas 00:26
- VAVG 25.02km/h
- Sprzęt Zenon
Czwartek, 31 lipca 2014
Kategoria do czytania, transport
Gorrrrąco
Na ścianie można mnie wyżymać. Ale okazało się, że takie kilkanaście dni restu od wspinaczki robi moc: łyknąłem VI.1 na BW tak, jakbym dopiero wstał rano.
A, no i podziękowania dla ZTM - przewiozłem się za autobusem przez caluteńkie Powstańców.
No i jeszcze dopisek, bo zapomniałem - udało się w końcu na Prymasa wprowadzić w życie akcję "rower nie przeszkadza" - przez całą, calusieńką drogę, od Kasprzaka do Ronda Zesłańców nie wyprzedził mnie żaden samochód (ani żaden nie został przeze mnie przyblokowany). Tak, wiadomo, rowery na jezdniach to zło, bo udowadniają, że można jeździć szybciej niż samochód.
A, no i podziękowania dla ZTM - przewiozłem się za autobusem przez caluteńkie Powstańców.
No i jeszcze dopisek, bo zapomniałem - udało się w końcu na Prymasa wprowadzić w życie akcję "rower nie przeszkadza" - przez całą, calusieńką drogę, od Kasprzaka do Ronda Zesłańców nie wyprzedził mnie żaden samochód (ani żaden nie został przeze mnie przyblokowany). Tak, wiadomo, rowery na jezdniach to zło, bo udowadniają, że można jeździć szybciej niż samochód.
- DST 21.83km
- Czas 00:47
- VAVG 27.87km/h
- Sprzęt Zenon
Środa, 30 lipca 2014
Kategoria do czytania, transport
Jak prawie pojechałem nocą na rower
Zauważyłem, że na wtorkowy wieczór organizowana była szosowa przejażdżka organizowana przez Cyklistę w Warszawie. Zacząłem rozważać czy się nie wybrać. Hipcia była przeciwko, bo raz, że nie przepada za towarzystwem, a dwa - była dość sceptyczna do włóczenia się nocą w peletonie nieznanych ludzi.Jak się ma słaby wzrok to trzeba wybierać sprawdzone towarzystwo.
Sprawę zakończyło stwierdzenie z regulaminu: "kaski na propsie", które, jak rozumiem, było wezwaniem do obowiązkowego stawienia się w przegrzewaczu czaszki. Całość dobiła temperatura - tuż przed północą było 25 stopni.
Sprawę zakończyło stwierdzenie z regulaminu: "kaski na propsie", które, jak rozumiem, było wezwaniem do obowiązkowego stawienia się w przegrzewaczu czaszki. Całość dobiła temperatura - tuż przed północą było 25 stopni.
- DST 22.33km
- Czas 00:48
- VAVG 27.91km/h
- Sprzęt Zenon
Wtorek, 29 lipca 2014
Kategoria do czytania, transport
Z Hipcią po mieście
Ustawka w Centrum i powrót stamtąd już razem. Jak zawsze zaskakuje widok "chodnikowców". Jasne, można powiedzieć, że taka Marszałkowska czy inna Kasprzaka to duże, ruchliwe ulice i na pewno niebezpieczne. Ale taka Królewska czy Grzybowska, wąskie ulice, gdzie samochody i tak jeżdżą wolno (jadąc w tamtą stronę to ja musiałem przez auta zwalniać), aż prosi się, by ten kawałek wygodniej i szybciej przejechać jezdnią. Niestety - niektórzy wolą wbrew przepisom gnieść się na wąskim chodniczku i denerwować pieszych.
Rano wspólna droga do pracy - aż pod samo BC.
Rano wspólna droga do pracy - aż pod samo BC.
- DST 32.91km
- Czas 01:23
- VAVG 23.79km/h
- Sprzęt Zenon
Poniedziałek, 28 lipca 2014
Kategoria transport
Autobusy też lubię
- DST 7.91km
- Czas 00:19
- VAVG 24.98km/h
- VMAX 48.03km/h
- Sprzęt Zenon
Niedziela, 27 lipca 2014
Kategoria < 50km, do czytania, kampinos, ze zdjęciem
Wspominkowo-wypoczynkowo
W weekend mieliśmy jechać na Jurę. Ze względu na to, że dopiero wracam do formy po kontuzji postanowiliśmy odpuścić. W międzyczasie na wycieczkę zapraszał Gavek, tu też odpuściliśmy.W sobotę pomęczyliśmy się za to na ścianie, potem, w niedzielę, mieliśmy zrobić dłuższą trasę z wiatrem. Wstaliśmy nad ranem i stwierdziliśmy, że nam się nie chce spędzać kolejnego z rzędu weekendu w ukropie. I że zrobimy coś spokojniejszego.
Wstaliśmy więc i przed południem ruszyliśmy nad wodę, do Kiełpina. Wiatr wiał przyjemnie, czasem nawet w plecy, więc siedemnaście kilometrów zrobiliśmy (i to trekkingami) ze średnią 31,5 (do momentu wjechania na szuter). Całą drogę nie schodziłem z prowadzenia, dobrze się jechało. Z dzidą nad wodę - znak czasów.
Na miejscu - jak nigdy (a już na pewno jak nigdy w tym roku) - kocyk, woda, forfiter. Ogólnie luz, sielanka i wypoczynek.

Na początku jeszcze wiał wiatr, słońce nie dawało jakoś mocno, ale potem chmury zniknęły i zrobiło się naprawdę gorąco. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i zmyliśmy się, bo naprawdę nie szło wytrzymać.
Powrót - również nietypowy, raczej właściwy dla dawnych czasów WPG - wyciągnęliśmy (jak dawniej) mapę Kampinosu i ustaliliśmy trasę, przewożąc sie zielonym szlakiem przez Szczukówek aż do Sierakowa. Tam już zupełnie spokojnie (szczególnie, że wiatr też nie pomagał) doturlaliśmy się przez Babice do domu.
Chwilę sapnęliśmy i wieczorem jeszcze wyskoczyliśmy na ściankę (ale o tym gdzie indziej).
Wstaliśmy więc i przed południem ruszyliśmy nad wodę, do Kiełpina. Wiatr wiał przyjemnie, czasem nawet w plecy, więc siedemnaście kilometrów zrobiliśmy (i to trekkingami) ze średnią 31,5 (do momentu wjechania na szuter). Całą drogę nie schodziłem z prowadzenia, dobrze się jechało. Z dzidą nad wodę - znak czasów.
Na miejscu - jak nigdy (a już na pewno jak nigdy w tym roku) - kocyk, woda, forfiter. Ogólnie luz, sielanka i wypoczynek.

Na początku jeszcze wiał wiatr, słońce nie dawało jakoś mocno, ale potem chmury zniknęły i zrobiło się naprawdę gorąco. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i zmyliśmy się, bo naprawdę nie szło wytrzymać.
Powrót - również nietypowy, raczej właściwy dla dawnych czasów WPG - wyciągnęliśmy (jak dawniej) mapę Kampinosu i ustaliliśmy trasę, przewożąc sie zielonym szlakiem przez Szczukówek aż do Sierakowa. Tam już zupełnie spokojnie (szczególnie, że wiatr też nie pomagał) doturlaliśmy się przez Babice do domu.
Chwilę sapnęliśmy i wieczorem jeszcze wyskoczyliśmy na ściankę (ale o tym gdzie indziej).
- DST 43.47km
- Czas 01:46
- VAVG 24.61km/h
- Sprzęt Zenon
Piątek, 25 lipca 2014
Kategoria transport
Praca
- DST 22.41km
- Czas 00:51
- VAVG 26.36km/h
- VMAX 49.16km/h
- Sprzęt Zenon


















