Informacje

  • Łącznie przejechałem: 136325.94 km
  • Zajęło to: 259d 00h 15m
  • Średnia: 21.89 km/h

Warto zerknąć

Aktualnie

button stats bikestats.pl

Historycznie

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaliczając gminy

Moje rowery


Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Hipek.bikestats.pl

Archiwum

Kategorie

Poniedziałek, 3 października 2011 Kategoria do czytania, transport

I pojechali... Pojada. Jutro.

Urlop rozpoczety, jeszcze tyko spakowac sakwy, jutro dzien odpoczynku i wieczorem ruszamy.... na dworzec. A w srode start ze Swinoujscia.

[edit: wt. 17:46]
Spakowani. Cztery sakwy, dwie torby na bagażnik i karimata na szczyt tego. Teraz zobaczymy, czy PKP nas przewiezie. Mamy bilety na rowery, mamy pewność, że w składzie ma być wagon rowerowy... i czekamy do 22:40, żeby zobaczyć, czy pojedziemy ;)

Najwięcej to mamy chyba rzeczy do samoobrony: pałka, gaz, scyzoryk, blokada rowerowa, pompka, gumy do bagażnika, bidony...
Poniedziałek, 3 października 2011 Kategoria transport, do czytania

Przygotowania do wyprawy - część VII

Dziś tylko dojechałem do pracy. Ponieważ jechałem do Centrum, więc jechaliśmy sobie razem z Hipcią.

Wczoraj za to wymieniałem opony u siebie i dociągałem szprychy w tylnym kole. Z przodu wróciło moje oryginalne koło, zakładam dętkę, pompuję.. psssssss! Dętka pękła. Zakładam zapasową (łatana) - pssss! Puściła łata. Szlag. A nie mam zapasowych dętek (jakim cudem?). Przy okazji wyprawy na Dworzec Zachodni, akcja Decathlon. W domu założyłem dętkę, tym razem nie pękła. Wymieniłem klocki hamulcowe. Poprawiłem ułożenie kół w rowerze Hipci, bo tarły tarcze...

Chyba ze dwa miesiące temu pisałem, że nie będę się ścigał, bo nie, zresztą nie mam do tego roweru i w ogóle. Pisałem? Pisałem. No to jakoś chyba zmieniam(y) zdanie. Temat kupienia ścigacza został podniesiony, przy okazji podniesiony temat kupienia jakiegoś Crossa dla Hipci, żeby się nim tełepać do pracy. I trzeba jeszcze jeden kask kupić, bo na miasto nadal uważam, że kask jest zbędny, ale do lasu... tak, tu się może przydać.

Jeśli dobrze pójdzie (czyt. "jeśli ustalimy, gdzie upchniemy dwa dodatkowe rowery"), to pod koniec października będą pierwsze ataki na Kampinos. A w 2012 - jakiś wyścig.
Sobota, 1 października 2011 Kategoria < 50km, waypointgame, do czytania, kampinos

Wpuszczeni w puszczę

Sobota, czyli pierwszy dzień większych robót rowerowych. Na początek wymienione zostały opony w rowerze Hipci, slicki średnio się spisują w piachu i w terenie. Potem nastąpił atak: czysta transportowa jazda do Truskawia. Zero zbędnego gadania, jazda na zmiany, jak mustangi, kurna. :)

Tamże wsiadamy na czarny szlak, który okazuje się być bardzo przyjemny, drewniane mostki dodają tylko uroku (z wyjątkiem jednego, z którego ktoś usunął deski i zamiast zjazdu był spad - gdyby jechać tam nocą, byłby wywinięty orzeł). Znajdujemy strumień, szukam vlepki pod spodem mostku, przeganiam pająki... nie wpadłbym na to, że vlepka została przyklejona pod olbrzymim zwojem taśmy na słupku poręczy. :) Hipcia w tym czasie znalazła w trawie żabę i na temat poszukiwania nalepek miała, delikatnie mówiąc, wyłożone :D

Dalej atakujemy czarnym, na połączeniu z czerwonym i niebieskim znajdujemy sporo pozostałości po dystansie Mega pewnie z Mazovii w Nowym Dworze. Dalej zielonym docieramy do rozstania szlaków i tu łapiemy Ćwikową Górę... Szkoda, że za późno się zorientowałem, że gdzieś tam jest skrzynka keszowa i jakiś list... Ale będzie jeszcze okazja.

Dalej jest Krzyż Jerzyków, miejsce, obok którego przejeżdżaliśmy kilka razy jadąc nocą, ale nigdy nie zwróciliśmy uwagi. Potem Muzeum i Brama, przy której to usiedliśmy sobie i słuchając drących gardła ptaków patrzyliśmy w gwiazdy, sącząc piwko.

Wieczorem jeszcze, przy okazji wyprawy na pocztę, podjechaliśmy (samochodem) ustrzelić Biurowiec New City. Teren znany, kiedyś pracowałem w pobliżu, więc pozostała formalność - odpisanie vlepki.

W domu zastosowałem się do poradnika "Jak z wyścigówki zrobić mieszczucha w dwie godziny i dwa piwa" i dokleiłem Hipci bagażnik i błotnik. I światło na bagażniku.
Piątek, 30 września 2011 Kategoria do czytania, transport

Zamykamy wrzesień

No i koniec września. W międzyczasie zmiana projektu w pracy - od października, po urlopie, pracuję w okolicach BlueShitty.

Drugi miesiąc z rzędu, w którym udaje mi się przejechać ponad 1000km. Dziwne.
Piątek, 30 września 2011 Kategoria transport, do czytania

Przygotowania do wyprawy - część VI

W domu powstało miasteczko namiotowe. Na trzydziestu czterech metrach postawiliśmy dwa namioty i porównywaliśmy, a potem siedząc na podłodze na karimatach jedliśmy pizzę. Po złożeniu namiotów przyszedł czas na sprawdzanie śpiworów. I nadal nic nie wiemy.

Dziś z rana przejeżdżając babeczce przed nosem na przejściu dla pieszych na DDR rzuciłem "nie śpimy". Pani odrzekła z uśmiechem "Dobrze, proszę pana, już się budzę.". Nawet się człowiek powkurzać nie może, że mu ktoś pod koła włazi, bo za taką odpowiedź to nie ma co się gniewać :D

A tak ostatnio coś mi chodzi po głowie kupienie wyścigówki i wzięcie udziału w jakiejś tam Mazovii w przyszłym roku. Dwa rowery stoją na korytarzu, trzeci tam stać nie może, a w domu średnio z miejscem...
Czwartek, 29 września 2011 Kategoria do czytania, transport, waypointgame

Przygotowania do wyprawy - część V

Wczoraj przybył do mnie namiot i cztery śpiwory. I nowe błotniki. Przewidująco zabrałem z domu obie sakwy. I zapełniłem je śpiworami. Namiot został przyczepiony na górę bagażnika starą, dobrą metodą na taśmę klejącą. Od góry błotnik, jak dodatkowa stabilizacja i... jadąc sobie spokojnie, testując jazdę z obciążeniem, dojechałem do domu.

Na przednim, zastępczym kole, nieco bujało. Sprawdziłem w domu - szprychy luźne, nie dziwię się, że huśtało, gdy ruszałem ze skrzyżowania na stojaka.

Kolega (geokeszer) podrzucił mi lokalizację fajnego kesza. Chyba go w weekend odwiedzimy i ustawimy tam waypointa. Na komin wlazła dopiero jedna osoba... zobaczymy, ile osób zdecyduje się na odwiedzenie nowego WP. :)

A gdyby kogoś zastanawiało, po co na dwie osoby cztery śpiwory i dwa namioty: kupujemy, na spokojnie w domu porównujemy i - korzystając z dziesięciodniowego terminu zwrotu - oddajemy te, które nam nie podchodzą.
Środa, 28 września 2011 Kategoria do czytania, transport

Znienacka uderzyło chłodem

... z rana dziś. Aż skusiłem się na cienką bluzę.

A obok mnie stoją teraz cztery śpiwory, namiot i trochę pierdół. I to wszystko mam w planie upchać i przewieźć w dwóch sakwach.
Wtorek, 27 września 2011 Kategoria do czytania, transport

Przygotowania do wyprawy - część IV

Dziś mają dotrzeć śpiwory i reszta części do roweru. Wczoraj już wstępnie rozplanowaliśmy podróż i tryb (o której wstajemy, ile jedziemy, o której lądujemy). Teraz jeszcze muszę wybadać nadmorski czerwony szlak i R-10 dookoła Bałtyku. Nigdzie w necie nie widzę mapy tego R-10, ale przyznam, że szukałem pobieżnie.

Na razie największym problemem jest urlop: mieliśmy jechać w najbliższą sobotę, ale realna jest przyszła środa, a najbardziej realny chyba - przyszły piątek.

[edit]
Znalazłem.

A przy okazji, do bagażu, dodanych zostanie ok. trzydziestu vlepek na nowe waypointy nad morzem. :)

[edit2]
Dostałem urlop! Uff... nareszcie :)
Poniedziałek, 26 września 2011 Kategoria do czytania, transport

Poniedziałek w wersji pr0

Poniedziałek jak zwykle zaskoczył znienacka i człowiek ledwo zdążył się przygotować. Po miłym przebudzeniu i dojściu do świadomości - rower. Już robi się coraz chłodniej rankami, ale nadal jest za ciepło, żeby zakladać długi rękaw.

Jakoś na Prymasa dziś wysypało "profesjonalistów". Takich, co to koszulkę Mazovii mają, albo innego BeGieŻetu. Kojarzy mi się to z sytuacją w którejś z dyskusji o kaskach: ktoś napisał, że jeździ w kasku, żeby ludzie widzieli, że to "nie byle bajker wyjechał do sklepu po bułki". Tutaj pewnie po części też - niech ludzie widzą, że nie byle kto ich mija na DDR.

A potem się może okazać, tak, jak ostatnio, gdy podpatrzyłem numer startowy jakiegoś pr0, że koszulka Mazovii gites, SPD i okularki są, rower ubłocony jest, a wyniki... cóż. Miejsca trzecie, czwarte czy piąte od końca w kategorii wiekowej i podobne ogony w Open. Ale tego ludzie nie wiedzą. Wiedzą natomiast, że mija ich na ścieżce Prawdziwy Profesjonalista i Nakurwiacz w jednym.
Niedziela, 25 września 2011 Kategoria do czytania, waypointgame

Przygotowania do wyprawy - część III

Wycieczka skromna, zakręciliśmy tylko po Bielanach i zgarnęliśmy dziewięć punktów.

Potem w domu - próbne pakowanie; okazuje się, że mamy jeszcze wolnego jakieś 10-15 litrów.

Rowery rano przeszły wstępny serwis - łańcuchy zdjęte i (Hipci) ospinkowane, wyczyszczone... i już zdążyły się usyfić. W kolejce czeka montaż błotników i zmiana opon.

stat4u Blogi rowerowe na www.bikestats.pl